Sejm zatwierdził stan wyjątkowy wzdłuż granicy z Białorusią

Prezes PiS, wicepremier ds. bezpieczeństwa jarosław Kaczyński w Sejmie, źródło pis.org

Prezes PiS, wicepremier ds. bezpieczeństwa jarosław Kaczyński w Sejmie, źródło pis.org

Rząd argumentował wprowadzenie stanu wyjątkowego presją migracyjną ze strony reżimu Aleksandra Łukaszenki i białorusko-rosyjskimi ćwiczeniami wojskowymi. Opozycja oskarżała zaś rząd o chęć ukrycia niekompetencji i wytykała nieobecność w Sejmie prezydenta.

 

Wniosek o uchylenie prezydenckiego rozporządzenia złożył w piątek (3 września) klub Lewicy, a wczoraj (6 września) również klub Koalicji Obywatelskiej. Zgodnie z konstytucją stan wyjątkowy można wprowadzić tylko wtedy, gdy w sytuacjach szczególnych zagrożeń, środki konstytucyjne okażą się niewystarczające.

W uzasadnieniu do projektu uchwały znoszącej stan wyjątkowy wnioskodawcy podkreślili, że ani we wniosku do prezydenta o wprowadzenie stanu wyjątkowego, ani „w późniejszych komunikatach” rząd nie uzasadnił „w sposób wyczerpujący powodów, dla których miałby zostać wprowadzony stan wyjątkowy”.

Tymczasem stan wyjątkowy obowiązuje już od czwartku w części województw podlaskiego i lubelskiego (w trzykilometrowym pasie wzdłuż granicy z Białorusią) i obejmuje 183 miejscowości. Został wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta, wydanego na wniosek Rady Ministrów.

Premier Mateusz Morawiecki nie wyklucza jednak jego przedłużenia argumentując to napiętą sytuacją na granicy z Białorusią, gdzie reżim Alaksandra Łukaszenki prowadzi „wojnę hybrydową” posługując się migrantami.

Sejm zdecyduje dziś ws. stanu wyjątkowego na granicy z Białorusią

Projekt uchwały w tej sprawie złożyła już Lewica, ale do jej przyjęcia niezbędna jest bezwzględna większość głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Szef BBN: To zagrożenie o ponadstandardowym wymiarze

Przedstawiając posłom rozporządzenie prezydenta Andrzeja Dudy szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch powiedział, że za tą decyzją stała intencja uzyskania efektu prewencji, ale i zapewnienia zdolności do szybkiego reagowania struktur wobec nieprzewidywalnych scenariuszy, jakich się można obecnie spodziewać.

Zapewnił też, że prezydent ma świadomość, „jakim bagażem emocjonalnym ze względu na konotacje historyczne jest obarczona w Polsce decyzja o stanie nadzwyczajnym”. “Tym niemniej jednak mamy wspólne z rządem przekonanie, że mamy do czynienia z zagrożeniem o ponadstandardowym wymiarze”, podkreślił Soloch.

Morawiecki: To prowokacja stanowiąca zagrożenie dla suwerenności kraju

Premier Morawiecki oświadczył w sejmowym wystąpieniu, że granice państwa “powinny być strzeżone z najwyższą dbałością, starannością przez wszystkich Polaków” i przekonywał posłów, że “w dzisiejszych okolicznościach” dbałość o granice będzie “świadectwem solidarności i odpowiedzialności całego Sejmu”.

W ocenie szefa rządu celem stanu wyjątkowego nie jest ograniczanie wolności, ale jej zapewnienie. “Granica państwa to nie jest tylko linia na mapie”, oświadczył przypominając, że  pokolenia Polaków przelewały za nią krew. “Ta granica jest świętością”, podkreślił.

Premier przypomniał przy tym, że za kilka dni rozpoczną się manewry wojskowe Zapad 2021, co jego zdaniem oznacza, że będzie bardzo łatwo o prowokację. “Ten schemat działań, który rozpisany został na role: atak na państwa bałtyckie, atak na Rzeczpospolitą, jest czymś bez precedensu. To nie jest tylko konflikt dyplomatyczny, to jest próba naruszenia integralności państwa polskiego, suwerenności naszych granic i na to pozwolić nie możemy i nie pozwolimy”, zapowiedział.

Morawiecki dodał, że „dzisiaj widzimy dokładnie, że w Moskwie, w Mińsku rozpisane są scenariusze, które zagrażają naszej suwerenności, zagrażają bezpieczeństwu państwa polskiego”. “Na arenie międzynarodowej dzisiaj, na wschodniej granicy Unii Europejskiej, na wschodniej granicy państwa polskiego, mamy do czynienia z szeroko zakrojoną prowokacją polityczną”, ocenił, która polega na próbie nielegalnego “przepchnięcia” przez polską granicę nielegalnych imigrantów. “Tysięcy, dziesiątek tysięcy, bo już powyżej 10. tysięcy sprowadzonych zostało do Białorusi nielegalnych migrantów”, wyliczał szef rządu.

Podkreślił przy tym, że gdyby chcieli się oni ubiegać o status uchodźcy, to  – zgodnie z prawem międzynarodowym – powinni o to wystąpić w pierwszym kraju, który jest sygnatariuszem Konwencji Genewskiej określającej prawa uchodźców, czyli na Białorusi. Morawiecki oskarżył także opozycję o realizację scenariuszy przygotowanych przez Łukaszenkę i (Władimira) Putina. “Dziś na tej scenie, która jest ustawiona niedaleko Usnarza Górnego, przy granicy Polski z Białorusią, która jest ustawiona przez architektów z Mińska i Moskwy, wy odgrywacie rolę oklaskiwaną właśnie w Moskwie i Mińsku” – zwrócił się do posłów z ław opozycji.

Rada UE: Państwa członkowskie powinny chronić zewnętrzną granicę Unii

Chodzi o to, żeby nie dopuścić do powtórzenia błędów z poprzedniego kryzysu migracyjnego.

Kamiński: My nie straszymy

Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński uprzedzał natomiast, że “niebezpieczeństwo jest realne” i – podobnie jak premier – ostrzegał, że w obecnej sytuacji są „elementy zagrożenia suwerenności naszego kraju i integralności granic naszego państwa”. “My nie straszymy nikogo, tylko przedstawiamy fakty”, zapewniał posłów.

“To nie jest czas na pokrzykiwania, to nie jest czas na puste gadanie, agresywne obelgi. To jest czas na działanie, na działanie państwa polskiego” – podkreślił szef MSWiA zwracając się w stronę opozycji. “To, czego do was oczekujemy: nie przeszkadzajcie nam”, podkreślił. “Z Łukaszenką damy sobie radę, ale wy nam nie przeszkadzajcie i zróbcie to w imię lojalności państwowej, w imię lojalności również wobec waszych wyborców”, zaapelował.

Zdaniem Kamińskiego, reżim w Mińsku cynicznie wykorzystuje naiwność wielu ludzi na świecie i organizuje kryzys migracyjny na zewnętrznej granicy UE. W jego ocenie prezydent Białorusi chciałby powtórzyć kryzys migracyjny z 2015 roku i utworzyć w północno-wschodniej Europie wielki szlak migracyjny. Szef MSWiA uważa, że jest to odwet Łukaszenki za wsparcie UE, Polski i Litwy dla białoruskiej opozycji.

Również minister Kamiński przypomniał o zbliżających się rosyjsko-białoruskich ćwiczeniach wojskowych Zapad 2021. “To są największe od wielu lat ćwiczenia w zachodniej Rosji i na terenie Białorusi”, powiedział. “Te obecnie organizowane są trzy lub czterokrotnie większe niż poprzednie”, dodał. Zapewnił także, że rząd w tym czasie nie chce “żadnego incydentu wywołanego przez osoby nieodpowiedzialne, niezależnie od tego, czy są to osoby infantylne, czy cyniczne”, a także “czy robią to z głupoty, czy z porywu serca”.

“Nie chcemy przypadkowych, dramatycznych sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Nie chcemy dać drugiej stronie, ćwiczącym tam komandosom rosyjskim i białoruskim, jakiegokolwiek pretekstu do dramatycznej sytuacji na polsko-białoruskiej granicy”, stwierdził minister w sejmowym wystąpieniu. Wyjaśnił przy tym, że dlatego we wrześniu potrzebny jest trzykilometrowy pas wzdłuż granicy, gdzie działają tylko żołnierze, funkcjonariusze straży granicznej i policjanci. “To jest bezpieczeństwo Polski, to jest bezpieczeństwo naszych obywateli, a przede wszystkim ludzi, którzy mieszkają w miejscowościach na granicy z Białorusią”, podsumował Mariusz Kamiński.

Sejm zatwierdzi wprowadzenie stanu wyjątkowego? PiS ma poparcie Konfederacji

Dokument w sprawie stanu wyjątkowego jeszcze tego samego dnia został opublikowany w Dzienniku Ustaw, wchodząc tym samym w życie.

Zybertowicz: Prezydenta w Sejmie nie było, bo „uznał, że nie ma takiej potrzeby”

Pytany wieczorem w TVN24 o nieobecność Andrzeja Dudy na wczorajszym posiedzeniu Sejmu, jego doradca Andrzej Zybertowicz powiedział, że prezydent „uznał, że nie ma takiej potrzeby”. Wcześniej Duda podobnie odpowiedział na pytanie dziennikarzy o powody, dla których mimo niebezpiecznej sytuacji na granicy kraju nie zwołuje Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W odpowiedzi pytanie  rzucił przechodząc, że gdyby było to potrzebne, to by zwołał.

Ponad dwa tygodnie temu Klub Parlamentarny Lewicy złożył złożył wniosek do prezydenta o zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego w związku z kryzysem uchodźczym i problemami z pomocą humanitarną m.in. z migrantami koczującymi na polsko-białoruskiej granicy. “Andrzej Duda, jako głowa państwa, powinien wziąć odpowiedzialność za to, żebyśmy mieli jasne stanowisko, jak Polska i polski rząd będzie zachowywała się w sprawie uchodźców i kryzysu humanitarnego”, argumentował wtedy szef tego klubu Krzysztof Gawkowski.

Głosy opozycji w sejmowej debacie

Były szef MON Tomasz Siemoniak (KO) zwrócił w swoim wystąpieniu uwagę, że Łukaszenka wkroczył na drogę konfrontacji z własnym społeczeństwem, a teraz uderza w państwa angażujące się w pomoc białoruskiej opozycji, czyli w Polskę i Litwę uruchamiając “głęboko cyniczny proceder przerzucania przez granicę obywateli państw trzecich”.

Poseł KO zgodził się, że granice Polski muszą być szczelne, ale zastrzegł, że istniejące procedury umożliwiają udzielenie pomocy osobom uciekającym przed represjami. Według niego jedynym celem wprowadzenia stanu wyjątkowego było zablokowanie terenu przygranicznego dla przedstawicieli mediów. Ostrzegł przy tym, że jest to równoznaczne z odcinaniem opinii publicznej od informacji.

Według Siemoniaka gdyby ćwiczenia Zapad 2021 stanowiły zagrożenie państwa, to należałoby zwrócić się  do NATO w trybie artykułu 4. Traktatu Północnoatlantyckiego, a także sięgnąć do zespołu ds. zwalczania zagrożeń hybrydowych NATO. “To prawdziwy test, czy rząd poważnie traktuje zagrożenie”, uznał były szef MON. Zwrócił przy tym uwagę, że nic takiego nie nastąpiło, a sam prezydent “swoim zachowaniem pokazał, że akt ten nie jest poważny”. “To pierwszy w świecie stan wyjątkowy, ogłoszony przez rzecznika prasowego, bo jego pryncypał zamiast orędzia wybrał zabawę na meczu piłkarskim”, przypomniał Tomasz Siemoniak.

Strategiczne ćwiczenia Zapad 2021 mają rozpocząć się już w najbliższy piątek (10 września). Połączone siły rosyjskie i białoruskie – 200 tys. żołnierzy i mnóstwo nowoczesnego sprzętu – mają na kilkunastu poligonach w Białorusi i Rosji (w tym również w Obwodzie Kaliningradzkim)  ćwiczyć wariant wojny z trzema krajami.

Europejski Trybunał Praw Człowieka: Polska i Łotwa muszą pomóc migrantom na granicy z Białorusią

Polska i Łotwa mają zapewnić migrantom wodę, żywność, ubrania, opiekę medyczną i, jeśli to możliwe, tymczasowe schronienie. 

Kosiniak-Kamysz: To nie jest poważne zagrożenie

Również prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz jest zdania, że jeśli zagrożenie jest tak poważne jak przedstawiają to politycy partii rządzącej, to premier już “w momencie powzięcia wiedzy o tym zagrożeniu (…) powinien w normalny sposób zadzwonić do wszystkich przedstawicieli klubów i zaprosić na spotkanie”.

Lider ludowców przypomniał, że Mateusz Morawiecki tak właśnie postąpił rok temu, kiedy pojawił się koronawirus, a prezydent zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego. “Nie mieliście oporów, bo wiedzieliście, że jest poważne zagrożenie. Dzisiaj takiego gestu nie wykonaliście w żaden sposób. Nie chcecie konsensusu w sprawie podejmowania decyzji, bo podjęliście ją indywidualnie”,  podkreślił Kosiniak-Kamysz, zwracając się do polityków partii rządzącej.

Gawkowski: Usnarz Górny nie spadł z nieba

Krzysztof Gawkowski (Lewica) zwrócił się natomiast do rządu z pytaniem, jakie środki konstytucyjne okazały się niewystarczające w przypadku kilkudziesięciu migrantów koczujących na granicy z Białorusią. Sam sobie odpowiedział, że nie było takich przesłanek i zapewnił, że minister Kamiński doskonale to wie.

“W przeciwnym wypadku oznaczałoby to, że grupa 32 osób pokonała polskie państwo. To wstyd, że w 38-milionowym kraju i podległych mu służbach nie jesteście w stanie sobie poradzić z prowokacją dyktatora Łukaszenki. Zamiast rozwiązać realny problem, po prostu nie pozwalacie mediom o tym informować”, stwierdził Gawkowski. Wyjaśniał, że rząd PiS zdecydował się na wprowadzenie stanu nadzwyczajnego, żeby ukryć prawdę.

“Kiedy w Polsce z powodu COVID-u umierało 75 tysięcy ludzi, wy mówiliście, że nie trzeba stanu nadzwyczajnego. Dlaczego? Bo macie w tym polityczny interes. Wtedy dopychaliście kolanem wybory prezydenckie, teraz podgrzewacie atmosferę zagrożenia i strachu, bo liczycie, że uda wam się odbić w sondażach”,  oświadczył szef klubu Lewicy.

“Wam nie chodzi o bezpieczeństwo Polek i Polaków, tylko o cyniczne utrzymanie się przy władzy. Usnarz Górny nie spadł z nieba. To rząd PiS go wykreował na spółkę z reżimem Łukaszenki. Nie ulega wątpliwości, że dyktator z Białorusi gra swoją grę, a prezes (Jarosław) Kaczyński gra razem z nim i obu panom cała ta sytuacja jest bardzo na rękę”, oskarżał Gawkowski. W jego ocenie gdyby rządowi naprawdę zależało na zakończeniu tego kryzysu, to wpuściłby do Polski koczujących na granicy migrantów i zapewnił im pomoc.

Morawiecki na granicy z Białorusią: Dla bezpieczeństwa kraju zrobimy wszystko  

Premier Mateusz Morawiecki zapewnił, że granice kraju są i będą dobrze strzeżone i podkreślił, że reżim Łukaszenki wybrał niewłaściwa granice do przeprowadzenia swojej prowokacji.

Jak głosowali posłowie?

Przeciw uchyleniu rozporządzenia ws. stanu wyjątkowego głosowało wczoraj wieczorem 225 posłów PiS, ośmiu posłów Konfederacji, sześciu posłów Porozumienia i po trzech posłów z Kukiz’15 i koła Polskie Sprawy, a także dwóch posłów niezrzeszonych: Zbigniew Ajchler i Łukasz Mejza.

„Za” uchyleniem stanu wyjątkowego opowiedziało się natomiast 114 posłów KO, 44 posłów Lewicy i siedmiu posłów Polski 2050, a także dwóch posłów niezrzeszonych: Ryszard Galla i Paweł Zalewski oraz poseł Konfederacji Dobromir Sośnierz. Wstrzymało się 20 posłów PSL-Koalicji Polskiej.

Ponadto w głosowaniu nie uczestniczyło 25. posłów: 12. posłów KO, czworo z PSL-KP, troje z Lewicy (w tym Włodzimierz Czarzasty), a także dwóch posłów klubu PiS: Michał Woś i Andrzej Szlachta. W sali obrad nie było natomiast dwóch posłów Konfederacji: Janusza Korwin-Mikke i Roberta Winnickiego. Nie głosowali też Stanisław Tyszka (Kukiz’15) i Paweł Szramka (koło Polskie Sprawy).

Do poparcia zgłoszonego przez Lewicę wniosku o uchylenie prezydenckiego rozporządzenia konieczna byłaby bezwzględna większość w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Białoruś: Działaczka opozycyjna Maryja Kalesnikawa oraz prawnik Maksym Znak skazani na 11 i 10 lat łagru

UE domaga się ich uwolnienia, a także wypuszczenia zza krat innych więźniów politycznych.

Protest przed Sejmem

Pod Sejmem protestujący pojawili się już wcześnie rano. W geście solidarności z migrantami  zatrzymanymi na granicy z Białorusią, a także sprzeciwu wobec wprowadzenia na tym terenie stanu wyjątkowego osiem osób przeskoczyło przez barierki. Obwiązani byli zwojami drutu, a część z nich trzymało kartki z napisem: „Ziemia niczyja”. Na chodniku przed manifestantami widniały napisane kolorowymi kredkami hasła: „Żaden człowiek nie jest nielegalny”, „Refugees welcome”, „Love humans”, „Fu** borders”. Natomiast za nimi sytuację monitorowali policjanci.

“Jak się coś robi, to trzeba się liczyć z konsekwencjami. Jednak to nie o nas chodzi. To rząd powinien ponieść polityczne konsekwencje za swoje głupie działania”, powiedział „Gazecie Wyborczej” jeden z protestujących.