Sekretarz zdrowia USA na Tajwanie. Chiny krytykują wizytę

Alex Azar odwiedził Tajwan, fot. @Alex Azar [Twitter]

Alex Azar odwiedził Tajwan, fot. @Alex Azar [Twitter]

Sekretarz zdrowia USA Alex Azar odwiedził Tajwan. Była to pierwsza oficjalna wizyta tak wysoko postawionego amerykańskiego urzędnika od 1979 r. na terytorium, które Chiny uważają za swoją prowincję. Wizyta spotkała się z krytyką władz w Pekinie.

 

Alex Azar, sekretarz zdrowia USA, przyleciał z oficjalną wizytą państwową na Tajwan. Według strony amerykańskiej celem wizyty jest chęć dalszego zacieśnienia współpracy gospodarczej i w obszarze zdrowia publicznego między oboma państwami. Jednak fakt, że Azar pojawił się na Tajwanie właśnie teraz jest odczytywany przez Chiny jako prowokacja i wsparcie dla niezależności terytorium, które Pekin uważa za swoją prowincję.

Wizyta Azara miał też wymiar historyczny, to bowiem pierwsze spotkanie na tak wysokim szczeblu między przedstawicielami Tajwanu i USA od ponad czterech dekad. W 1979 r. Stany Zjednoczone zerwały oficjalne relacje z Tajwanem i za reprezentanta Chin na arenie międzynarodowej uznały rząd w Pekinie. Od tego czasu wspierały Tajwan gospodarczo i militarnie, ale unikały wizyt wysokiego szczebla.

USA nałożyły sankcje na szefową lokalnych władz Hongkongu. Chiny nazywają to "błazenadą"

Jakie sankcje konkretnie przewidziano dla propekińskich urzędników?

Spotkanie z władzami Tajwanu

Podczas swojej wizyty Alex Azar spotkał się przede wszystkim z prezydent Tajwanu Tsai Ing-wen. Podczas spotkania sekretarz pogratulował jej wyboru na kolejną kadencję i chwalił stan demokracji w Tajwanie. Był to pierwszy „ukłon” w stronę Pekinu, który przez USA i pozostałe państwa zachodnie oskarżany jest o łamanie praw człowieka i tłumi prodemokratyczne demonstracje w Hongkongu.

Azar spotkał się również z ministrem zdrowia Chen Shih-chenem. Podczas spotkania podpisali dokument o wieloletniej współpracy służb zdrowia obu państw. Azar chwalił Tajwan, mówiąc, że „jest on modelem przejrzystej kooperacji w sferze zdrowia publicznego, czy dotyczyło to wirusa Eboli w Kongo czy koronawirusa”. Wypowiedź ta znowu miała pośrednio ugodzić w Pekin, który przez Amerykanów jest oskarżany o ukrywanie przez długi czas informacji o rozprzestrzenianiu się wirusa.

W trakcie wizyty na Tajwanie odbyło się również spotkanie Azara z ministrem spraw zagranicznych Jospehem Wu. Podczas swojego wystąpienia Azar chwalił działania Tajwanu w obliczu pandemii stwierdził, że żałuje, że Tajwan nie jest członkiem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). „Stany Zjednoczone są przekonane, że osiągnięcia Tajwanu (w walce z pandemią) powinny być uznane na świecie oraz że Tajwan powinien być w stanie podzielić się swoją wiedzą na międzynarodowym forum”. To kolejny retoryczny cios wymierzony w Chiny, które nie pozwalają na dołączenie Tajwanu do WHO. Organizacja ta w ostatnich miesiącach spotkała się też z krytyką ze strony USA, a prezydent Donald Trump zamroził amerykańskie finansowane WHO i zerwał z nią relacje.

Jednak na pytanie, o to czy wizyta ma za zadanie zaostrzyć temperaturę sporu między Waszyngtonem a Pekinem, Azar nie odpowiedział.

Chiny zawieszają traktaty ekstradycyjne Hongkongu z Australią, Kanadą i Wielką Brytanią

Władze Hongkongu oskarżają wyżej wymienione kraje o „upolitycznienie współpracy sądowej”.

Reakcja Chin na wizytę

Podczas jednego z dni, kiedy Azar przebywał na Tajwanie, Chiny wysłały myśliwce wzdłuż Cieśniny Tajwańskiej. Jak donosi Washington Post posunięcie to miało na celu wyrażenie niezadowolenia Pekinu na wizytę USA na Tajwanie.

Z kolei zdaniem New York Timesa Pekin uważa wizytę Azara za kolejny przejaw prowokacji ze strony Stanów Zjednoczonych. Komunistyczna Partia Chin postrzega relacje między USA a Tajwanem jako zagrożenie dla suwerenności i sprzeciw wobec ich decyzji o podporządkowaniu wyspy kontynentowi.

Dodatkowo rzecznik prasowy ministerstwa spraw zagranicznych Chin Zhao Lijian powiedział, że „Azar zostawił miliony ludzi, którzy zmagają się z chorobą w USA i przyleciał na Tajwan tylko po to, by zorganizować polityczne show”.

W kontekście oficjalnej wizyty przedstawiciela USA na Tajwanie warto wspomnieć, że tylko 15 krajów na świecie uznaje Tajwan za niezależny i utrzymuje z nim oficjalne stosunki dyplomatyczne. Państwa te to: Belize, Eswatini, Gwatemala, Haiti, Honduras, Nauru, Nikaragua, Palau, Paragwaj, Saint Kittis i Nevis, Saint Lucia, Saint Vincent i Grenadyny, Stolica Apostolska, Tuvalu oraz Wyspy Marshalla.

Hongkong: Jimmy Lai aresztowany pod zarzutem naruszenia bezpieczeństwa narodowego

Jimmy Lai, potentat prasowy z Hongkongu i właściciel gazety Apple Daily, a także jeden z głównych opozycyjnych działaczy, został aresztowany pod zarzutem naruszenia nowego prawa o bezpieczeństwie narodowym.

Relacje Waszyngton-Pekin

Od pewnego czasu relacje na linii Waszyngton-Pekin ulegają stopniowemu pogorszeniu i znajdują się obecnie w najgorszym punkcie od wielu lat. Stany Zjednoczone zarzucają Chińskiej Republice Ludowej łamanie praw i wolności człowieka, zwłaszcza w obliczu trwających od ponad roku prób pełnego uzależnienia Hongkongu od władz w Pekinie.

Kolejnym spornym tematem są roszczenia Chin do zasobów i terytoriów położonych na Morzu Południowochińskim. Władze w Pekinie twierdzą, że obecność USA na akwenie przyczyniła się do wzrostu napięć w tym regionie. Pekin jednak militaryzuje wysepki na Morzu, co nie podoba się sąsiadom, którzy również zgłaszają pretensje do spornego terytorium morskiego. Sekretarz stanu USA Mike Pompeo mówił, że: „roszczenia Chin do morskich zasobów Morza Południowochińskiego są całkowicie bezprawne, a Chiny prowadzą kampanię oszczerstw w celu przejęcia nad nimi kontroli.” Chiny zaprzeczają i twierdzą do spornych terytoriów mają historycznie ugruntowane prawo, a prawo międzynarodowe stoi po ich stronie.

Dodatkowo do zaogniania sytuacji między dwoma mocarstwami przyczyniają się wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Od początku pandemii obwiniał on Chiny za koronawirusa i brak informacji ze strony Pekinu na ten temat. Oliwy do ognia dolewa również spór o rozwój sieci 5G i walka USA z chińskimi firmami technologicznymi, które Waszyngton oskarża o wykorzystywanie danych użytkowników w niejasnych celach.

Administracja amerykańska zdecydowała się więc niedawno na zamknięcie chińskiego konsulatu w Houston. Pretekstem było posądzenie pracujących tam urzędników o szpiegowanie Stanów Zjednoczonych. W ramach rewanżu Pekin wydał decyzję o zamknięciu amerykańskiego konsulatu w mieście Chengdu, twierdząc że tamtejszy personel „ingerował w wewnętrzne sprawy Chin oraz zagrażał ich bezpieczeństwu i interesom.”

W niedawno opublikowanym artykule w „Foreign Affairs” były premier Australii Kevin Rudd stwierdził, że zbrojny konflikt między Chinami a USA stał się w ostatnich miesiącach zupełnie realną możliwością. Obecny premier Australii Scott Morrison, choć stwierdził, że nie jest takim pesymistą jak Rudd, również dał do zrozumienia, że zbrojny konflikt dwóch największych mocarstw nie jest już niewyobrażalny.