Szwecja zaczęła oficjalne przygotowania na drugą falę epidemii koronawirusa

Szwedzka minister ds. socjalnych Lena Hallengren, źródło: Facebook/@lenahallengrenofficiell

Szwedzka minister ds. socjalnych Lena Hallengren, źródło: Facebook/@lenahallengrenofficiell

Szwedzkie władze ogłosiły rozpoczęcie oficjalnych przygotowań do drugiej fali zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 i zachorowań na chorobę COVID-19. W Szwecji wciąż notowanych jest codziennie wiele nowych infekcji. Ostatni raport z 2 lipca wskazywał na 769.

 

Władze w Sztokholmie obawiają się o jesień, gdy gorsza pogoda i spadek populacyjnej odporności mogą się przyczynić do dużego wzrostu liczby nowych zakażeń koronawirusem. Obawy o tzw. drugą falę pandemii wyraża wielu europejskich epidemiologów.

Również historia epidemii pokazuje, że mogą one nawracać. Na przykład trwająca w latach 1918-1920 pandemia grypy-hiszpanki miała aż trzy główne fazy, z których to właśnie ta druga okazała się być najpoważniejsza.

„Jeśli chodzi o jesień, to zdajemy sobie sprawę, że potrzebne są inne środki” – oświadczyła wprost minister ds. socjalnych Lena Hallengren. Choć nie sprecyzowała co dokładnie miała na myśli, media w Szwecji domniemają, że może chodzić o ściślejsze zasady dystansowania społecznego.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Szwecja bez lockdownu

Szwecja jako jedyny kraj członkowski Unii Europejskiej nie wprowadziła lockdownu, a jedynie zakazała dużych zgromadzeń. W całej Europie postąpiła podobnie jedynie Białoruś. W obu tych krajach doszło jednak do dużej liczby zakażeń i zgonów, a epidemia nabrała silniejszego charaktery niż w innych podobnych wielkością i populacją krajach europejskich.

Władze Szwecji były za takie podejście, opierające się na promowanej przez głównego epidemiologa kraju prof. Andersa Tegnella metodzie osiągnięcia tzw. odporności stadnej, krytykowane na arenie europejskiej, a także przez sporą część szwedzkich obywateli.

Sam prof. Tegnell, który przekonuje, że przeciwepidemiczne obostrzenia jedynie odkładają w czasie nastąpienie dużej skali zachorowań, a koronawirusa trzeba po prostu przechorować, przyznał jednak niedawno, że gdyby miał dzisiejszą wiedzę o zjadliwości nowego patogenu, doradzałby rządowi Szwecji bardziej restrykcyjne działania, choć pełnego lockdownu dalej nie poparł.

W Szwecji dochodziło jednak do protestów przed państwowymi urzędami, które organizowały osoby, które straciły w wyniku pandemii swoich bliskich, np. rodziców. Domagały się one wyciągnięcia konsekwencji wobec osób, które decydowały o tak liberalnym podejściu do przeciwepidemicznych obostrzeń.

Szwecja: Gorzkie święto narodowe z powodu koronawirusa

W Święto Narodowe Szwecji wielu mieszkańców kraju wywiesiło flagi narodowe, ale natychmiast opuściło je do połowy masztu. To nie tylko wspomnienie ofiar pandemii koronawirusa, ale również wyraz sprzeciwu wobec rządu.

Porażka strategii nabywania „odporności stadnej”?

Dziennik „Svenska Dagbladet” napisał nawet w ostatnią sobotę (4 lipca), że „szwedzkie państwo było fatalnie przygotowane na pandemię, bo dopóki nie zaczęło się mówić o pierwszych zakażeniach w Chinach w grudniu 2019 r., nie istniał żaden rządowy plan awaryjny na wypadek jakiejś epidemii. Ten grudniowy plan przygotowywano więc naprędce.

Co prawda dyrektor Urzędu Zdrowia Publicznego Johan Carlson tłumaczył, że w tak zdecentralizowanym jak Szwecja kraju nie da się stworzyć jednego centralnego planu reagowania kryzysowego, ale dziennikarze wytknęli mu, że rządowe plany awaryjne miały nawet kraje jeszcze bardziej od Szwecji zdecentralizowane.

Dodatkowo okazuje się, że strategia wypracowania „stadnej odporności” może wobec koronawirusa SARS-CoV-2 zawieźć. Wiele wskazuje na to, że przeciwciała utrzymują się we krwi po wyzdrowieniu przez maksymalnie rok (tak jak w przypadku innych koronawirusów), a do tego w Szwecji jak dotąd takie przeciwciała nabyło do tej pory w zależności od regionu jedynie od kilku do kilkunastu procent ludności, co potwierdziły badania przesiewowe.

Tymczasem nowych zakażeń przybywa obecnie w Szwecji wciąż bardzo szybko. Zdarzają się takie dni, gdy jest to powyżej 1600 nowych przypadków wykrytych dziennie. Dotąd potwierdzono infekcję u prawie 71,5 tys. mieszkańców Szwecji, a zmarło z tego powodu 5420 osób.

Szwecja: Główny epidemiolog przyznaje się do błędów w walce z koronawirusem

Gdy niemal wszystkie kraje w Europie zamrażały z powodu pandemii koronawirusa swoje gospodarki, a obywatelom nakazywały pozostać w domach, Szwecja przyjęła odmienny model walki z nową chorobą zakaźną. Teraz autor tej strategii przyznaje się do popełnienia błędu.

Będzie konkretny plan działania

Teraz rząd w Sztokholmie wyznaczył więc pięć instytucji, które – jak to ujęła minister Hallengren – „powinny przyjrzeć się różnym scenariuszom, aby móc udzielić rad regionom oraz gminom lub w inny sposób szybko i skutecznie przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się koronawirusa”.

Chodzi o Urząd Zdrowia Publicznego, Urząd ds. Leków, Zarząd ds. Zdrowia i Opieki Społecznej oraz Urząd ds. ochrony cywilnej i gotowości, a także urzędy wojewódzkie. Mają one przedstawić sprawozdanie z podjętych przygotowań do końca sierpnia. Szwedzki rząd liczy jednak, że pod koniec roku ogniska koronawirusa będą miały jedynie „charakter lokalny”.

W Szwecji działania państwa w walce z koronawirusem oraz jego przygotowanie na taką sytuację ma zbadać specjalna komisja złożona z ekspertów. Wyniki jej pracy będą dostępne być może jeszcze przed jesienią, czyli czasem, gdy mogłoby dojść do ewentualnej drugiej fali zachorowań.