Raport międzynarodowej grupy ekspertów: Chiny i WHO zbyt wolno reagowały na koronawirusa

Siedziba WHO w Genewie, fot. Pierre Virot (www.who.int)

Siedziba WHO w Genewie, fot. Pierre Virot (www.who.int)

W opublikowanym raporcie wytknięto Chinom początkowe lekceważenie sygnałów o pojawieniu się nowego wirusa, zaś Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zbyt późne ogłoszenie globalnego alertu pandemicznego.

 

 

Powołany w lipcu ubiegłego roku międzynarodowy panel niezależnych ekspertów miał za zadanie ocenić działania WHO w pierwszej fazie pandemii COVID-19, która zaczęła się w listopadzie od stwierdzenia w Chinach pierwszych infekcji nowym koronawirusem SARS-CoV-2, który wywoływał nieznane dotąd ciężkie i dające często powikłania zapalenie płuc.

Na czele zespołu stanęły była premier Nowej Zelandii, a w latach 2009-2017 administratorka Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) Helen Clark oraz była prezydent Liberii i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla z 2011 r. Ellen Johnson-Sirleaf.

Powołania niezależnego, międzynarodowego panelu eksperckiego domagało się wiele krajów członkowskich ONZ, którego jedną z agend jest właśnie WHO. Jego pełny raport zostanie przekazany ministrom zdrowia ze 194 zrzeszonych w WHO krajów w maju, ale już teraz opublikowane jego główne wnioski.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Problem „ukrytej epidemii”

Eksperci stwierdzili przede wszystkim, że reakcja na wybuch pandemii – zarówno ze strony władz Chin, jak i WHO – była spóźniona. „Odpowiednia liczba sygnałów ostrzegawczych dawała potencjał do dużo wcześniejszej reakcji na tę sytuację. Należało działać szybciej i bardziej zdecydowanie” – napisano w zaprezentowanej w Genewie wstępnej wersji raportu.

Władzom w Pekinie wytknięto w niej początkowe zaprzeczanie istnieniu nowego patogenu i wybuchowi epidemii w mieście Wuhan w prowincji Hubei, a także „opieszałe wprowadzanie środków zaradczych zarówno przez lokalne, jak i krajowe organy zarządzające służbą zdrowia”.

Chiny dopiero 31 grudnia 2019 r. oficjalnie poinformowały o wybuchu epidemii, ale koronawirus krążył już wówczas po świecie. Później odkryto, że do pierwszych infekcji we Francji czy USA dochodziło jeszcze długo zanim świat wiedział o istnieniu SARS-CoV-2. Władze w Pekinie w tym czasie uciszały zaś alarmujących o sytuacji w Wuhan lekarzy.

Dlatego według autorów raportu podawana dziś globalna liczba zakażeń koronawirusem – ponad 96 mln – jest zaniżona. „Jest jasne, że poziom zakażeń w początkowej fazie pandemii był w wielu krajach świata wyższy niż raportowano. Ta >>ukryta epidemia<< w dużym stopniu przyczyniła się do rozprzestrzenienia się wirusa globalnie” – głosi raport.

Koronawirus: Międzynarodowa misja ekspertów WHO przybyła do Wuhan w Chinach

Oczekiwania – co przyznają nawet sami uczestnicy misji – nie są jednak za wysokie.

Spóźnione zebranie komitetu kryzysowego

Ale eksperci wskazali też, że krajowe służby epidemiologiczne mogłyby działać szybciej, gdyby dostały odpowiednie ostrzeżenia od WHO. Tymczasem – jak wskazują – komitet kryzysowy tej organizacji spotkał się po raz pierwszy dopiero 22 stycznia 2020 r.

Co więcej, jeszcze przez kolejny tydzień komitet ten nie był w stanie uzgodnić ogłoszenia Stanu Zagrożenia Zdrowia Publicznego o Znaczeniu Międzynarodowym (Public Health Emergency of International Concern – PHEIC), a więc najwyższego stopnia alertu, jaki może ogłosić WHO.

Tymczasem PHEIC był przez tę organizację ogłaszany pięciokrotnie, m.in. w maju 2014 r. z powodu powrotu wirusa polio w Afganistanie, Pakistanie i Nigerii, choć wówczas nie było zagrożenia pandemią, ponieważ w wielu miejscach na świecie niemal cała populacja jest przeciw temu patogenowi zaszczepiona.

Eksperci wskazali też, że WHO nie ogłaszała alertu, choć miała już dane świadczące o tym, że SARS-CoV-2 łatwo przenosi się drogą kropelkową, a zakażać nim mogą także osoby, które same nie mają żadnych objawów chorobowych. Oenzetowska agencja nie rekomendowała też wówczas zakrywania ust i nosa, choć potem zmieniła w tej sprawie zdanie.

Koronawirus: WHO apeluje do rządów o kreatywność

Dyrektor europejskiego oddziału Światowej Organizacji Zdrowia Hans Kluge wezwał wczoraj rządy  państw regionu do dalszej walki z koronawirusem. Zaapelował przy tym do polityków o współpracę z lokalnymi społecznościami w przygotowywaniu i wdrażaniu nowych, “kreatywnych” rozwiązań.

Zwlekanie z ogłoszeniem pandemii

W raporcie stwierdzono, że jest niezrozumiałe, dlaczego WHO długo wzbraniała się przed użyciem terminu „pandemia”. Po raz pierwszy został on zastosowany dopiero 11 marca. Aż do tego czasu szefostwo WHO upierało się, że ogłoszenie PHEIC w zupełności wystarcza.

Ale międzynarodowa grupa ekspertów uznała, że zastosowanie bardzo technicznie brzmiącego terminu de facto uśpiło czujność wielu rządów na świecie. Gdyby użyto bardziej przemawiającego do wyobraźni określenia „pandemia”, być może ich reakcja była szybsza i bardziej zdecydowana.

Na obronę WHO autorzy raportu wskazują jednak, że termin „pandemia” w ogóle nie funkcjonuje w oficjalnym systemie alertów tej organizacji. Nie jest on zdefiniowany w żadnych międzynarodowych przepisach sanitarnych. „Standardowy globalny alert nie nadawał się jako ostrzeżenie, ale WHO nie miała wystarczających narzędzi, by podołać swemu zadaniu” – napisano.

Panel ekspercki postuluje więc wprowadzenie zmian do funkcjonowania WHO, a także ogłoszenie „globalnego resetu” w systemie zdrowia publicznego. Jednak szczegóły owego „resetu” mają zostać podane dopiero w majowej, pełnej wersji raportu.

Szef WHO: Pandemia koronawirusa najgorszym kryzysem w historii organizacji

W ocenie szefa WHO Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa pandemia COVID-19, to kryzys zdrowotny, z jakim ta organizacja nigdy jeszcze się nie spotkała.

Debata o zmianach w WHO

Nawoływania do reform WHO słychać już od wielu miesięcy i wydaje się nieuniknione jej zreformowanie. Ale co do kształtu tej reformy zgody nie ma. Jedni – jak np. Australia – postulują poszerzenie jej kompetencji i nadanie WHO uprawnień śledczych do badania przyczyn epidemii.

Inni zaś – jak np. ustępujący prezydent USA Donald Trump – uważają, że oenzetowska organizacja w ogóle się nie sprawdza i można by ją było nawet zlikwidować. Trump wprost oskarżał WHO o zbyt duże uzależnienie od Chin i sugerował, że organizacja spóźniała się ze swoimi działaniami pod naciskiem władz w Pekinie, który liczyły, że zamiotą epidemię pod dywan i bały się ewentualnej globalnej blokady Chin, która mocno odbiłaby się na chińskiej gospodarce.

Trump wycofał więc najpierw amerykańskie finansowanie dla WHO (chodziło o dodatkowe, ale bardzo pokaźne granty, a nie obowiązkową składkę członkowską), a potem rozpoczął proces wycofywania USA ze struktur tej organizacji. Ale jego następca Joe Biden jeszcze w kampanii wyborczej zapewniał, że wstrzymanie tego procesu będzie jedną z jego pierwszych decyzji po objęciu urzędu.

W Chinach przebywa obecnie 15-osobowa międzynarodowa misja ekspercka, która ma ustalić przyczyny wybuchu epidemii COVID-19 w Wuhan. Ale nawet jej członkowskie wprost przyznają, że wiele się po swoich pracach nie spodziewają, ponieważ ponad rok po pojawieniu koronawirusa wiele cennych śladów uległo już zatarciu.