Szwecja: Główny epidemiolog przyznaje się do błędów w walce z koronawirusem

Profesor Anders Tegnell (z lewej) przepytywany przez dziennikarzy z bezpiecznej odległości (żródło: Wikipedia, fot. Frankie Fouganthin), CC BY-SA 4.0

Profesor Anders Tegnell (z lewej) przepytywany przez dziennikarzy z bezpiecznej odległości (żródło: Wikipedia, fot. Frankie Fouganthin), CC BY-SA 4.0

Gdy niemal wszystkie kraje w Europie zamrażały z powodu pandemii koronawirusa swoje gospodarki, a obywatelom nakazywały pozostać w domach, Szwecja przyjęła odmienny model walki z nową chorobą zakaźną. Teraz autor tej strategii przyznaje się do popełnienia błędu.

 

Główny epidemiolog Szwecji prof. Anders Tegnell od początku pandemii krytykował wprowadzanie w państwach członkowskich Unii Europejskiej pełnego zamrożenia kraju (tzw. lockdownu).

Przekonywał, że to działania skuteczne jedynie w krótkim okresie, ale na dłuższą metę pozbawione sensu, ponieważ nowego patogenu nie uda się całkowicie wyeliminować, więc w społeczeństwach musi się wytworzyć tzw. stadna odporność.

Zdaniem Tegnella całkowite wyłączenie kraju i zmuszenie obywateli do pozostawania w domach jedynie odsuwa nieuniknione, a jednocześnie mocno szkodzi gospodarce. Dlatego szwedzki rząd zamiast na nakazy, postawił na zalecenia.

Otwarte szkoły, bary i kina

W Szwecji przez cały czas szkoły i przedszkola funkcjonują normalnie. Otwarte są też restauracje i wszystkie sklepy, a teatry czy kina nie zmieniły repertuaru. Zrezygnowano jednak z imprez masowych (w tym sportowych) oraz zakazano zgromadzeń większych niż 50-osobowe.

„Musimy znaleźć taką metodę walki z koronawirusem, która nie zniszczy zupełnie kraju i jego gospodarki w czasie długotrwałego oczekiwania na skuteczną szczepionkę” – przekonywał jeszcze w maju prof. Tegnell, którego zaleceniom od początku zaufał premier Stefan Löfven.

Ale w dzisiejszym (3 czerwca) wywiadzie dla publicznego Sveriges Radio (Szwedzkiego Radia) główny epidemiolog kraju zaprezentował już inne zjawisko. „Aby zwalczyć epidemię koronawirusa, już od początku powinniśmy byli jednak podjąć więcej działań” – stwierdził prof. Tegnell.

„Gdybyśmy dziś wiedzieli o tym patogenie to, co wiemy teraz, sądzę, że znaleźlibyśmy się w połowie drogi między tym, co zrobiła Szwecja a reszta świata. Wciąż istnieje wyraźny potencjał do poprawy tego, co już zrobiliśmy w Szwecji” – powiedział.

Jego zdaniem, „dobrze byłoby wcześniej wiedzieć, co dokładnie zamknąć, aby lepiej zapobiegać rozprzestrzenianiu się wirusa”. Nie wyjaśnił jednak co może się w najbliższym czasie zmienić w szwedzkiej strategii walki z pandemią.

Przyznał jednak otwarcie, że „w Szwecji zmarło zbyt wiele osób”. Gdy bowiem sąsiednie kraje skandynawskie, takie jak Dania, Finlandia czy Norwegia (które wprowadziły lockdowny) zaczęły już mocno obniżać liczbę nowych zachorowań i zminimalizowały liczbę zgonów, szwedzkie statystyki wciąż rosły.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Wysoka śmiertelność w Szwecji

Obecnie w Szwecji stwierdzono już od początku pandemii prawie 41 tys. zakażeń koronawirusem i ponad 4,5 tys. zgonów z tego powodu. Dzienna liczna nowych zachorowań zwykle wynosiła kilkaset, ale dziś to ponad 2,2 tys.

Tymczasem w Danii stwierdzono tylko niecałe 12 tys. zakażeń i 580 zgonów, w Norwegii niecałe 8,5 tys. zakażeń i 237 zgonów, a w Finlandii niecałe 7 tys. zakażeń i 321 zgonów. Nowych zachorowań przybywa po mniej niż 40 dziennie, a zgony zdarzają się w tych krajach tylko raz na kilka dni.

Prof. Tegnell przyznał dziś w radiowym wywiadzie, że ta różnica jest ogromna. Ale lista zarzutów pod jego adresem jest długa. Chodzi nie tylko o to, co doradzał rządowi, ale także o kłopoty z przeprowadzaniem testów.

Jeszcze w kwietniu zapowiadano, że będzie się ich przeprowadzało w Szwecji przynajmniej 100 tys. tygodniowo, ale nigdy nie udało się przekroczyć 30 tys. Rządowa koordynator ds. testowania Harriet Wallberg odeszła ze stanowiska pod koniec maja po zaledwie dwóch tygodniach pracy. Jej następny dotąd nie wyznaczono.

"Koronawirus nie zniknie" – Anders Tegnell i kontrowersyjny szwedzki model walki z pandemią

Czy można poradzić sobie z koronawirusem bez lockdownu? Anders Tegnell wierzy, że tak.

Będzie komisja śledcza ws. walki z koronawirusem

Gdy prof. Tegnell doradzał rządowi, aby nie wprowadzał lockdownu, przekonywał, że druga fala zachorowań będzie w Europie nieunikniona. Jego zdaniem Szwedzi do tego czasu nabiorą odporności i poradzą sobie z nią lepiej niż inni.

Ale teraz wiele europejskich krajów liczny na to, że drugiej fali jednak nie będzie, a Szwecja wciąż nie może sobie poradzić z pierwszą. Choć akurat dzisiejsza duża liczba wykrytych nowych zakażeń ma też zapewne związek z przeprowadzeniem wreszcie większej liczby testów.

Kontrowersje budzi też wysoka śmiertelność z powodu koronawirusa w szwedzkim społeczeństwie. Wynosi ona obecnie 5,7 na 1 mln mieszkańców i należy do najwyższych na świecie. Dla porównania w Wielkiej Brytanii nigdy nie przekroczyła 3,58 na 1 mln mieszkańców, a we Włoszech udało się ją w ostatnich tygodniach obniżyć do 1,43 mln mieszkańców.

Szwedzka walka z epidemią może się zakończyć dla niektórych bardzo poważnymi kłopotami. Premier Löfven zlecił powołanie jeszcze przed wakacjami komisji śledczej, która ma zbadać gdzie popełniono błędy.

Ma się ona przyjrzeć m.in. sytuacji w domach opieki, gdzie koronawirus zbiera wyjątkowo krwawe żniwo. Okazało się, że pracującym tam opiekunom zdarzało się brakować m.in. sprzętu ochronnego.

O powołanie takiej komisji naciskała na rządzących socjaldemokratów opozycja. Oburzenie wielu Szwedów wywołało też to, że kraje skandynawskie zaczynają już otwierać wobec swoich obywateli granice (np. Norwegia wpuszcza Duńczyków i odwrotnie), ale nikt na razie nie ma ochoty na wpuszczanie do siebie Szwedów.

Koronawirus: Szwecję czeka recesja, mimo braku lockdownu

Szwedzi muszą przygotować się na tąpnięcie gospodarcze

Gospodarka Szwecji i tak ucierpiała

Co więcej, mimo rezygnacji z lockdownu, szwedzka gospodarka i tak mocno na kryzysie ucierpiała. Komisja Europejska oceniła, że PKB kraju skurczy się w tym roku przynajmniej o 6,1 proc.

To dużo, biorąc pod uwagę, że średnia dla całej UE wynosi 7,4 proc., a kilka krajów – choć wprowadziły obostrzenia – ma mieć recesję mniejszą od szwedzkiej. W tej grupie są m.in. Polska, Luksemburg, Austria, Rumunia czy Dania.

Kryzys uderzył też już w szwedzki rynek pracy. Od marca do końca kwietnia pracę straciło przynajmniej 80 tys. osób. Tyle bowiem złożono wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Na początku bieżącego roku bezrobocie szacowano na 7 proc. Ale w połowie maja sięgnęło już 8,4 proc.

Z jednej strony to wina ogólnej sytuacji gospodarczej w Europie. Szwedzka gospodarka w dużej mierze (w niemal 50 proc.) zależy od eksportu, a głównymi odbiorcami obok USA są także kraje europejskie – Norwegia, Niemcy, Finlandia, Dania i Wielka Brytania.

Ale z drugiej strony, na gospodarce Szwecji odbiło się także to, że wielu Szwedów (bez rządowych nakazów) posłuchało jednak zaleceń i zrezygnowało z wyjazdów rekreacyjnych czy odwiedzania restauracji