Tanzania: Prezydent negował koronawirusa. Teraz umarł na COVID-19?

Prezydent Tanzanii John Magufuli zmarł oficjalnie na atak serca, rośnie jednak podejrzenie, że przyczyną był koronawirus, którego bagatelizował, źródło: Flickr/Paul Kagame (CC BY-NC-ND 2.0)

Prezydent Tanzanii John Magufuli zmarł oficjalnie na atak serca, rośnie jednak podejrzenie, że przyczyną był koronawirus, którego bagatelizował, źródło: Flickr/Paul Kagame (CC BY-NC-ND 2.0)

Tanzański prezydent John Magufuli zmarł w wieku 61 lat. Według opozycji oraz m.in. kenijskich mediów chorował ciężko z powodu zakażenia koronawirusem. Wcześniej przekonywał, że jego kraj dawno pokonał już epidemię COVID-19.

 

Pogłoski o krytycznym stanie zdrowia prezydenta Tanzanii krążyły już od pewnego czasu. John Magufuli po raz ostatni widziany był publicznie 27 lutego. Na początku bieżącego tygodnia kenijska prasa napisała, że tanzański prezydent znajduje się w szpitalu w stolicy Kenii – Nairobi.

Powód? Zdaniem kenijskich dziennikarzy COVID-19. Stan Magufulego miał się w ostatnich dniach pogorszyć tak bardzo, że musiano go wprowadzić w śpiączkę farmakologiczną i przewieźć do szpitala w Indiach.

Również jeden z liderów tanzańskiej opozycji Tundu Lissu, powołując się na swoje źródła w kenijskim MSZ, przekonywał, że Magufuli bardzo ciężko zachorował na COVID-19. Tymczasem premier Tanzanii Kassim Majaliwa zapewniał, że prezydent jest całkiem zdrowy i „spokojnie pracuje w swoim biurze”. Tyle, że Magufuli nie pokazał się, aby przeciąć spekulacje.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

14 dni żałoby narodowej

Wczoraj (17 marca) wieczorem polskiego czasu wiceprezydent Tanzanii Samia Suluhu Hassan przekazała, że głowa państwa zmarła. Według oficjalnego komunikatu do zgonu doszło w tanzańskiej stolicy Dar-es-Salaam, a przyczyną był „atak serca”. W kraju zarządzono 14-dniową żałobę narodową, a wszystkie flagi mają zostać opuszczone do połowy masztu.

Nie ma oficjalnego potwierdzenia, że Magufuli rzeczywiście zmarł z powodu COVID-19. Wysokiej rangi przedstawiciele tanzańskich władz zaprzeczali, że prezydent zakaził się koronawirusem. Ale ponieważ twierdzili też ciągle, że „cieszy się dobrym zdrowiem”, to ich zapewnienia są podawane w coraz większą wątpliwość.

Podobnie jak narracja tanzańskich władz, według których epidemia została w ich kraju pokonana już niemal rok temu. Tyle, że pod koniec kwietnia 2020 r., po wykryciu w 56-milionowym kraju 506 infekcji i 21 zgonów, Magufuli zakazał publikowania jakichkolwiek statystyk na temat koronawirusa.

Twierdził też, że wiele dotychczasowych przypadków odnotowano za sprawą „wadliwych zestawów testowych”. Oficjalnie odmówił też ubiegania się o kupno szczepionek na koronawirusa.

Koronawirus: Prezydent Tanzanii w krytycznym stanie, ale władze dalej uważają, że pokonały pandemię

Żyjąca w dużej mierze z zagranicznych turystów Tanzania przekonuje, że od niemal roku jest wolna od koronawirusa. Tymczasem, jak ujawniły kenijskie media, tanzański prezydent jest właśnie z powodu COVID-19 w stanie krytycznym.

 

Położona w środkowej części Afryki niepodległa Tanzania powstała z …

Magufuli nie uległ ani WHO, ani USA

Tanzański prezydent bagatelizował również ryzyko związane z zakażeniem się tym nowym patogenem, a chorym zalecał modlitwę, zdrowe odżywianie i inhalacje z pary wodnej. W maju, po zarządzeniu trzydniowych modlitw połączonych z postem, ogłosił zaś całkowite pokonanie koronawirusa. Odmówił też wprowadzania jakichkolwiek przeciwepidemicznych restrykcji.

Magufuli nie zezwolił na zbieranie i publikowanie statystyk dotyczących pandemii nawet wtedy, gdy zaapelowała o to oficjalnie Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). W lutym ambasada USA w Dar-es-Salaam ostrzegła, że liczba zakażeń koronawirusem zaczęła w Tanzanii mocno rosnąć od stycznia.

Zarówno amerykański Departament Stanu, jak i Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC) rekomendują od tamtego czasu zrezygnowanie z podróży do Tanzanii. Obywatele tego kraju, aby wjechać do USA, muszą też przedstawić negatywny wynik testu na koronawirusa, zrobiony przynajmniej 72 godziny przed przylotem.

Zanzibar wcale nie jest wolny od koronawirusa. Wiceprezydent właśnie zmarł tam na COVID-19

Tanzańskie władze przekonują, że ich kraj jest „wolny od koronawirusa”. Problem w tym, że to nieprawda.

Tanzania potrzebuje zagranicznych turystów

Będąca jednym z najbiedniejszych krajów Afryki Tanzania czerpie spore dochody z turystyki, do czego przyczynia się szczególnie popularna wśród gości z USA czy Europy wyspa Zanzibar, będąca autonomiczną częścią kraju.

W przypadku całego kraju turystyka odpowiada według danych Banku Światowego za 17,5 proc. PKB oraz zapewnia pracę 11 proc. osób zatrudnionych. W przypadku samego Zanzibaru jest jeszcze ważniejsza – odpowiada za aż 28 proc. PKB oraz 82 proc. napływających na wyspę dewiz.

Nasilony ruch turystyczny widać było w Tanzanii (a szczególnie na Zanzibarze) tej zimy, gdy druga fala pandemii doprowadziła do zamknięcia kurortów w wielu miejscach na świecie. Tymczasem zamożniejsi turyści na zanzibarskich plażach nie nosili maseczek, a także bawili się w restauracjach czy nocnych klubach. Zdjęciami z Zanzibaru chwaliło się wielu, także polskich, celebrytów.

Prezydent Burundi bagatelizował koronawirusa. Umarł z tego powodu?

Prezydent położonego we wschodniej części Afryki Burundi Pierre Nkurunziza nie uważał nowego koronawirusa za duże zagrożenie. Nie negował jego istnienia, ale przekonywał, że jego kraj zawarł w tej sprawie „pakt z Bogiem”. Kilka dni temu jednak zmarł.

To nie pierwszy zgon na szczytach władzy

Narracja tanzańskich władz zaczęła się sypać, gdy w lutym zmarł wiceprezydent zanzibarskich władz autonomicznych, 77-letni Maalim Seif Sharif Hamad. Choć oficjalnie nigdy nie podano przyczyny jego śmierci, to jednak członkowie jego najbliższej rodziny potwierdzili zagranicznym mediom, że polityk zmarł na COVID-19.

Co więcej, zachorować miała także jego żona i inni bliscy. Tanzańscy przywódcy w swoich pożegnaniach Sharifa Hamada skrzętnie pomijali kwestię przyczyny zgonu, a rzecznik prasowy tanzańskiego rządu Hassan Abbasi, dociskany przez telewizję BBC pytaniami o rzeczywistą sytuację epidemiczną w kraju przekonywał, że prezydent Magufuli „nigdy nie mówił, że nie ma u nas koronawirusa, a jedynie, że mamy go pod kontrolą”.

Eksperci powątpiewali od dawna w to, że Tanzania jest krajem wolnym od koronawirusa. Podejrzewali, że chcąc wznowić ruch turystyczny, władze postanowiły po prostu zamaskować sytuację.

Teraz, po śmierci samego Magufulego, narracja o pokonaniu epidemii już bardzo poważnie zatrzeszczała. Choć nie ma oficjalne potwierdzenia, że był zakażony koronawirusem, ale są co do tego tylko mocne poszlaki, media na świecie już obwołały go „pierwszą urzędującą głową państwa, która zmarła na COVID-19”.

Koronawirus wykryty w Lesotho. Tylko 12 państw oficjalnie bez SARS-CoV-2

W położonym na południu Afryki niewielkim kraju stwierdzono pierwszy przypadek infekcji koronawirusem SARS-CoV-2. Dopiero teraz, choć kraj jest enklawą RPA, gdzie zachorowań jest najwięcej na całym Czarnym Lądzie.

Kim był prezydent Tanzanii?

61-letni John Magufuli, nazywany „Buldożerem”, pełnił funkcję tanzańskiego prezydenta od października 2015 r. W ubiegłym roku wywalczył reelekcję, choć wybory zostały uznane za niespełniające wszystkich standardów demokratycznych.

Do władzy Magufuli doszedł pod hasłem twardej walki z korupcją, ale szybko okazało się, że woli walczyć z opozycją i niezależnymi mediami. Za jego rządów doszło do zamknięcia lub zawieszenia działania krytycznych wobec niego gazet czy portali.

Z konsekwencjami musieli się liczyć właściwie wszyscy głośni krytycy prezydenta, którzy nękani byli sądowymi pozwami i prokuratorskimi oskarżeniami o zniesławienie czy podburzanie do buntu. Tak kwalifikowano też „rozsiewanie plotek o pandemii”. Cztery osoby zostały pod tym zarzutem zatrzymane jeszcze wczoraj.

Magfuli doprowadził także do ograniczenia niezależności sądownictwa i parlamentu, ograniczenia prawa do zgromadzeń publicznych (choć nie w związku z pandemią) czy zastraszania w różny sposób opozycyjnych posłów.