Turystyczny raj i piekło do życia – trudne sąsiedztwo Dominikany i Haiti

Dominikana rozwija swój sektor turystyczny, podczas gdy haitańska gospodarka zwija się niemal w całości (Photo by Emely Marchena on Unsplash)

Dominikana rozwija swój sektor turystyczny, podczas gdy haitańska gospodarka zwija się niemal w całości (Photo by Emely Marchena on Unsplash)

Choć zajmują tę samą karaibską wyspę, różni je niemal wszystko. Haiti i Dominikana są jak bracia, których losy potoczyły się na tyle odmiennie, że dziś już ich nic nie łączy. Przy czym jeden z braci ma ciągłego pecha, a drugiemu trafiły się lepsze momenty. Teraz władze Dominikany chcą odgrodzić się od sąsiedniego kraju płotem.

 

 

Niegdyś wyspę (formalnie nazywającą się Haiti, czyli tak jak jedno ze znajdujących się na niej państw) zamieszkiwały rdzenne ludy Karaibów, Arawaków i Tainów. 6 grudnia 1492 r. dotarł tam jednak ze swoimi ludźmi Krzysztof Kolumb i historia wyspy gwałtownie przyspieszyła.

Kolumb, który najpierw odkrył jedną z wysp archipelagu Bahamów (historycy do dziś spierają się którą), a potem dzisiejszą Kubę, na dzisiejsze Haiti dotarł w trzeciej kolejności. Wyspę nazwał „Hispaniolą” i to na niej urządził swoją kwaterę. Hispaniola stała się też częścią hiszpańskiego imperium kolonialnego.

XVI wiek okazał się być tragiczny dla rdzennej ludności Hispanioli. Większość populacji wymarła z powodu walk z kolonizatorami oraz przywleczonych przez nich nieznanych im wcześniej europejskich chorób zakaźnych.

Francuzi zajmują zachód Hispanioli

Pod koniec XVI wieku Tainów, Arawaków czy Karainów niemal już na wyspie nie było. Pojawili się zaś na niej Francuzi. Pierwsze osady francuskich piratów powstały na zachodnim wybrzeżu już w 1644 r., ale do podziału wyspy na część francuską i hiszpańską doszło dopiero w 1697 r.

Wyspa dostała też nową nazwę – Santo Domingo, choć po jej francuskiej stronie nazywano ją Saint-Domingue, które było już oficjalną kolonią Francji. Francuzi do pracy na karaibskich plantacjach zaczęli sprowadzać rzesze niewolników z Afryki. Wkrótce w Saint-Domingue zaczęła dominować liczebnie ludność czarnoskóra.

Francuzi na krótko też, na przełomie XVIII i XIX wieku opanowali całą wyspę, ale Hiszpanie odzyskali w końcu w 1808 r. swoją część. Saint-Domingue (nazywane od 1804 r. Haiti) było wówczas już od czterech lat niepodległe, a swoją niepodległość wywalczyło po dwóch powstaniach i kosztem spłacenia dawnych francuskich posiadaczy ziemskich.

Niepodległego Haiti od początku było więc biedne, a do tego rozrywane wewnętrznymi konfliktami i napięciami rasowymi między ludnością czarnoskórą a mulatami. Jednak gdy sąsiednie Santo Domingo także ogłosiło w 1820 r. niepodległość i przemianowało się na Dominikanę, było jeszcze słabsze. Haiti najechało więc rok później i podbiło sąsiada.

Haitańska okupacja trwała 24 lata, ale Dominkańczykom udało się w końcu odzyskać niepodległość. Sąsiedzi ciągle ich jednak nękali najazdami, więc na krótko Dominikana wróciła pod władzę Hiszpanów, ale ponownie wywalczyła niepodległość.

Haiti: Już co najmniej 17 osób zatrzymanych w związku z zabójstwem prezydenta. Spiskowcy przyjechali z USA i Kolumbii?

Jovenel Moise zginął nad ranem w środę (7 lipca). Zabójcy postrzelili go dwunastokrotnie, a potem splądrowali jego rezydencję i biuro.

Amerykańska okupacja obu krajów

Oba kraje aż do połowy drugiej dekady XX w. pogrążały się w chaosie. Trwały też zarówno wewnętrzne walki między stronnictwami, jak i wojny haitańsko-dominikańskie. Wszystko to uspokoiły dopiero amerykańskie interwencje wojskowe – 1915 r. marines wylądowali w Haiti, a rok później amerykańskie wojsko przejęło też kontrolę nad Dominikaną. Chodziło przede wszystkim o ochronę interesów Waszyngtonu na wyspie.

Amerykańska okupacja Dominikany trwała tylko osiem lat, ale na Haiti marines stacjonowali aż do 1934 r. Oba kraje stały się w tym czasie dyktaturami. Ale tu historia obu krajów zaczęła się powoli coraz bardziej rozjeżdżać.

Bo o ile na Haiti brutalna dyktatura (zwłaszcza w czasie trwających w latach 1957-1986 rządów klanu Duvalierów) utrzymywała się do 1994 r., o tyle Dominikana z demokracją eksperymentuje (z lepszym i gorszym skutkiem, ale jednak) już od 1961 r. I choć przeżyła też wojskowy pucz, na tle wielu państw regionu radziła sobie potem nienajgorzej.

Tymczasem Haiti, choć pożegnało klan Duvalierów oraz pozbyło się w 1994 r. wojskowej junty, to jednak stabilnych rządów nie miało właściwie nigdy, a kraj rozkradali politycy i biznesowi oligarchowie, którzy na przemian się ze sobą sprzymierzali lub ze sobą walczyli.

Haiti: Stan wyjątkowy i obława na zabójców prezydenta

53-letni prezydent Jovenel Moise został zastrzelony w swojej rezydencji w nocy z wtorku (6 lipca) na środę. Trafiony 12 kulami zginął na miejscu.

Klęski żywiołowe niszczą Haiti

Dodatkowo kraj ten nawiedziła seria klęsk żywiołowych – niszczycielskich huraganów i trzęsień ziemi. Zwłaszcza trzęsienie z 2010 r. okazało się katastrofalne. Życie w jego efekcie straciło nawet 316 tys. osób, a 3 mln doznało obrażeń lub straciło dach nad głową.

Zniszczone zostało nawet 60 proc. infrastruktury, w tym szpitale, drogi czy linie energetyczne. Straty wyniosły 14 mld dolarów i cofnęły kraj ekonomicznie o wiele lat. Świat pospieszył Haiti z pomocą, ale przywiózł też nowe problemy. Nepalscy żołnierze z misji ONZ wywołali na wyspie wielką epidemię cholery. Zmarło w jej wyniku prawie 9 tys. osób a zachorowały setki tysięcy.

Nękane klęskami żywiołowymi, korupcją, nepotyzmem, brakiem infrastruktury, wysoką przestępczością i słabością klasy politycznej oraz struktur państwowych Haiti jest dziś więc nie tylko najbiedniejszej na Karaibach, ale w ogóle na całej zachodniej półkuli. Aż 60 proc. z 11 mln Haitańczyków żyje na skraju ubóstwa, a aż 4 mln cierpi głód bądź niedożywienie.

Haiti: Prezydent zamordowany we własnym domu przez nieznanych sprawców

Haitański prezydent Jovenel Moise został w nocy zastrzelony przez grupę osób, które wtargnęły do jego rezydencji.

Dominikana postawiła na turystykę

Natomiast Dominikana postawiła w ostatnich latach na budowanie międzynarodowego wizerunku, reformy i rozwój turystyki. Dlatego dziś kraj ten stanowi jeden z turystycznych rajów, choć rzecz jasna nie wszyscy mieszkańcy na tym korzystają.

Także w tym 10-milionowym kraju wielu mieszkańców (niektóre szacunki mówią nawet o ponad 40 proc.) żyje bowiem na skraju ubóstwa, a około 10 proc. w skrajnym ubóstwie. Ale choć na Dominikanie wiele osób mieszka w slumsach bez bieżącej wody, to jednak poziom życia nie jest tak tragiczny jak na Haiti. Dominkański PKB per capita wynosi bowiem prawie 8,3 tys. dolarów amerykańskich, zaś haitański niecałe 1,3 tys.

Wielkim problemem  Dominikany jest natomiast przestępczość, a zwłaszcza napady rabunkowe z bronią w ręku, które często kończą się nawet morderstwem (ginie w ten sposób rocznie prawie 400 Dominikańczyków), ale dominikańskie gangi nie są tak wszechpotężne jak te haitańskie, które kontrolują nawet 60 proc. gospodarki Haiti i mają swoje alianse z politykami i wielkim plantatorami.

Dominikana przyciąga też coraz więcej zagranicznych turystów, a udział branży turystycznej w PKB urósł w ciągu ostatniej dekady z 10 proc. do 17 proc. w ostatnim przedpandemicznym roku, czyli w sezonie 2019.

To już powyżej średniej dla całego, bardzo atrakcyjnego turystycznie rejonu karaibskie, dla którego średnia udziały tego sektora w PKB wynosi 13,9 proc. Tymczasem Haiti od lat nie może przebić bariery 10 proc.

Dla haitańskiej gospodarki głównym źródeł zysków wciąż pozostaje m.in. eksport produktów rolnych, który kontrolują wielcy plantatorzy. Ponadto sektor ten jest bardzo podatny na częste klęski żywiołowe.

UE będzie walczyć z głodem na Haiti

Unia Europejska przekaże 9 mln euro na pomoc żywnościową dla karaibskiego państwa, które walczy z powtarzającymi się kryzysami humanitarnymi. Haiti nawiedziły w ostatnich latach trzęsienia ziemi, huragany, powodzie i długotrwałe susze.
 

Haiti, które jest jednym z najbiedniejszych państw na Karaibach, to …

Haitańczycy masowo emigrują

Wielu Haitańczyków za chlebem wyjeżdża więc w świat. Głównie do USA i sąsiedniej, bogatszej Dominikany. Część robi to legalnie, ale wielu nielegalnie. Haitańczycy często jednak traktowani są na Dominikanie z pogardą. Większość z nich (ponad 95 proc. mieszkańców kraju) jest czarnoskóra. Tymczasem na Dominikanie dominują latynosi, mulaci oraz biali. Czarnoskórych jest tylko 11 proc. mieszkańców Dominikany.

W dominikańskiej historii jest także ciemny moment masakry ludności haitańskiego pochodzenia, jakiej dokonano w październiku 1937 r. na polecenie ówczesnego dyktatora Dominikany Rafaela Trujillo. Miała ona spłoszyć haitańskich gastarbeiterów, którzy biorąc niższe pensje wypierali z rynku pracy Dominikańczyków.

Podczas tzw. masakry pietruszkowej zginęło nawet kilkadziesiąt tysięcy osób o haitańskich korzeniach. Nazwa tego pogromu pochodzi o hiszpańskiego słowa „pietruszka”, czyli „perejil”. Francuskojęzyczni Haitańczycy, nawet jeśli mówili płynnie po hiszpańsku, zwykle mieli kłopot z poprawnym wymówieniem głosi „r” w tym wyrazie. I w ten sposób identyfikowano „wrogi element”.

„Masakra pietruszkowa” była bardzo brutalna, bo wiele osób mordowano z użyciem maczet, łopat, kilofów czy siekier. Bo choć była zorganizowana i zarządzona przez najwyższe władze, miała wyglądać jak spontaniczny chłopski zryw.

Georgiewa: odbudowa Haiti potrwa dziesięciolecia

Haitańskie struktury rządowe powracają stopniowo do normalnego trybu funkcjonowania. Jednak potrzeba wielu lat a nawet dziesięcioleci, zanim w kraju tym naprawdę nastąpią widoczne zmiany, podkreśliła Georgiewa. Unijna komisarz rozmawiał z portalem EurActiv.com dokładnie rok po katastrofalnym trzęsieniu ziemi, które zniszczyło …

Dominikana postawi mur na granicy z Haiti

Dominikańczycy dalej w większości nie lubią imigrantów z Haiti. Ich choć wielu Haitańczyków na Dominikanie uczciwie (choć zwykle nielegalnie) pracuje, o tyle haitańska mafia zajmuje się przemytem narkotyków, a drobniejsze gangi kradzieżami samochodów czy bydła.

Dlatego po ubiegłotygodniowym zabójstwie prezydenta Haiti Jovenela Moise’a, prezydent Dominikany Luis Abinader wydał natychmiast nakaz wzmocnienia ochrony granicy. Choć liczy ona niemal 400 kilometrów, to tylko na długości 23 kilometrów chroniona jest metalową siatką.

Władze dominikańskie boją się bowiem, że narastający na Haiti chaos (tymczasowe haitańskie władz poprosiły o pomoc USA i ONZ) sprawi, że ruszy lawina migrantów. A to – w obawie Dominikańczyków – mogłoby zakłócić odbudowie branży turystycznej po pandemii.

Dlatego prezydent Abinder zapowiedział rozpoczęcie w ciągu trzech miesięcy budowy dużego ogrodzenia wzdłuż niemal całej granicy z Haiti. Łącznie ma ono mieć aż 380 kilometrów długości. „W najbliższych tygodniach zostanie rozpisany przetarg na budowę muru” – ogłosił Abinader.

Jednocześnie oświadczył, że władze dominikańskie nie biorą udziału w śledztwie dotyczącym morderstwa prezydenta Moise’a. Czterech członków zatrzymanej na Haiti 28-osobowej grupy zamachowców miało mieć dominikańskie obywatelstwa. Ponadto dwóch było Amerykanami haitańskiego pochodzenia, a reszta to byli kolumbijscy żołnierze.