Prezydent Kazachstanu pozwolił strzelać do demonstrantów bez ostrzeżenia

Prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew, źródło: en.kremlin.ru (CC BY 4.0)

Prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew, źródło: en.kremlin.ru (CC BY 4.0)

Prezydent Kazachstanu nazwał demonstrantów „terrorystami”. W zamieszkach w Kazachstanie zginęło już kilkadziesiąt osób, a ponad 3 tys. trafiło za kratki. Kasym-Żomart Tokajew przyznał, że pozwolił organom prawa strzelać do demonstrantów bez ostrzeżenia.

 

 

„Pozwoliłem służbom bezpieczeństwa strzelać bez ostrzeżenia do tych bandytów i terrorystów”, stwierdził w piątek Kasym-Żomart Tokajew.

Prezydent Kazachstanu wystąpił w transmitowanym przez państwową telewizję przemówieniu, które wygłosił do narodu po blisko tygodniu protestów.

Od kilku dni w Kazachstanie trwają gwałtowne zamieszki protestujących z policją i armią wspieraną przez siły rosyjskie. Mieszkańcy wyszli na ulice sprzeciwiając się podwyżkom cen gazu i paliwa.

Protesty szybko przerodziły się w walki uliczne. Kazachowie domagają się już nie tylko obniżek cen, a również dymisji prezydenta Kasyma-Żomarta Tokajewa i odejścia od polityki byłego prezydenta Nursułtana Nazarbajewa.

Według kazachskiego MSW w starciach zginęło do tej pory 18 funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa i 26 „uzbrojonych kryminalistów”, jak władze nazywają demonstrantów. Ponad 3 tys. osób trafiło do aresztu.

Kazachstan: Zamieszki po podwyżkach cen paliw. Prezydent ogłasza dwutygodniowy stan wyjątkowy

W wyniku starć demonstrantów z policją i wojskiem zatrzymanych miało zostać co najmniej 200 osób.

Prezydent rozkazuje żołnierzom strzelać, żeby zabić

Prezydent Kazachstanu stwierdził w orędziu, że służby mają bez ostrzeżenia strzelać by zabić. Prezydent powiedział, również, że aby uporać się z „bandytami i terrorystami” protestującymi na ulicach trzeba posunąć się do ostatecznych kroków.

Tokajew zaznaczył, że „śmiertelna siła bez ostrzeżenia będzie nadal używana przeciwko brutalnym demonstrantom”. Prezydent Kazachstanu stwierdził, że w kraju niepokoje wzbudziło „20 tys. bandytów i terrorystów wyszkolonych za granicą”.

„Ich działania pokazują, że istniał wyraźny plan atakowania wojska, administracji i infrastruktury społecznej. To były zorganizowane akcje, a ci ludzie wykazali się gotowością bojową i bestialskim okrucieństwem”, przekonywał rodaków prezydent.

Polityk oskarżył również wolne media o eskalację konfliktu – „tak zwane niezależnie media i zagraniczni działacze, dalecy od rdzennych interesów naszego narodu, są odpowiedzialni za tą tragedię”.

„Bojownicy nie złożyli broni, nadal popełniają zbrodnie lub przygotowują się do dalszej przemocy. Walka z nimi musi być prowadzona do końca. Kto się nie podda, zostanie zniszczony. Dałem rozkaz policji i armii, aby strzelały by zabić bez ostrzeżenia”, oznajmił Tokajew.

Rosyjskie "siły pokojowe" już są w Kazachstanie. USA wzywają do zażegnania kryzysu

Rosja przerzuciła do Kazachstanu pierwsze oddziały „sił pokojowych”, przekazało wczoraj rosyjskie MON.

Prezydent dziękuje Rosji Putina za wsparcie

W trakcie przemówienia prezydent Kazachstanu podkreślił, że rosyjscy żołnierze, którzy przylecieli do Kazachstanu w czwartek w ramach „misji stabilizacyjnej”, są w kraju na jego wyraźną prośbę i pozostaną do momentu, gdy uda się „przywrócić bezpieczeństwo”.

Moskwa szybko zareagowała na prośbę Tokajewa o pomoc w tłumieniu protestów. „Pokojowe siły” z Rosji zostały wysłane pod parasolem Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, która składa się z Rosji i jej pięciu byłych radzieckich sojuszników – Armenii, Białorusi, Kirgistanu i Tadżykistanu.

Według Tokajewa Rosjanie nie angażują się w żadne walki. W piątek rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że rosyjscy żołnierze pilnują lotniska w Ałma Acie i innych kluczowych elementów infrastruktury. Kreml potwierdził, że siły rosyjskie operujące w Kazachstanie liczą około 2,5 tys.

Minister spraw zagranicznych Kazachstanu Aleksander Grushko powiedział „Rosja stawiła się w obronie Kazachstanu i zrobiła to, co sojusznicy powinni zrobić”. Natomiast rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki zaznaczyła, że Stany Zjednoczone obserwują rozwój sytuacji. Psaki wezwała Rosję do przestrzegania międzynarodowych zobowiązań i praw człowieka w trakcie interwencji w Kazachstanie.