Rosja potwierdza, że testując nową broń zestrzeliła starego satelitę. USA alarmują, że było zagrożenie dla astronautów

Kosmiczny odłamek widziany z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, źródło: U.S. National Archives & DVIDS (CC0 Public Domain)

Kosmiczny odłamek widziany z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, źródło: U.S. National Archives & DVIDS (CC0 Public Domain)

Rosyjski minister obrony poinformował o „udanej próbie broni antysatelitarnej”. Odrzucił też amerykańskie, brytyjskie, francuskie czy niemieckie oskarżenia, że test zagroził przebywającym na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej astronautom. Eksplozja nieczynnego satelity wywołała bowiem falę odłamków.

 

 

Do próby rosyjskiej broni kosmicznej nowego typu doszło w ostatni poniedziałek (15 listopada). Choć system rakietowy zdolny do rażenia celów na orbicie jest testowany od 2014 r., to jednak dopiero teraz dokonano próbnego trafienia w cel faktycznie znajdujący się w kosmosie.

Był to orbitujący od 1982 r., ale już nieczynny kosmiczny aparat rozpoznawczy z serii Celina-D. Prawdopodobnie chodzi o znajdującego się na wysokości 485 kilometrów satelitę oznaczonego jako Kosmos-1408/Ikar-38.

Rosja zwiększa obecność wojskową w Arktyce – na północ trafiają ciężkie myśliwce i rakiety S-400

To kolejny element zwiększania rosyjskiej obecności wojskowej w rejonie Arktyki.

Szojgu zapewnia o „jubilerskiej precyzji”

Nie oznacza to jeszcze, że Rosja dysponuje już możliwością regularnego rażenia celów na orbcie, ale rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu, który w imieniu Moskwy dopiero niemal dwa dni później potwierdził przeprowadzenie testu, triumfował.

„Dokonaliśmy trafienia z jubilerską precyzją. Próba zakończyła się powodzeniem” – mówił, choć wcześniej Reuters informował, powołując się na źródła w agencjach kosmicznych z USA i Wielkiej Brytanii, że trafiony rakietą rosyjski satelita rozpadł się na ponad 1,5 tys. dużych kawałków i nawet kilkaset tysięcy mniejszych, ale również groźnych.

Rozprysły się one po orbicie nie tylko ją zaśmiecając, ale także zagrażając innym znajdującym się w okolicy obiektom, w tym Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, na której przebywa obecnie siedem osób – czwórka Amerykanów, jeden Niemiec i dwóch Rosjan. Dowództwo misji na wszelki wypadek natychmiast skierowało załogę do kapsuł ratunkowych.

Rosja reaktywowała swoje arktyczne centrum testowania broni

Z doniesień RIA Novosti wynika, że w obiekcie na Ziemi Franciszka Józefa można prowadzić próby broni w temperaturze od – 60 do +60 stopni Celsjusza.

Zachód potępia ryzykowną próbę

Dlatego rosyjski test został potępiony m.in. przez USA, Wielką Brytanię, Francję czy Niemcy. „To wydarzenie wyraźnie pokazało, że pomimo deklaracji o sprzeciwie wobec zbrojeń kosmicznych Rosja jest gotowa poprzez swoje lekkomyślne i nieodpowiedzialne zachowanie długofalowo zagrozić równowadze w przestrzeni kosmicznej, a także zagrozić eksploracji i wykorzystaniu przestrzeni pozaziemskiej przez ogół narodów” – oświadczył amerykański sekretarz stanu Antony Blinken.

Z kolei francuska minister obrony Florence Parly przypomniała, że „przestrzeń kosmiczna jest dobrem wspólnym”. „Jej niszczyciele ponoszą poważną odpowiedzialność za generowanie odłamków, które ją zaśmiecają i stanowią zagrożenie dla naszych astronautów i satelitów” – napisała na Twitterze.

Z kolei MSZ Niemiec wydało komunikat, w którym wyrażono „poważne zaniepokojenie rosyjską próbą rakietową”, a także wezwano społeczność międzynarodową do „wypracowania zasad odpowiedzialnego postępowania w przestrzeni kosmicznej”. „To pilne działanie powinno wzmocnić bezpieczeństwo i zaufanie” – głosi niemieckie oświadczenie.

Rosję skrytykował także sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. „To było nierozważne działanie. To także jest powód do zaniepokojenia, bo pokazuje, że Rosja opracowuje nowe systemy uzbrojenia, które mogą zestrzelić satelitę i zniszczyć zdolności w przestrzeni kosmicznej ważne dla działania na ziemi jak komunikacja, nawigacja, systemy wczesnego ostrzegania, czy wystrzeliwanie rakiet” – powiedział.