Trump ostro krytykuje WHO ws. koronawirusa

Były Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, źródło: Flickr, fot. Gage Skidmore (CC BY-SA 2.0)

Prezydent USA ostro zaatakował Światową Organizację Zdrowia (WHO). Donald Trump zarzucił jej „chinocentryzm” i zasugerował zrewidowanie wysokości środków finansowych, jakie Stany Zjednoczone przekazują do WHO.

 

Sytuacja epidemiologiczna robi się w USA coraz poważniejsza. Zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 oraz zgonów z powodu wywoływanej przez ten patogen choroby COVID-19 przybywa bardzo szybko. W USA liczba stwierdzonych przypadków jest najwyższa na świecie i przekroczyła już 400 tys., co oznacza, że prawie 28 proc. wszystkich zakażeń na świecie ma miejsce właśnie w tam.

USA najmocniej dotknięte pandemią

Tempo przyrostu zachorowań jest w Stanach Zjednoczonych tak duże (choć istotne są oczywiście także zdolności do wykrywania infekcji), że powyższa dysproporcja jeszcze się będzie pogłębiać. Również przyrost zgonów jest najszybszy na świecie. W USA zmarło już z powodu zakażenia koronawirusem 13 tys. osób. Więcej zmarło już tylko we Włoszech i Hiszpanii, ale wszystko wskazuje na to, że w tej tragicznej statystyce Amerykanie wyprzedzą Hiszpanów najdalej jutro.

Wskazuje się na wiele przyczyn tego zjawiska. Po pierwsze USA to duży i ludny kraj. Mieszka tam ponad 330 mln osób. Po drugie, spora część Amerykanów nie posiada ubezpieczenia zdrowotnego, więc w obawie przed wysokimi kosztami po pomoc medyczną zgłaszają się dopiero wtedy, gdy ich stan jest już poważny.

Po trzecie, federalny charakter państwa sprawia, że trudno jest wiele decyzji podejmować na poziomie całego kraju. Wiele do powiedzenia mają władze stanowe, które w różnym stopniu i różnym tempie reagowały na rozwój epidemii. Gdy w Nowym Jorku liczba chorych zaczęła szybko rosnąć, gubernator tego stanu zamknął lokale gastronomiczne i puby. Ale mieszkańcy Nowego Jorku po prostu jechali do pobliskiego New Jersey na drinka i większe zakupy, ponieważ tam wszystko było jeszcze otwarte. Dziś to właśnie New Jersey jest na drugim miejscu w USA zarówno pod względem liczby zachorowań, jak i zgonów.

Ale również władze federalne reagowały dosyć wolno na rozwój epidemii i zasady dystansowania społecznego wprowadzały wolniej niż państwa azjatyckie czy europejskie. Prezydent Donald Trump wprost lekceważył zagrożenie i przekonywał, że wywołany przez wyłączanie dużej części gospodarki kryzys przyniesie więcej zgonów niż koronawirus. Obiecywał też Amerykanom pełne zniesienie obostrzeń po Wielkanocy.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Trump o WHO

Teraz amerykański prezydent wskazuje jednak na jeszcze jednego winowajcę sytuacji w USA – Światową Organizację Zdrowia (WHO). Oskarżył ją o błędne podejście do pandemii. „WHO naprawdę to sknociła. Z jakiegoś powodu, mimo że jest finansowana głównie przez Stany Zjednoczone, jest bardzo chinocentryczna. Dobrze się temu przyjrzymy” – napisał na Twitterze Trump.

Stwierdził też, że WHO dawała USA „błędne rekomendacje”. „Na szczęście nie przyjąłem ich rady odnośnie otwarcia granic dla Chin na wczesnym etapie epidemii” – napisał. Stany Zjednoczone już pod koniec stycznia ewakuowały swoich obywateli w chińskiej prowincji Hubei, gdzie rozpoczęła się pandemia. Także część amerykańskich dyplomatów opuściła Chiny. USA jako pierwsze zamknęły też swoje granice dla obywateli Chin oraz osób, które niedawno w Chinach były. Swoich obywateli wracających z Państwa Środka umieszczały zaś w kwarantannie. Mimo to nie ustrzegły się koronawirusa.

Działania władz USA krytykowały wówczas nie tylko władze Chin (które oskarżyły Waszyngton o „sianie strachu zamiast oferowania pomocy”), ale także właśnie WHO, która namawiała, aby nie zamykać granic i długo nie widziała powodu do uznawania epidemii w Chinach za zagrożenie dla całego świata. A gdy w końcu dyrektor WHO dr Tedros Adhanom Gebreyesus uznał SARS-CoV-2 za „zagrożenie dla zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym” (choć jeszcze nie ogłaszał pandemii), to jednocześnie wyrażał sprzeciw wobec handlowych i granicznych obostrzeń w stosunku do Chin.

Dlatego Trump nie jest jedynym politykiem z Zachodu, który krytykuje WHO (choć prezydent USA zrobił to najostrzej) za zbytnią pobłażliwość wobec Chin, a nawet za przymykanie oczu na informacje o tym, że Pekin może tuszować skalę epidemii. Do osób zakażonych koronawirusem Chińczycy mieli bowiem wliczać tylko osoby, u których pojawiły się wyraźne objawy COVID-19, a dużą część zgonów klasyfikować jedynie jako spowodowane „niewydolnością krążeniowo-oddechową”.

Po części miało to być też podyktowane początkowym brakiem testów na obecność koronawirusa, co sprawiało, że lekarze diagnozowali chorych na podstawie badań obrazowych płuc uwidaczniających wywołane przez koronawirusa zwłóknienia.

Po kilku godzinach Trump nieco złagodził swoją krytykę WHO. Stwierdził, że „nie podjął decyzji o obcięciu amerykańskiej dotacji dla Światowej Organizacji Zdrowia, a jedynie zapowiedział przyjrzenie się temu”.

Skąd się biorą koronawirusy?

Odpowiedzialny za obecną pandemią SARS-CoV-2 nie jest pierwszym koronawirusem, który infekuje ludzi. Nie jest nawet tego typu patogenem o najwyższej śmiertelności. Potrafi jednak bardzo szybko się rozprzestrzeniać. Skąd mógł się wziąć?

 

SARS-CoV-2 jest wirusem odzwierzęcym, a więc „przeskoczył” na ludzi. To …

Trump nie czytał notatki o koronawirusie

Ale okazuje się, że dokument ostrzegający o potencjalnym rozmiarze pandemii koronawirusa trafił na biuro Trumpa już w styczniu. Dyrektor ds. polityki handlowej w Białym Domu Peter Navarro napisał w niej, że według analiz epidemiologów może dojść do wybuchu w USA epidemii, a zakazić może się nawet 100 mln Amerykanów, a 1-2 mln umrzeć z tego powodu. Navarro sugerował wprowadzenie poważnych kroków już na tamtym etapie, łącznie z natychmiastowym zakazem podróżowania do Chin.

Gdy dziś dziennikarze zapytali Trumpa o tę notatkę, ten z rozbrajającą szczerością odparł, że jej nie przeczytał. „Słyszałem, że napisał jakąś notatkę o pandemii. Nie widziałem jej, ani jej nie szukałem” – powiedział prezydent USA. Dodał, że istnieniu dokumentu dowiedział się z mediów, ale do dziś nawet nie poprosił, aby ją dla niego odszukano.

Amerykański zakaz wjazdu dla osób będących w Chinach wprowadzono dopiero 2 lutego i to w formie zdecydowanie lżejszej niż proponował Navarro. Zwolnieni z niego byli m.in. mieszkańcy Hong Kongu, Makau czy Tajwanu, a także rezydenci USA nie posiadający obywatelstwa. Wszystkie samoloty z Chin przestały przylatywać dopiero pod koniec miesiąca. W międzyczasie do USA przybyło z Chin ponad 40 tys. osób.

Doradczyni ds. bezpieczeństwa krajowego w administracji Baracka Obamy Susan Rice stwierdziła, że „złe decyzje Trumpa będą kosztowały życie dziesiątków tysięcy Amerykanów. „To dlatego szuka on teraz kozła ofiarnego zwalając winę na poprzednią administrację, Chiny czy WHO” – powiedziała Rice.

USA: Koronawirus atakuje głównie Afroamerykanów?

Opublikowane przez Departament Zdrowia stanu Illinois statystyki dotyczące zachorowań i zgonów związanych z koronawirusem SARS-CoV-2 pokazały, że atakuje on w dużej mierze ludność czarnoskórą.

Chińskie wpływy w WHO

USA są obecnie największym na świecie dobrowolnym donatorem na rzecz WHO. W 2018 r. przekazały tej organizacji w ramach takich wpłat ponad 281 mln dolarów. Na drugim miejscu znalazła się Fundacja Billa i Melindy Gatesów (prawie 229 mln dolarów), a na trzecim Wielka Brytania (205 mln dolarów).

Chiny znalazły się dopiero na 41. miejscu z kwotą zaledwie 6,3 mln dolarów. Więcej przekazały nie tylko Niemcy, Kanada, Francja, Rosja czy Włochy, ale także Luksemburg, Nigeria, Demokratyczna Republika Konga czy koncerny medyczne Sanofi-Pasteur i Hoffman-La Roche. W 2017 r. chińska dotacja była wyższa i wyniosła 10,5 mln dolarów. Danych za 2019 r. jeszcze nie ma.

Również obowiązkowa składka na WHO jest co roku niższa w przypadku Chin niż w przypadku USA. Amerykanie wnoszą do budżetu Światowej Organizacji Zdrowia 58 mln dolarów, a Chińczycy – choć są w tej kategorii na drugim miejscu – 29 mln dolarów. Natomiast Japonia przekazuje 21 mln dolarów, a Niemcy – 15 mln dolarów. Na kolejnych miejscach są: Wielka Brytania (10,9 mln), Francja (10,6 mln), Włochy (8 mln) oraz Brazylia (7 mln).

Wpływ Chin na WHO, będącej agendą ONZ, wynika więc nie z kwestii finansowych, ale z rosnącego znaczenia Pekinu w całych Narodach Zjednoczonych. Stąd bezkrytyczne podejście WHO do wszystkich oficjalnych danych i raportów przesyłanych przez Pekin, a ignorowanie nie tylko raportów sporządzanych przez niezależnych chińskich ekspertów czy lekarzy, ale także przez Tajwan, nie będący z powodu sprzeciwu Chin członkiem ONZ.

Również eksperci WHO pojawili się w Chinach zbyt późno, aby szybko ocenić sytuację. Niezależna misja przybyła do Państwa Środka dopiero 12 lutego. Wcześniej Pekin nie chciał się na to zgodzić. Tedros Adhanom Gebreyesus musiał się wcześniej udać do stolicy Chin i osobiście prosić o zgodę chińskiego przywódcę Xi Jinpinga.

Ale jeszcze długo potem WHO opierała się niemal wyłącznie na oficjalnych chińskich raportach. Dopiero od 23 lutego, gdy Chiny zmieniły swój sposób raportowania o zachorowaniach na COVID-19, WHO zaczęła zmieniać swoje podejście. Ale stan pandemii, oznaczający, że zagrożony koronawirusem jest każdy kraj świata ogłoszono dopiero 11 marca.

Chiny: Coraz większe obawy przed zakażeniami z zagranicy

W Chinach władze poinformowały, że w ciągu ostatnich 24 godzin nie odnotowano w tym kraju ani jednego zgonu z powodu infekcji SARS-CoV-2. To pierwszy taki dzień od ponad 3 miesięcy. Rosną jednak obawy o zakażenia przywleczone z zagranicy.

 

Pierwsze przypadki infekcji …