Szwecja: Pierwsze poważne restrykcje w związku z pandemią

Mimo pandemii życie w Sztokholmie toczy niemal całkowicie normalnie (Photo by Jon Flobrant on Unsplash)

Mimo pandemii życie w Sztokholmie toczy niemal całkowicie normalnie (Photo by Jon Flobrant on Unsplash)

Szwedzki premier Stefan Löfven zapowiedział wprowadzenie pierwszego w kraju poważnego przeciwepidemicznego obostrzenia. Mocno ograniczony zostanie maksymalny limit uczestników publicznego zgromadzenia. Dotąd rząd w Sztokholmie takich rzeczy nie dekretował, ale tylko zalecał.

 

Szwedzki model walki z pandemią COVID-19 od miesięcy budzi kontrowersje. Kraj ten – w odróżnieniu od niemal całej Europy – nie wprowadził lockdownu ani wiosną, ani jesienią. Postawiono nie na nakazy czy zakazy, ale na zalecenia dotyczące dystansowania społecznego.

Podczas gdy obywatele zdecydowanej większości krajów europejskich (w tym wszystkich innych państw członkowskich UE) tygodniami niemal nie wychodzili z domu, a większość gospodarki została zamrożona, co wywołało poważny ekonomiczny kryzys, Szwedzi mogli się spotykać w restauracjach czy pubach czy spacerować bez maseczek, a szkoły czy przedszkola pracowały normalnie.

W jaki sposób Szwecja planuje wyjść z kryzysu gospodarczego?

Ze względu na kryzys wywołany pandemią oczekuje się, że w tym roku gospodarka Szwecji skurczy się o 4,6 proc.

Unikalna szwedzka strategia

Nikt w szwedzkim rządzie istnienia koronawirusa SARS-CoV-2 rzecz jasna nie negował, ani nawet patogenu nie lekceważył, ale rząd w Sztokholmie posłuchał zespołu epidemiologów pod kierunkiem prof. Andersa Tegnella, który uznał, że lockdown niczego nie rozwiąże, a jedynie trochę opóźni to, co i tak stać się musi – zakażenie się większości mieszkańców.

Szwedzi uznali więc, że nie ma powodu, aby zdusić gospodarkę i podnieść poziomu bezrobocia, a szczególnie postanowili chronić tylko najbardziej narażone osoby – ludzi starszych czy cierpiących na schorzenia przewlekłe.

Prof. Tegnell twierdził bowiem, że rozwiązaniem będzie wytworzenie tzw. stadnej odporności. Postulował nawet to, aby młodzi Szwedzi korzystali z życia, zakażali się, przechodzili lekko COVID-19, nabywali odporność i w ten sposób chronili później słabszych.

Tyle, że kolejne badania pokazują, że SARS-CoV-2 może wywołać poważny stan chorobowy nawet u zupełnie dotąd zdrowych i młodych ludzi (choć dzieje się tak o wiele rzadziej niż w przypadku osób starszych), a kwestia nabywania odporności wydaje się dyskusyjna – kolejne badania wskazują, że przeciwciała utrzymują się tylko kilka miesięcy i ponowne zakażenie się jest możliwe, choć być może organizm szybciej wówczas infekcję zwalczy, bo nowy patogen będzie już znał.

Sam prof. Tegnell przyznał nawet w jednym z radiowych wywiadów, że całkowita rezygnacja z lockdownu mogła być błędem, choć dalej przekonywał, że restrykcyjne obostrzenia to nie jest jego zdaniem właściwa droga do pokonania koronawirusa.

Szwecja: Błędne procedury i zaniedbania. Połowa ofiar COVID-19 mieszkała w domach opieki

Prawie połowa wszystkich dotychczasowych zgonów związanych z pandemią koronawirusa w Szwecji mieszkała w domach opieki, wynika z zaprezentowanych we wtorek (7 lipca) wstępnych wyników państwowej kontroli Inspekcji ds. Służby Zdrowia i Opieki Społecznej (IVO).

Szwecja dotąd bez lockdownu

W Szwecji dotąd obowiązywało niewiele restrykcji. Odwołano jedynie największe wydarzenia kulturalne, np. duże koncerty rockowe oraz ustanowiono limit osób biorących udział w zgromadzeniu publicznym na 50.

Inne zachowania – takie jak unikanie dużych skupisk ludzi (np. centrów handlowych), pracę zdalną czy zaostrzone reguły sanitarne – jedynie rekomendowano, choć eksperci podkreślali, że Szwedzi z natury są ludźmi zdystansowanymi, a nowoczesna gospodarka sprawiła, że i tak wiele osób pracuje już zdalnie.

Teraz jednak premier Stefan Löfven zapowiedział wprowadzenie pierwszej poważnej restrykcji  – limit osób mogących brać udział w publicznym zgromadzeniu ograniczono do zaledwie ośmiu.

Przy czym dotyczy to nie tylko manifestacji czy imprez rodzinnych, ale także seansów w kinach, spektakli w teatrach, kibicowania na imprezach sportowych czy udziału w ceremoniach religijnych.

Dalej jednak będą działać szkoły, wszystkie sklepy czy lokale gastronomiczne (o ile przy stoliku nie zasiądzie więcej niż osiem osób). Szwedzi nie muszą również nosić maseczek zakrywających usta i nos. Nie ma też żadnych restrykcji na granicach.

Zakaz zgromadzeń powyżej ośmiu osób będzie obowiązywał dopiero od 24 listopada. Władze w Sztokholmie dały na wprowadzenie obostrzenia dużo czasu, aby nie zaskakiwać społeczeństwa i nie stawiać w trudnej sytuacji ludzi, którzy już np. wykupili zimowy wyjazd lub zaplanowali jakieś rodzinne wydarzenie.

Szwecja zaczęła oficjalne przygotowania na drugą falę epidemii koronawirusa

Szwedzkie władze ogłosiły rozpoczęcie oficjalnych przygotowań do drugiej fali zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 i zachorowań na chorobę COVID-19. W Szwecji wciąż notowanych jest codziennie wiele nowych infekcji.

Liczna nowych zakażeń w Szwecji rośnie

Szwedzki rząd sięga po pierwsze poważne obostrzenie, ponieważ w ostatnim czasie nowych zakażeń zaczyna przybywać w szybszym tempie. W ostatnich było ich nawet więcej niż 4,5 tys. dziennie, a raz – 11 listopada – nawet ponad 5,7 tys. Sytuacja jest więc dużo poważniejsza niż wiosną.

„Nasza strategia zdała egzamin w czasie pierwszej fali epidemii, ale jesienią zaostrzone rekomendacje nie przyniosły skutków, a krzywa zakażeń rośnie. Jest więcej zakażeń, rośnie też liczba pacjentów wymagających intensywnej terapii” – powiedziała minister ds. socjalnych Lena Hallengren.

Mimo braku lockdownu szwedzka służba zdrowia dotąd okazywała się być wydolna (choć jest też jedną z najlepszych w Europie), ale śmiertelność z powodu koronawirusa wydaje się być wysoka – przy 177 tys. potwierdzonych zakażeń odnotowano aż 6164 zgony.

Wciąż zatem ciężko ocenić czy szwedzki model walki z epidemią okazał się skuteczny. Epidemii ani dotąd nie zwalczono, ani nie zrealizował się wieszczony Szwedom przez wielu ekspertów czarny scenariusz masowych zachorowań i dziesiątek tysięcy zgonów.

Gospodarka także wcale się nie załamała, ale też kryzys gospodarczy w Szwecji wcale nie okazał się najłagodniejszy. Po pierwsze europejskie gospodarki są już ze sobą mocno powiązane i silnie na siebie wzajemnie oddziaływują, a po drugie – wielu Szwedów posłuchało rządowych zaleceń i zrezygnowało z wyjazdów turystycznych czy wizyt w restauracjach.

Szwecja: Gorzkie święto narodowe z powodu koronawirusa

W Święto Narodowe Szwecji wielu mieszkańców kraju wywiesiło flagi narodowe, ale natychmiast opuściło je do połowy masztu. To nie tylko wspomnienie ofiar pandemii koronawirusa, ale również wyraz sprzeciwu wobec rządu.

Opozycja oskarża rząd o brak działań

Ale centroprawicowa i prawicowa opozycja coraz mocniej krytykują rządzących socjaldemokratów za przyjęcie zbyt łagodnej ich zdaniem strategii walki z koronawirusem. Politycy z tych ugrupowań przekonują, że skutki takiego podejścia Szwecja dopiero odczuje, a rząd powinien sięgnąć po bardziej zdecydowane działania.

Nie ma jednak pewności czy za zaostrzonymi przepisami dotyczącymi zgromadzeń publicznych pójdą jeszcze kolejne działania. Na razie zabroniono tylko restauracjom czy pubom sprzedaży alkoholu po godzinie 22:00. Ten przepis wejdzie jednak w życie dopiero 20 listopada.