Tajlandia ogłasza koniec epidemii koronawirusa, ale szykuje się już na jej powrót

Tajlandia ogłasza koniec epidemii, ale oficjalnie szykuje się na jej drugą falę i chce gromadzić osocze ozdrowieńców (Photo by Mathew Schwartz on Unsplash)

Tajlandia ogłasza koniec epidemii, ale oficjalnie szykuje się na jej drugą falę i chce gromadzić osocze ozdrowieńców (Photo by Mathew Schwartz on Unsplash)

Tajlandzkie władze ogłosiły koniec epidemii COVID-19. Od 45 dni nie stwierdzono tam bowiem lokalnego zakażenia wywołującym tę chorobę koronawirusem SARS-CoV-2. Odnotowywane są tylko pojedyncze przypadki u przyjezdnych z zagranicy.

 

Władze tego południowoazjatyckiego królestwa oficjalnie jednak szykują się na kolejną falę zachorowań. Tajlandzcy lekarze wprost mówią, że jest ona bardzo prawdopodobna.

Tajlandia szybko opanowała koronawirusa

Dotąd licząca ponad 67 mln mieszkańców Tajlandia łagodnie odczuła pandemię COVID-19. W kraju wykryto dotąd tylko nieco ponad 3,2 tys. przypadków zakażenia SARS-CoV-2 i zaledwie 58 zgonów z tego powodu. Zdecydowania większość z zainfekowanych osób – 3085 – uważana jest już za wyleczone.

Licząc z dniem dzisiejszym (9 lipca) w Tajlandii nie stwierdzono aż od 45 dni ani jednego rodzimego przypadku zakażenia nowym koronawirusem, a jedynie jego obecność w organizmie osób przyjeżdżających do kraju z zagranicy.

Dzienna liczba nowych wykrytych infekcji jest od 5 czerwca jest jednocyfrowa, a bywały nierzadko takie dni, gdy nie stwierdzano ani jednego nowego zakażenia. Szczyt epidemii w Tajlandii przypadł już na przełom marca i kwietnia, a więc na okres, gdy w Europie pandemia dopiero zaczynała być na poważnie odczuwalna.

Od 9 kwietnia dzienna liczba nowych zakażeń zaczęła sukcesywnie spadać i trend ten został utrzymany aż do teraz. Ale w kraju wciąż obowiązuje wiele nakazów utrzymywania dystansu społecznego. Tajlandzkie służby medyczne postanowiły bowiem dmuchać na zimne.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Granice wciąż zamknięte, apele o noszenie maseczek

Choć Tajlandia ma gospodarkę mocno uzależnioną od turystyki, władze w Bangkoku nie zezwoliły jeszcze na masowe przyjazdy gości z zagranicy. „Musimy pozostać czujni na każdym kroku, nosząc maseczki, pamiętając o zachowaniu dystansu społecznego i regularnym myciu rąk” – przekonywał na prezentującej stan walki z epidemią konferencji prasowej dr Anupong Sujariyakul, który w tajlandzkim Ministerstwie Zdrowia odpowiada za kwestie epidemiologiczne.

Wtórował mu wirusolog z Uniwersytetu Chulalongkorna w Bangkoku dr Yong Poovarawan. Jego zdaniem pandemia jest daleka od wygaśnięcia, więc należy się spodziewać ponownego wzrostu liczby zachorowań w Tajlandii. A na pewno – jak przekonywał – trzeba być na to gotowym.

„Mamy coraz więcej dobrych wiadomości o pracy nad szczepionkami. Testowane są kolejne leki. Ale dopóki ich nie będzie, musimy sobie radzić metodami jakie mamy. Dlatego apeluję do ozdrowieńców, aby oddawali osocze. Będziemy nim wspomagać leczenie osób, które COVID-19 przechodzą ciężko” – mówił dr Poovarawan.

U osób, które zwalczył jakiegoś wirusa obserwuje się zwykle krótko potem bardzo wysoki poziom wytworzonych przeciwciał. U niektórych osób bardzo dobre wyniki daje podanie im osocza ozdrowieńców. Do ich organizmu zaimportowane w ten sposób zostają obce przeciwciała, które nie pozwalają się infekcji rozprzestrzenić do czasu, aż leczony tą metodą chory nie wytworzy własnych przeciwciał.

Tego typu leczenie nie działa niestety w przypadku każdego chorego, ale odnotowano skuteczność tej metody w przypadku wielu wirusowych chorób zakaźnych. m.in. wywoływanych wirusami Ebola, SARS-CoV-1 czy gryp typu A (np. tzw. ptasiej grypy).

Fejk Tygodnia: Koronawirus jest w odwrocie, nie trzeba się go już bać

Premier Mateusz Morawiecki nie ma wątpliwości – koronawirusa SARS-CoV-2 udało się już pokonać. Podczas jednej z wizyt na Lubelszczyźnie stwierdził, że odpowiedzialnego za obecną pandemię patogenu „nie trzeba się już bać”. Tyle, że epidemiolodzy oraz Światowa Organizacja Zdrowia mają zupełnie …

Tajlandia testuje swój lek na koronawirusa

Przetaczanie krwi, choć nie wiedziano jeszcze wówczas tyle o przeciwciałach, funkcjach osocza czy tajnikach działania układu immunologicznego, stosowano także przeszło 100 lat temu podczas pandemii grypy „hiszpanki” z lat 1918-1920. Zauważono wówczas, że przetoczenie krwi od pacjentów, których objawy ustąpiły, pomaga niektórym wciąż chorującym zwalczyć infekcję.

Dodatkowo w Tajlandii prowadzone są badania nad skutecznością w zwalczaniu koronawirusa SARS-CoV-2 popularnego w Azji leku antywirusowego – fawipirawiru. Został on opracowany w 2014 r. w Japonii i stosuje się go głównie do zwalczania wirusów grypy.

Ale pewne wstępne obiecujące wyniki w zwalczaniu nowego koronawirusa fawipirawirem zwróciły na niego uwagę naukowców. W Rosji został on już nawet w maju zatwierdzony jako jedna z substancji wpierających leczenie COVID-19.

Europa tymczasem, która pożegnała się już z marzeniami o chlorochinie i hydroksychlorochinie jako lekach na koronawirusa, skupia się obecnie na pracach badawczych nad innymi substancjami – antywirusowym remdesiwirem oraz glikokortykosteroidu – deksametazonu.

W Tajlandii prowadzone są też prace nad szczepionką na koronawirusa, ale obecnie są one dopiero w tzw. fazie przedklinicznej, czyli są testowane na małpach. Tymczasem w USA, Wielkiej Brytanii i Chinach rozpoczęła się już faza kliniczna, która polega na podawaniu preparatu ludzkim ochotnikom.