Rumunia chce kupić okręty podwodne

Rumuński okręt podwodny "Delfinul" w porcie w Konstancy, źródło: Wikipedia/Romanian Ministery of Defence (CC BY-SA 3.0)

Rumuński okręt podwodny "Delfinul" w porcie w Konstancy, źródło: Wikipedia/Romanian Ministery of Defence (CC BY-SA 3.0)

Z powodu rosyjskiej inwazji na Ukrainę i zwiększenia aktywności rosyjskiej marynarki wojennej na Morzu Czarnym Rumunia chce wzmocnić swoje siły morskie. Chodzi o rozbudowę zdolności do działania podwodnego.

 

Choć działania zbrojne toczą się w północnej części Morza Czarnego u wybrzeży Ukrainy. Ale rosyjskie okręty operują na dużym obszarze tego akwenu. Ponadto czarnomorskie prądy zniosły w stronę rumuńskiego wybrzeża zarówno rosyjskie, jak i ukraińskie mini morskie.

Rumunia ma jeden niesprawny okręt podwodny

Ta sytuacja niepokoi władze Rumunii, które chcą w związku z tym zainwestować we własną marynarkę wojenną. Chodzi przede wszystkim o zakup okrętów podwodnych.

Obecnie Rumunia posiada tylko jedną taką jednostkę. Ponadto jest to tylko jednostka szkolna.  Zwodowany w 1985 r. okręt „Delfinul” (czyli „Delfin”) to wyprodukowana jeszcze w ZSRR jednostka klasy 877, a w nomenklaturze NATO nazywana Kilo.

„Delfinul” stał się okrętem szkolnym ponieważ z braku funduszy na remont systemu napędowego od 1995 r. jest unieruchomiony w porcie w Konstancy. Rumunia z braku pieniędzy nigdy nie odebrała też dwóch innych okrętów klasy Kilo zamówionych w ZSRR.

Wśród krajów natowskich taki typu okrętu podwodnego mają tylko Rumunia i Polska. Polski okręt ORP „Orzeł” także został zwodowany w 1985 r. Bukareszt podobnie jak Warszawa chce w tym zakresie swoje możliwości zwiększyć.

Finlandia: Komisja obrony rekomenduje wstąpienie do NATO

12 maja stanowisko ws. przystąpienia do Sojuszu ma ogłosić prezydent Sauli Niinisto oraz premier Sanna Marin.

Dîncu: Bardzo dużo „rekinów” na Morzu Czarnym

O planach zakupienia nowych okrętów podwodnych poinformował wywiadzie dla telewizji Realitatea Plus rumuński minister obrony Vasile Dîncu. Operujące na Morzu Czarnym jednostki marynarki wojennej Rosji nazwał „rekinami”.

„W ostatnim czasie jest ich bardzo dużo na Morzu Czarnym, dlatego musimy mieć więcej łodzi podwodnych” – powiedział Dîncu, wyjaśniając, że jednostki podwodne mogą także prowadzić obserwację i wykrywać odpowiednio wcześnie różne zagrożenia.

Jednocześnie rumuński minister obrony wyraził nadzieję, że w ramach ewentualnej umowy offsetowej okręty mogłyby powstać w rumuńskiej stoczni. Podkreślił też, że choć Rumunia należy do NATO, to musi także podnosić własne zdolności obronne.

„Jako członkowie NATO mamy parasol ochronny, który naprawdę działa. Dzięki temu udaje nam się stworzyć optymalną obronę, ale warto też mieć własną” – zaznaczył Dîncu.