Pozostawieni na pastwę losu – afgańskie społeczeństwo w przededniu triumfu talibów

Afgański handlarz na jednym z bazarów, źródło: PxFuel (CC0 Public Domain)

Afgański handlarz na jednym z bazarów, źródło: PxFuel (CC0 Public Domain)

Czy możemy się spodziewać buntów Afgańczyków przeciwko talibom, czy może jednak cieszą się oni wystarczającym poparciem lokalnej ludności? I jak wygląda tamtejsze społeczeństwo w czasach Emiratu?

Ostatnie pół wieku było dla Afganistanu bezlitosne – kraj ma na swoim koncie dwie inwazje przeprowadzone przez dwa mocarstwa – ZSRR i USA – i trzy wojny domowe. Od 50 lat trwa w praktycznie stałym konflikcie zbrojnym. Gospodarka jest niewydolna, a bieda i analfabetyzm są powszechne. Sytuacja jest tak poważna, że każda większa susza może spowodować klęskę głodu.

Niejednorodność Afganistanu

Afganistan jest też krajem niejednorodnym. Miasta i wsie różnią się diametralnie dostępem do najbardziej podstawowych usług. Na obszarze kraju zamieszkuje ponadto wiele, często ze sobą zwaśnionych plemion.

Konstytucja afgańska wymienia 14 głównych ludów, jak Pasztuni, Turkmeni, Uzbekowie czy Beludżowie, ale niewspomnianych w niej mniejszych grup są dziesiątki. Podczas gdy elity mieszkają w pałacach, według danych Azjatyckiego Banku Rozwoju prawie połowa populacji kraju (47,3 proc.) żyje poniżej progu ubóstwa.

Na całym społeczeństwie ciąży plaga wywołanych koszmarami wojny chorób psychicznych oraz problemy z narkotykami, które są w tym kraju produkowane masowo. W 2017 r. w Afganistanie powierzchnia upraw maku lekarskiego, używanego w produkcji opium, była niemalże równa całej powierzchni wszystkich sadów w Polsce. Afganistan w 2010 r. była też  – według danych Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) – największym producentem marihuany na świecie.

Afganistan: Strzelanina na lotnisku w Kabulu. Nie żyje co najmniej jedna osoba

W międzynarodowym porcie lotniczym w Kabulu i w jego okolicy wciąż koczują dziesiątki tysięcy osób, które pragną uciec z Afganistanu przed talibami.

Czy talibowie cieszą się powszechnym poparciem?

Według iranisty i afganologa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, a w przeszłości konsula RP w Kabulu Marcina Krzyżanowskiego na to pytanie nie ma „ani jasnej, ani jednoznacznej odpowiedzi.” „Trzeba jednak zaznaczyć, że znaczna część Afgańczyków popiera talibów, a sami talibowie – jakby nie było – są Afgańczykami. Część przeciwników uznaje ich natomiast bardziej za pakistańskich najemników, choć to generalnie wynik złożoności struktury etnicznej i politycznej Afganistanu” – tłumaczy ekspert.

Według badań The Asia Institute z 2019 r., 74,5 proc. Afgańczyków deklaruje, że nie zawsze czuje się bezpiecznie, natomiast 93,1 proc. boi się obecności talibów. Mogłoby to sugerować, że poparcie dla talibów jest wśród Afgańczyków wręcz znikome. Warto jednak wspomnieć, że jakiekolwiek badania były przeprowadzane najczęściej poza terenami kontrolowanymi wtedy przez samych talibów. Według Krzyżanowskiego “w Afganistanie trudno przeprowadzać sondaże, które będą miarodajne i reprezentatywne”.

Mimo tego, że w konfliktach zazwyczaj wygrywają stronnictwa najsilniejsze militarnie, a nie te cieszące się największą popularnością, widać znaczącą niechęć populacji wobec ugrupowania fundamentalistów. „Na pewno większość Afgańczyków talibów nie popiera, także ci, którym było z rządem nie po drodze, a nawet ci bardzo religijni” – dodaje ekspert.

Afganistan: Kolejne protesty w obronie państwowej flagi. ONZ ostrzega przed klęską głodu

Tymczasem talibowie zaczynają polować na dziennikarzy i działaczy społecznych.

Różnice między miastem a wsią

W afgańskim społeczeństwie istnieje podobny do polskiego podział na liberalne miasta i konserwatywne tereny wiejskie. Te różnice przejawiają się głównie w podejściu do ról społecznych, a w szczególności roli kobiet oraz ich pozycji w stosunku do mężczyzn.

Znacznie mniej dziewczynek niż chłopców chodzi do szkoły, a kobiety stanowią większość analfabetów w kraju. Według statystyk UNICEF, wśród młodych Afgańczyków średnio 74 proc. mężczyzn jest piśmiennych, a wśród kobiet zaledwie 56 proc. Przepaść ta na wsi jest jeszcze głębsza.

„Nie jest jednak tak, że ten kto mieszka w mieście jest liberałem, a ten kto mieszka na wsi jest konserwatystą. Tylko gdyby do bólu uprościć ten podział, to mniej więcej tak by to wyglądało” – zastrzega Marcin Krzyżanowski.

Na różnice między miastami a wsiami nakładają się bowiem dodatkowo, bardzo głębokie w tym kraju, podziały etniczne i klasowe. Utrudnia to znacząco dokładny opis sytuacji.

Miasta były też dotychczas stabilniejsze i cieszyły się lepszym dostępem do usług. Według wcześniej wspomnianych badań Asia Institute, w 2019 r., prądu nie miało 7,1 proc. osób na wsi, w porównaniu do zaledwie 0,9 proc. w miastach.

Siły rządowe również miały większą kontrolę nad miastami. Jako organ utrzymujący porządek wskazywało afgańską policję średnio 79,2 proc. mieszkańców miast i 51,3 proc. mieszkających na wsi.

Grecja ukończyła płot na granicy z Turcją. Powodem sytuacja w Afganistanie

Ateny obawiają się powtórki z 2015 r., gdy to właśnie przez granicę turecko-grecką prowadził jeden z głównych szlaków migracyjnych.

Czy lokalna ludność się zbuntuje?

„Generalnie, jeśli talibowie nie będą dotrzymywać swoich deklaracji i będą jednak prześladować byłych żołnierzy, funkcjonariuszy policji, urzędników, mniejszości religijne i kobiety, to możemy się spodziewać lokalnych powstań. Być może nawet uda się je Afgańczykom skoordynować, ale to zdecydowanie jest już melodia przyszłości” – podkreśla Krzyżanowski.

Ten opór widzimy już jednak teraz. Nad prowincją Pandższir kontrolę mają nie talibowie, ale siły reaktywowanego Sojuszu Północnej, wraz z pozostałością wojsk rządowych oraz innych sprzymierzonych z nimi bojówek.

Rzecznik Sojuszu Północnego Ali Maisam Nazary przekonywał agencję AFP, że Pandższir jest gotowy do długotrwałej obrony przed siłami fundamentalistów, ale ruch oporu jest otwarty na wszelkie możliwości rozmów pokojowych.

Sytuacja w Afganistanie: Wywiad z afgańskim aktywistą Idreesem Syawashem

Dziś Afgańczycy nie myślą o niczym innym jak o emigracji. Obawiają się, że sytuacja w Afganistanie będzie jeszcze gorsza – mówi Idrees Syawash, afgański działacz społeczny, dziennikarz i rowerzysta, który przemierzał Afganistan na rowerze z misją szerzenia alfabetyzacji i edukacji. …

Widmo kryzysu gospodarczego w Afganistanie

Dla talibów zagrożeniem jest nie tylko powstanie ruchu oporu. Kryzys gospodarczy panujący w kraju może bowiem spowodować protesty albo nawet zbrojne wystąpienia przeciwko nowej władzy.

Dla niestabilnej afgańskiej gospodarki, oraz jej mało wydajnego sektora rolniczego narażonego na negatywne działanie zmian klimatu, susza łatwo może wywołać klęskę głodu.

“W tym roku mieliśmy do czynienia z licznymi suszami, w przyszłym roku może być podobnie. To będzie oznaczało problemy w rolnictwie i w dalszej konsekwencji nawet pojawienie się głodu. Talibowie, zwłaszcza jeśli będą odcięci od pomocy międzynarodowej, nie będą w stanie poradzić sobie z tym kryzysem, a głodni ludzie stają się zdesperowani” – wyjaśnia Marcin Krzyżanowski.

Obecność anty-talibskich nastrojów w społeczeństwie oraz głęboki kryzys gospodarczy nie zwiastują jeszcze według eksperta rychłego upadku nowopowstałego Emiratu talibów, a obecnie siły oporu kontrolują w pełni tylko jedną z 34 prowincji Afganistaniu. Można się jednak spodziewać, że walka o wolny Afganistan będzie trwać nadal, jednak będzie obkupiona cierpieniem niezliczonej liczby ludzi.