Trump planuje rzutem na taśmę wycofać kolejnych żołnierzy USA z Afganistanu i Iraku

Obecnie w Afganistanie stacjonuje 4,5 tys. żołnierzy USA, źródło: pxhere (CC0 Public Domain)

Obecnie w Afganistanie stacjonuje 4,5 tys. żołnierzy USA, źródło: pxhere (CC0 Public Domain)

Amerykańskie media informują, że prezydent Donald Trump w najbliższych dniach ogłosi kolejną redukcję liczby żołnierzy stacjonujących w Afganistanie i Iraku. Operacja ma się zakończyć tuż przed zaprzysiężeniem kolejnego prezydenta.

 

Biały Dom oficjalnie jeszcze nie poinformował o planach Donalda Trumpa, ale m.in. Associated Press, CNN, „New York Times” czy Reuters informują o tym jako o już podjętej przez prezydenta decyzji.

Największa redukcja ma dotyczyć Afganistanu

Chodzić ma o wycofanie z Afganistanu 2 tys. żołnierzy USA, co sprawi, że ich liczba zostanie zredukowana z obecnych 4,5 tys. do 2,5 tys. Z kolei z Iraku, gdzie obecnie jest 3 tys. amerykańskich żołnierzy, miałoby zniknąć 500 Amerykanów.

W obu krajach amerykański kontyngent liczyłby więc po 2,5 tys. Nie ma natomiast na razie mowy o redukcji liczącego ok. 1 tys. żołnierzy amerykańskiego kontyngentu w Syrii. Jeszcze w październiku Trump zapowiadał jednak całkowite wycofanie się amerykańskich sił z tych krajów przed Bożym Narodzeniem.

Wiele wskazuje na to, że tej wyborczej obietnicy Trump nie spełni, ale zarządzenie operacji kolejnej poważnej redukcji wojsk USA w Afganistanie i Iraku, która ma się zakończyć 15 stycznia budzi kontrowersje.

20 stycznia ma się bowiem odbyć zaprzysiężenie kolejnego prezydenta, a obecnie wszystko wskazuje na to, że będzie to Joe Biden, który zapewnił już sobie sporą przewagę nad Trumpem w głosowaniu elektorskim zaplanowanym na 14 grudnia.

Trump nie ustępuje: To ja wygrałem wybory! / AKTUALIZACJA

Prawnicy Trumpa złożyli pozwy podważające wyniki wyborów w wielu stanach, jednak eksperci dają tym działaniom niewielkie szanse powodzenia. – RELACJA NA ŻYWO

Republikanie w Kongresie przeciwni

Przeciwni są jednak nie tylko Demokraci, którzy uważają, że decyzję o przyszłości amerykańskich kontyngentów w Afganistanie i Iraku nie powinny być podejmowane rzutem na taśmę na sam koniec prezydenckiej kadencji, ale także wielu Republikanów.

Krytyka planów Trumpa płynie zatem z Kapitolu z obu stron. „Porzucimy w ten sposób naszych afgańskich partnerów, dzielnych Afgańczyków walczących z terrorystami. Osłabimy też pozycje rządu tego kraju w negocjacjach z talibami” – stwierdził nawet szef republikańskiej większości w Senacie Mitch McConnell.

Dodał też, że decyzja Trumpa może okazać się bardziej tragiczna w skutkach niż zarządzone przez poprzedniego prezydenta USA Baracka Obamę wycofanie żołnierzy z Iraku w 2011 r., co – jak podkreślił McConnell – „przyczyniło się do powstania Państwa Islamskiego”.

Krytyczni wobec planów Trumpa byli także inni wpływowi Republikanie w Kongresie. Senator Marco Rubio porównał potencjalny efekt decyzji do „sytuacji typu sajgońskiego” i upadku Wietnamu Południowego tuż po wycofaniu amerykańskich wojsk z tego kraju.

Z kolei republikański kongresman z Teksasu Michael McCaul ostrzegł, że przedwczesna redukcja sił USA w Afganistanie zagrozi skuteczności amerykańskich operacji antyterrorystycznych w regionie.

Austria: Polityczny islam przestępstwem? Jakie są działania rządu po zamachu w Wiedniu?

Wciąż nie wiadomo czy sprawca zamachu z 2 listopada działał sam.

Biden też chce wycofania wojska z Afganistanu

Decyzja o kolejnej redukcji wojska USA w Afganistanie i Iraku została podjęta już do zdymisjonowaniu dotychczasowego sekretarza obrony Marka Espera. Po jego odejściu analizę dalszej obecności wojskowej w obu krajach miał przeprowadzić pełniący obecnie obowiązki szefa Pentagonu Christopher Miller.

Według podpisanej w lutym umowy między USA i talibami, Waszyngton zobowiązał się wycofać wszystkich swoich żołnierzy z Afganistanu w ciągu 14 miesięcy, czyli do końca kwietnia 2021 r. Mimo lutowego porozumienia walki w Afganistanie nie ustały.

Zwolennikiem całkowitego wycofania sił USA z Afganistanu jest też Joe Biden, ale w kampanii wyborczej mówił on jednak, że dopuszcza możliwość pozostawienia niewielkiej liczby amerykańskich żołnierzy w tym kraju jako „platformy antyterrorystycznej”.