Szczyt G7 po listopadowych wyborach prezydenckich w USA?

Przywódcy państw G7 podczas ubiegłorocznego szczytu / Zdjęcie via twitter

W poniedziałek (10 sierpnia) prezydent Donald Trump poinformował, że chce zwołania szczytu G7 na jesieni po wyborach prezydenckich w USA. Nie ustosunkował się jednak do swoich wcześniejszych wypowiedzi dotyczących poszerzenia składu szczytu o nowe państwa.

 

Z powodu wybuchu pandemii koronawirusa planowany na czerwiec szczyt G7 musiał zostać przełożony na inny termin. Prezydent Donald Trump stwierdził wczoraj, że woli gościć przedstawicieli innych państw w lepszej i spokojniejszej atmosferze, a samo spotkanie mogłoby się odbyć w formie wideokonferencji. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że w USA nadal notowanych jest kilkadziesiąt tysięcy przypadków nowych zachorowań dziennie.

Trump stwierdził również, że jeszcze nie podjął decyzji, czy na spotkanie zaprosi prezydenta Rosji Władimira Putina.

UE nie zgadza się na powrót Rosji do G7

Unia Europejska jest przeciwna powrotowi Rosji do rozmów w gronie najbardziej rozwiniętych gospodarczo krajów świata. Pomysł taki zaprezentował kilka dni temu prezydent USA Donald Trump.

Kontrowersje wokół szczytu

Jeszcze przed planowanym na maj szczytem G7 prezydent Donald Trump zapowiedział, że ma zamiar zmienić formułę posiedzenia. Chciałby bowiem dodać do niej przedstawicieli nowych państw –  Australii, Korei Południowej, Indii i Rosji. To właśnie ta ostatnia kandydatura wywołała sprzeciw reszty członków szczytu.

Wysoki Przedstawiciel UE do spraw bezpieczeństwa Josep Borell stwierdził wówczas, że „Unia Europejska uważa format G7 za ważne wielostronne forum współpracy krajów, które podzielają te same wartości oraz mają podobne interesy i zobowiązania”. Z kolei niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas jednoznacznie twierdził wtedy, że pozostali członkowie G7 „odrzucili propozycję włączenia z powrotem Rosji do grupy G7”.

Rosja została wykluczona z grupy G7 (wcześniej nazywanej G8) po aneksji Krymu w 2014 r. Większość państw zachodnich uważa, że Moskwa od tego czasu nie zmieniła swojego zachowania i z tego względu nie powinno być dla niej miejsca na spotkaniu największych zachodnich demokracji.

Apel Japonii

Japonia jest jednym z siedmiu członków G7 obok Wielkiej Brytanii, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Francji i Włoch. Po wypowiedzi Trumpa na temat ewentualnego udziału Rosji, szef kancelarii rządu Japonii, Yoshihide Suga wydał oficjalne oświadczenie, w którym poinformował, że priorytetem G7 powinno zachowanie obecnej formuły szczytu.

O zachowanie obecnej formy szczytu apelują również niemal wszyscy przedstawiciele UE. Wyjątkiem w tym gronie jest premier Włoch Giuseppe Conte, który popiera propozycję Trumpa. „Zgadzam się z prezydentem Trumpem, Rosja powinna ponownie dołączyć do G8. Jest to w interesie nas wszystkich.

Przyszłość szczytu

W tym momencie jeszcze nie wiadomo, kiedy odbędzie się szczyt G7, ani w jakiej formule. Oficjalne zaproszenia nie zostały jeszcze wysłane. W tym roku decyzja o formie przeprowadzenia szczytu leży w gestii Stanów Zjednoczonych, ponieważ to one w tym roku sprawują prezydencję.