UE deklaruje materialne wsparcie dla Afganistanu. Talibowie ostrzegają przed falą ekonomicznej migracji

Ursula von der Leyen, State of the Union, orędzie o stanie Unii, Frans Timmermanns, Beata Szydło, Anna Zalewska, Chiny, USA, Polska, Unia Europejska

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen / fot. via Twitter @EU_Commission [European Commission]

We wtorek (12 października) w Katarze odbyły się negocjacje talibów z przedstawicielami Unii Europejskiej. Bruksela poinformowała, że przekaże Afganistanowi wsparcie w wysokości miliarda euro, aby zapobiec poważnemu kryzysowi humanitarnemu i społeczno-gospodarczemu.

 

 

Talibowie liczą na pomoc i uznanie ich władzy na arenie międzynarodowej. Właśnie dlatego w miniony weekend odbyły się rozmowy z USA, a we wtorek do negocjacji przystąpiła również UE.

Afgańczykom trzeba pomóc

Unijne środki w wysokości 1 mld euro zostaną przeznaczone na pilne potrzeby humanitarne. Bo w Afganistanie panuje głód, żywność osiąga niebotyczne ceny, są problemy z aprowizacją i panuje coraz większe bezrobocie. UE chce pomóc Afgańczykom i podkreśla, że nie ma to nic wspólnego z uznaniem rządu talibów na arenie międzynarodowej.

Wysoki Przedstawiciel UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, Josep Borrell określił Afganistan, znajdujący się pod rządami talibów, jako „kraj na skraju upadku humanitarnego i socjoekonomicznego”.

„Nie możemy czekać i obserwować, musimy działać. Zgodziliśmy się na bezpośrednie udzielenie pomocy Afgańczykom, a jednocześnie mamy zamiar przestrzegać zasad wyznaczonych przez UE” – napisał na Twitterze Hiszpan.

UE postanowiła przeznaczyć 1 miliard euro na pomoc humanitarną. Pieniądze te są jednak przeznaczone wyłącznie dla Afgańczyków, nie dla talibów, co podkreśliła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

„Afgańczycy nie powinni płacić za czyny talibów. Dlatego pakiet wsparcia przeznaczony jest dla nich i krajów sąsiednich, które jako pierwsze pomagały Afganistanowi”, podsumowała szefowa KE.

Afganistan otrzyma niezbędne wsparcie jednakże talibowie muszą liczyć się z tym – jak to wcześniej ujął rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price – że „nie będą oceniani po słowach, lecz działaniach”.

Talibowie ostrzegają

Tymczasem talibowie ostrzegają, że osłabianie afgańskiego rządu i nasilanie na niego presji przy pomocy sankcji może doprowadzić do fali migracji ekonomicznej z Afganistanu, powiedział zachodnim dyplomatom podczas spotkań w ostatnich dniach szef dyplomacji rządu talibów Amir Khan Muttaki.

„W niczyim interesie nie stoi osłabianie afgańskiego rządu, ponieważ może to bezpośrednio dotknąć światowe bezpieczeństwo, wywołując migrację ekonomiczną z tego państwa”, przekazał cytowany przez światowe agencje prasowe Muttaki przedstawicielom Unii Europejskiej i USA podczas odbywających się w ostatnich dniach w stolicy Kataru, Ad-Dausze, rozmowach.

Po ponownym przejęciu władzy w Afganistanie przez talibów w połowie sierpnia na kraj nałożono ścisłe sankcje gospodarcze, w efekcie w kraju brakuje gotówki, a urzędnikom państwowym nie wypłacane są pensje.

W związku z sytuacją w Afganistanie, rządy państw europejskich obawiają się, że załamanie afgańskiej gospodarki wywoła kolejną falę migracji, która może dotrzeć do granic Unii Europejskiej.

Gdzie się podziały prawa kobiet?

Jednak poza obawami o kolejną falę migracyjną u granic UE, Europejscy (i światowi) przywódcy nie ustają w apelach o poszanowanie praw człowieka, w tym praw kobiet przez nowe władze w Afganistanie.

W powołanym niedawno tymczasowym rządzie nie zasiada obecnie ani jedna kobieta. „Zostaną one dołączone później”, odpowiada rzecznik talibów Mujahid Zabihullah. Fakt, że nie we wszystkich prowincjach dziewczynki poszły do szkół talibowie tłumaczą natomiast kwestiami bezpieczeństwa, podając pandemię COVID-19 jako główny argument.

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres wypowiedział się na ten temat 11 października w siedzibie ONZ w Nowym Jorku. „Jestem zaniepokojony tym jak talibowie łamią obietnice dane afgańskim kobietom i dziewczynkom”, mówił.

„Mocno apeluje do talibów, aby dotrzymali swoich obietnic i przestrzegali praw człowieka”, dodał. Antonio Guteress zwieńczył swoją wypowiedź mówiąc, że „bez udziału kobiet nie ma mowy o odbudowie ekonomii i społeczeństwa Afganistanu”.

Na wirtualnym zebraniu G-20 temat poruszył również premier Włoch Mario Draghi.

„Jak wiemy rząd nie jest ani inkluzywny, ani reprezentatywny. Wygląda na to, że prawa kobiet wracają do stanu sprzed 20 lat”, powiedział były szef Europejskiego Banku Centralnego.