Rosja wydala 20 czeskich dyplomatów. Coraz więcej wiadomo o śledztwie ws. wybuchu w czeskim składzie amunicji

Rosję będzie musiało opuścić aż 20 czeskich dyplomatów (Photo by Ivan Lapyrin on Unsplash)

Rosję będzie musiało opuścić aż 20 czeskich dyplomatów (Photo by Ivan Lapyrin on Unsplash)

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że za persona non grata na terytorium Rosji uznano aż 20 dyplomatów z Czech. To reakcja na wcześniejsze wydalenie przez czeskie władze 18 dyplomatów rosyjskich. Praga oskarżyła Moskwę o przeprowadzenie ataku na skład amunicji w 2014 r., w którym zginęło dwóch obywateli Czech.

 

Czeski ambasador w Moskwie Vítězslav Pivoňka został wezwany do rosyjskiego MSZ wczoraj (18 kwietnia) po południu. Wręczono mu listę 20 dyplomatów z Czech, którzy w ciągu kolejnych 48 godzin muszą opuścić Rosję.

„Ambasadorowi przekazano stanowczy protest w związku z nieprzyjaznym aktem władz Czech wobec personelu rosyjskiej misji dyplomatycznej w Pradze” – napisano w komunikacie rosyjskiego MSZ.

Oprócz nakazu opuszczenia Rosji przez dwudziestkę czeskich dyplomatów strona rosyjska zażądała od Pragi także tego, aby liczbę pracowników czeskich placówek dyplomatycznych zrównać z liczbą pracowników zatrudnionych przez ambasadę Rosji w Pradze. Rosyjski resort dyplomacji nie podał jednak, o jakie liczby chodzi.

Rosyjski wywiad wysadził skład amunicji w Czechach

Wszystko powyższe to skutek sobotniego (17 kwietnia) wydalenia z Czech 18 dyplomatów rosyjskich, których czeski kontrwywiad zidentyfikował jako pracowników lub współpracowników rosyjskich służb specjalnych.

Jednocześnie czeskie władze poinformowały, że to właśnie rosyjskie służby stoją za dwiema eksplozjami w składzie amunicji w Vrběticach w położonym na wschodzie Czech kraju zlinskim. Doszło do nich w październiku 2014 r. W pierwszych wybuchu zginęło wówczas dwóch czeskich obywateli.

Jednocześnie czeska policja wydała listy gończe za trójką rosyjskich obywateli. Są to dokładnie ci sami mężczyźni, których od 2018 r. poszukuje także Wielka Brytania w związku z atakiem bronią chemiczną na byłego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU Siergieja Skripala, który przeszedł na stronę brytyjską.

Widziani oni byli w Czechach (w tym w okolicy zaatakowanego składu amunicji) krótko przed eksplozjami. Chodzi tu o oficera GRU Denisa Siergiejewa (posługującego się dokumentami na nazwisko Siergiej Fiedotow, a także dwóch innych oficerów – Aleksandra Myszkina (alias Aleksandra Pietrowa) oraz Anatolija Czepigę (alias Rusłana Boszyrowa).

Dwaj ostatni agenci GRU podszywali się także podczas jednej z rozpoznawczych wizyt w Czechach pod obywateli innych państw – Myszkin pod rzekomego Mołdawianina Nicolai Popę, a Czepiga pod rzekomego Tadżyka Rusłana Tabarowa.

Obaj oficerowie siedem lat temu zostali odznaczeni Złotą Gwiazdą Bohatera Rosji. To najwyższy rosyjski order, jaki można dostać za bohaterstwo w akcji bojowej. Dotąd podejrzewano, że nagrodzono ich za udział w akcji wywiezienia ze zrewoltowanej Ukrainy prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza, ale teraz wydaje się bardziej prawdopodobne, powodem przyznania odznaczenia było zniszczenie czeskiego składu amunicji.

Polska wydala trzech rosyjskich dyplomatów. Rosja zapowiada rewanż

Ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew odebrał wczoraj w MSZ notę dyplomatyczną informującą o uznaniu za personae non gratae trzech pracowników rosyjskiej ambasady w Warszawie. W rewanżu Rosja zapowiada wydalenie trzech polskich dyplomatów.

Bułgarski ślad i broń dla Ukraińców oraz Kurdów

Jak ujawniły czeskie media, w znajdujących w Vrběticach magazynach, które należały do spółki Imex Group, znajdowała się broń, która czekała na transport na Ukrainę, a służyć miała ukraińskim oddziałom do walki z prorosyjskimi separatystami w Donbasie.

Część arsenału miała także trafić do Syrii do grup walczących z reżimem Baszara Asada, którego z kolei wspiera Moskwa, m.in. poprzez wysłanie tam swoich żołnierzy. Pośrednikiem w przekazaniu tej broni do Syrii miały być służby amerykańskie, które koordynowały dostawy m.in. dla walczących nie tylko z reżimem Asada, ale także terrorystycznym Państwem Islamskim jednostek kurdyjskich.

Realizatorem obu transakcji miał być natomiast słynny bułgarski handlarz bronią Emilian Gebrew. Bułgar w kwietniu 2015 r. został otruty tajemniczą substancją podczas przyjęcia w Sofii. Do szpitala trafili wówczas także jego syn oraz jeden z pracowników jego firmy zbrojeniowej Emko.

Lekarzom udało się całą trójkę uratować, a według nich doszło do zatrucia resztami pestycydów, jakie musiały pozostać na warzywach, z jakich przyrządzono serwowaną podczas przyjęcia sałatkę.

Gebrew za własne pieniądze przesłał jednak próbki krwi swojej i swojego syna do dwóch laboratoriów w Szwajcarii i Finlandii. Znaleziono w nich ślady estrów fosforanowych, ale nie potrafiono zidentyfikować trucizny oraz powątpiewano, aby mogły to być rzeczywiście pestycydy.

Brytyjscy i rosyjscy dziennikarze śledczy po latach znaleźli poszlaki świadczące, że Gebrewa być może usiłowano otruć… nowiczokiem, a więc tą samą tajną sowiecką neurotoksyną, którą później próbowano zabić w Salisbury w południowej Anglii Siergieja Skripala oraz przebywającego w Tomsku lidera rosyjskiej opozycji Aleksieja Nawalnego.

Tym samym atak na Gebrewa miałby być pierwszym znanym przypadkiem zastosowania nowiczoka, a także swego rodzaju próbnym użyciem tej substancji do usunięcia wroga Kremla. Według brytyjskiego portalu śledczego Bellingcat, być może wobec Gebrewa użyto dawki mniejszej niż wobec Skripala i Nawalnego.

USA nakładają na Rosję sankcje m.in. za ingerencje w proces wyborczy czy agresywne działania wobec Ukrainy

USA opuści też 10 rosyjskich dyplomatów podejrzanych o działalność szpiegowską.

Babiš chce odtajnienia raportu czeskiego kontrwywiadu

Oficjalnie jednak rząd Czech nie ujawnił wielu szczegółów śledztwa ws. wybuchów w Vrběticach. Czeski premier Andrej Babiš oświadczył jednak wczoraj, że kontrwywiadowczy raport w tej sprawie powinien zostać ujawniony.

„Zaprosiłem szefa Informacyjnej Służby Bezpieczeństwa na poniedziałkowe (19 kwietnia) posiedzenie rządu. Poprosiłem go też o odtajnienie materiału, aby opinia publiczna miała możliwość zapoznania się z informacjami, które otrzymaliśmy” – oświadczył.

Jednocześnie czeski rząd zapowiedział, że po swoich wydalonych właśnie z Rosji dyplomatów wyśle specjalny wojskowy samolot. Minister spraw wewnętrznych (i pełniący od niedawna także obowiązki ministra spraw zagranicznych) Jan Hamáček poinformował, że wystąpił już do ministra obrony Lubomíra Metnara o udostępnienie maszyny.

Wiele wskazuje też, że praca czeskiej ambasady w Moskwie oraz innych czeskich placówek dyplomatycznych w Rosji będzie teraz bardzo ograniczona. W Rosji pozostanie tylko 5 czeskich dyplomatów. Potwierdził to doradca ds. międzynarodowych prezydenta Czech Miloša Zemana Jiří Jindrak.

Cała sytuacja niewątpliwie odbije się na relacjach czesko-rosyjskich. Praga zapewne zrezygnuje z planów kupienia rosyjskiej szczepionki na koronawirusa Sputnik V. Umowę w tej sprawie miał dziś w Moskwie negocjować minister Hamáček, który swoją podróż odwołał jednak jeszcze w piątek (16 kwietnia). Rosyjska państwowa spółka Rosatom nie będzie też uczestniczyć w rozbudowie czeskiej elektrowni atomowej w Dukovanach.

Nawalny udzielił wywiadu i oskarżył Putina o zlecenie otrucia

Nawalny wprost oskarżył prezydenta Rosji Władimira Putina o to, że zlecił zamach na niego.

USA, UE, NATO i Polska popierają Czechy

Decyzję władz w Pradze o wydaleniu aż 18 rosyjskich dyplomatów poparły jednak NATO, UE oraz Stany Zjednoczone. Amerykanie w ubiegłym tygodniu wydalili ze swojego terytorium 10 dyplomatów z Rosji, którzy są podejrzani o udział we wpływaniu przez Moskwę na kampanię prezydencką w USA. Moskwa odpowiedziała wydaleniem 10 dyplomatów amerykańskich.

Słowa wsparcia dla czeskiego rządu przesłały także rządy Wielkiej Brytanii, Ukrainy, Łotwy i Słowacji. Również Polska poparła decyzję władz Czech. „Solidarność sojusznicza i szybkie działanie czynią nas silnymi” – głosi oświadczenie polskiego MSZ.

Z Polski w ubiegłym tygodniu wydalono trzech rosyjskich dyplomatów zidentyfikowanych przez polskie służby kontrwywiadowcze jako faktycznych pracowników wywiadu Rosji. Moskwa odpowiedziała na ten krok wydaleniem z terytorium Rosji pięciu polskich dyplomatów.