Trump, Bolsonaro, Łukaszenka w „Klubie Strusi” – negacjonistów pandemii koronawirusa

Trump - Łukaszenka - Bolsonaro - Klub Strusi : Austrich Alliance

Trump - Łukaszenka - Bolsonaro - Klub Strusi : Austrich Alliance

Chociaż cały świat walczy z epidemią koronawirusa, są kraje, których przywódcy nie widzą lub nie chcą widzieć w nim zagrożenia. W końcu „wystarczy pić wódkę, by go pokonać” – twierdzi Aleksandr Łukaszenka. Jair Bolsonaro, Daniel Ortega i Gurbanguly Berdimuhamedow też przynależą dumnie do nieformalnego „Klubu Strusi”.

 

 

Prezydent Francji przedłuża lockdown do 11 maja, Portugalia rozciąga stan wyjątkowy, niektóre państwa jak Polska, Dania czy Austria dopiero zaczynają ostrożnie i stopniowo luzować restrykcje. Są też tacy, którzy uważają, że ich kraje poradzą sobie bez specjalnych działań zapobiegawczych.

Klub Strusi – The Ostrich Alliance

Pracujący obecnie w Brazylii niemiecki profesor nauk politycznych Oliver Stuenkel określił liderów Brazylii, Białorusi, Nikaragui i Turkmenistanu mianem członków „The Ostrich Alliance”, czyli Klubu Strusi. Określenie nawiązujące do zwierzęcia chowającego głowę w piasek ma odzwierciedlać brak stanowczych działań podjętych w tych krajach, gdzie przywódcy uważają epidemię koronawirusa za „znak od Boga”, obostrzenia wprowadzane w innych krajach wokół za „psychozę” lub twierdzą, że walka z wirusem po prostu im się nie opłaca.

 

Koronawirus: Chorwacja przedłuża lockdown

Mimo spadającej liczby zachorowań w Chorwacji, rząd postanawia przedłużyć lockdown o kolejne 15 dni.

„Musimy stawić czoło wirusowi jak mężczyźni”

Brazylia to najbardziej dotknięty epidemią kraj w Ameryce Południowej, liczba zarażonych wynosi tam już blisko 40 tys., ponad 2,4 tys. osób zmarło, a niegdyś największy stadion piłkarski świata Maracana w Rio de Janeiro funkcjonuje teraz jako specjalny szpital, w którym przebywają chorzy na koronawirusa. Mimo to prezydent Jair Bolsonaro uważa, że nie ma konieczności wprowadzania surowych restrykcji i krytykuje stanowe władzę, które wbrew jego woli wprowadzają ograniczenia dla przedsiębiorstw.

„70 proc. społeczeństwa zarazi się prędzej czy później, taka jest prawda” – mówił Bolsonaro, dlatego uważa, że ludzie nadal powinni pracować, inaczej skutki ekonomiczne mogą być gorsze od epidemii. Część społeczeństwa zgadza się z prezydentem i wychodzi na ulice protestując przeciwko wprowadzonym restrykcjom, ochoczo towarzyszy im też zam prezydent. Są też jednak tacy, którzy zauważają wiele nieprawidłowości w działaniach brazylijskich władz.

Jak do tej pory w Kraju Kawy gdzie mieszka ponad 210 mln ludzi wykonano zaledwie 62 tys. testów co daje średnią niższą niż w krajach takich jak Togo, Kambodża czy Rwanda. Tak mała liczba przeprowadzonych testów budzi obawy czy oficjalna liczba zachorowań jest wiarygodna. Nawet w obozie rządzącym.

„To oczywiste, że musimy poprawić się w liczbie testów i ulepszyć wiele spraw” – mówił wtedy jeszcze minister zdrowia Luiz Henrique Mandetta, który stanowczo sprzeciwiał się polityce antykryzysowej prezydenta. Jak informował szpitale w Brazylii są w fatalnej kondycji i wkrótce skończą się w nich ostatnie wolne miejsca na intensywnej terapii. W imię zasady „kto nie z nami ten przeciw nam” został zmuszony do dymisji. Mimo że cieszył się prawie 80 proc. zaufaniem ze strony Brazylijczyków.

Jednak Bolsonaro trwa przy swoim, szczególnie teraz kiedy trwają testy leku, który według brazylijskich naukowców ma 94 proc. skuteczność w walce z wirusem. Po co mu też polityczna konkurencja we własnym obozie.

Orbán: Szczyt zachorowań na Węgrzech dopiero nadejdzie

Kiedy na Węgrzech wystąpi szczyt zachorowań?

Służba zdrowia z crowdfundingu

„Deklaruję to publicznie, w naszym kraju nikt nie umrze z powodu koronawirusa” – powiedział prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka chociaż w momencie kiedy składał tę deklarację potwierdzone było już 29 zgonów z jego przyczyny.

Do dziś odnotowano już 4779 przypadków koronawirusa i 47 osób zmarło. Mimo to na Białorusi nie wprowadzono żadnych ograniczeń, a prezydent gra w turniejach hokejowych i twierdzi, że sport jest „najlepszym środkiem antywirusowym”. Według Łukaszenki, ograniczenia zniszczyłyby ekonomię. „Kiedyś to się skończy i zobaczymy kto miał rację” – powiedział.

Nic dziwnego, że białoruska liga piłkarska do tej pory nie zawiesiła rozgrywek i zdobywa coraz większą popularność, w obliczu braku spotkań w większości lig na świecie. Na szczęście chodzi tu głównie o fanów zakładów bukmacherskich, a nie kibiców, którzy w obawie przed wirusem pojawiają się na meczach coraz rzadziej.

Polityka władz pozostawiła służbę zdrowia i społeczeństwo nieprzygotowane. W szpitalach brakuje środków medycznych i sprzętu ochronnego. Według lekarzy ośrodki medyczne nie otrzymały ze strony władz praktycznie żadnej pomocy. Z powodu braku dostępnych masek i innych środków sanitarnych czarny rynek kwitnie, maseczki sprzedawane są za ponad 13 euro.

Na fatalną sytuację i nieodpowiedzialne działanie władz odpowiedź przyszła od obywateli i organizacji pozarządowych, które zaczęły organizować zbiórki crowdfundingowe na wsparcie dla służby zdrowia. Najpopularniejsza z nich #bycovid19 zebrała ponad 100 tys. euro, za które zakupiono maski, środki medyczne i respiratory. „Celem jest uratować system przed upadkiem” – mówił Andrej Stryzhak założyciel zbiórki.

Koronawirus: Brytyjskiej służbie zdrowia brakuje sprzętu ochronnego

Brytyjski rząd krytykowany jest za opóźnienia w dostawach sprzętu i odzieży ochronnej dla pracowników służby medycznej.

„Znak od Boga”

Chociaż na świecie szalała epidemia to w Nikaragui przez ponad miesiąc nikt nie widział prezydenta Daniela Ortegi, nie zostały też wprowadzone żadne środki zapobiegawcze. Prezydent pokazał się dopiero w trakcie orędzia, które wygłosił 15 kwietnia, w którym wirusa określił jako „znak od Boga”, który jest karą za działania światowych mocarstw.

Ortega nie wspomniał nic o służbie zdrowia, która jest kompletnie nieprzygotowana. Jeszcze w 2018 r. kiedy doszło do masowych protestów antyrządowych, zwolnionych zostało ponad 400 pracowników służby zdrowia, którzy udzielali pomocy protestującym. Rządzący Nikaraguą od 13 lat – w sumie 18 lat – Ortega zapowiedział, że nie wprowadzi ograniczeń ponieważ „jeżeli ten kraj przestanie pracować to umrze”.

Do tej pory odnotowano dopiero 10 przypadków i  2 zgony z powodu koronawirusa, jednak brak przeprowadzonych testów stawia ten wynik pod znakiem zapytania. Z raportu ministerstwa zdrowia wynika, że przy obecnej polityce liczba zarażeń wzrośnie do ponad 30 tys. w ciągu 6 miesięcy co dla służby zdrowia oznaczać będzie kompletne załamanie.

Jeszcze na początku marca, wiceprezydent, a jednocześnie żona prezydenta Rosario Murillo zachęcała społeczeństwo do udziału w marszu „Love in the time of COVID-19”, w którym 14 marca udział wzięły tysiące osób. Humans Rights Watch alarmuje i wzywa władze Nikaragui do odpowiedzialnej polityki.

Koronawirus: Od dziś łagodniejsze ograniczenia

Od dziś można już wchodzić do parków i lasów, a młodzież powyżej 13. roku życia może samodzielnie wychodzić z domu.

Zioła, które odstraszają wirusa

W oficjalnych statystykach w rubryce „liczba zarażeń” władze Turkmenistanu podają „zero”. W położonym w Azji Centralnej państwie wprowadzono co prawda pewne restrykcje, zamknięto granice, odwołano loty z Chin i ograniczono podróże między miastami, jednak życie na ulicach wygląda jakby mieszkańcy Turkmenistanu nie zdawali sobie sprawy z tego co dzieje się na świecie. Nikt nie nosi masek, wszystkie sklepy i restauracje są otwarte, a dzieci nadal chodzą do szkoły.

„Opieramy się na oficjalnych danych, tak jak w przypadku wszystkich państw” – mówi cytowana przez BBC Elena Panova z Biura Koordynacyjnego ONZ w Turkmenistanie. Jednak nie potrafi stwierdzić, ile dokładnie testów przeprowadzanych jest przez władze, podając jedynie, że „z rozmów wynika, że wykonywana jest wystarczająca liczba testów”.

Prezydent Gurbanguly Berdimuhamedow twierdzi, że w walce z koronawirusem wystarczająco skuteczne jest kadzenie pomieszczeń dymem z zioła o nazwie yuzarlik. Pracownicy służb państwowych dwa razy dziennie okadzają miejsca publiczne takie jak szkoły, urzędy i supermarkety. Dodatkowo zachęca obywateli do aktywności fizycznej i tak 7 kwietnia odbył się tradycyjny wyścig rowerowy z okazji Dnia Zdrowia.

To nie do końca uspokaja obywateli, którzy coraz częściej zaczynają wyrażać swoje obawy co spotyka się ze stanowczą reakcją władz. Jak podają Reporterzy Bez Granic i Radio Azaltyk dochodzi do aresztowań obywateli za publiczne poruszanie tematu epidemii. W związku z tym można mieć pewne wątpliwości co do wiarygodności rządowych statystyk.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Donald Trump w Klubie Strusi

Trump tymczasem nawołuje do „otwarcia” Stanów Zjednoczonych do maja, nawet jeśli liczba zgonów i infekcji nadal rośnie. Eksperci ds. zdrowia, także z bliskiego otoczenia Trumpa, ostrzegają przed łagodzeniem ograniczeń bez wdrożenia szeroko zakrojonych testów. Trump twierdzi, że testów wykonuje się wystarczająco, ale liczby mówią co innego. Epidemiolodzy uważają, że aby złagodzić ograniczenia liczba testów musi wzrosnąć ponad 3-krotnie i wynieść ok. pół miliona. Dziennie.

Dziennik „Washington Post” dodał amerykańskiego prezydenta do grona „Klubu Strusi” w opublikowanym w poniedziałek (20 kwietnia) artykule. Ponieważ jednak Stany Zjednoczone wprowadzają – choć bez przekonania nonszalancko nastawionego Trumpa – rozmaite restrykcje, trudno porównywać go do przywódców z drużyny prof. Struenkela.

Co ze Szwecją?

Jeśli jednak Trump, warto wspomnieć, że w klubie – nim jeszcze został nazwany – był  także Emmanuel Macron, który zezwolił na pierwszą turę wyborów samorządowych, a także Boris Johnson, który też na początku lekceważył wagę zagrożenia – i prawdopodobnie zdał sobie sprawę z jego skali, gdy sam trafił na OIOM (z którego na szczęście po kilku dniach wyszedł, teraz dochodzi do siebie w rezydencji w Chequers). Zdaniem tygodnika „Sunday Times” jego ignorancja mogła kosztować Wielką Brytanię życie tysięcy ludzi.

Zdecydowanie możnaby zaliczyć też do obecnego „Klubu Strusi” Szwecję. Jednak ten kraj zyskuje taryfę ulgową, ponieważ jego liderzy kierują nim racjonalnie, tym samym ugruntowując zaufanie do siebie. Prawda jest jednak taka, że wykryto tam już prawie 15 tys. przypadków koronawirusa (mimo stosunkowo niewielkiej liczby testów per capita) i zmarło tam już ponad 1500 osób, więcej niż we wszystkich pozostałych państwach nordyckich razem wziętych (Dania, Finlandia, Islandia, Norwegia i Szwecja).

Mimo to nie wprowadzono tam żadnych restrykcji poza zakazem zgromadzeń powyżej 50 osób, wydano też niewiążące zalecenia, aby osoby w grupie ryzyka pozostały w domach. 16 kwietnia szwedzki parlament przegłosował specjalne uprawnienia dla rządu, które pozwolą gabinetowi Stefana Löfvena wdrożyć restrykcje społeczne i gospodarcze bez potrzeby zatwierdzenia ich przez parlament. Jeśli się na nie kiedyś zdecyduje.

 

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY