Kto zastąpi Shinzō Abe na stanowisku premiera Japonii?

Premier Japonii Shinzo Abe, fot. Prime Minister's Office of Japan [Twitter]

Premier Japonii Shinzo Abe, fot. Prime Minister's Office of Japan [Twitter]

Pod koniec sierpnia najdłużej w historii rządzący premier Japonii Shinzō Abe zrezygnował z pełnienia urzędu. Wybory przewodniczącego partii, który zastąpi go również na stanowisku szefa rządu, mają się odbyć w połowie września.

 

Po rezygnacji dotychczasowego premiera Shinzō Abe, jego partia polityczna musi wybrać nowego przywódcę. Abe był najdłużej sprawującym urząd premierem Japonii. Jego kadencje trwały łącznie 3169 dni. Wybory szefa Partii Liberalno-Demokratycznej (LDP) są ważne nie tylko dlatego, że to największa siła na japońskiej scenie politycznej, ale również z tego powodu, że nowy przewodniczący obejmie funkcję premiera do czasu przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. LDP dysponuje bowiem większością w niższej izbie parlamentu.

Następcę Abe poznamy w połowie września. W kolejnych dniach zostanie on desygnowany na premiera.

Premier Japonii Shinzo Abe zrezygnował ze stanowiska. Jaki jest bilans jego rządów?

Dziś (28 sierpnia) premier Japonii Shinzō Abe złożył rezygnację z urzędu.

Kto będzie nowym premierem?

Wśród potencjalnych następców Shinzō Abe wymienia się kilka nazwisk. Są to między innymi dotychczasowy szef gabinetu premiera Yoshihide Suga, były minister obrony Shigeru Ishiba oraz były minister spraw zagranicznych, Fumio Kishida. Media wspominają również o Taro Aso, który stanowisko szefa rządu pełnił już w przeszłości, a także były minister spraw zagranicznych Taro Kono. Kto ma zatem największe szansę na objęcie stanowiska premiera Japonii? Poniżej przedstawiamy sylwetki najważniejszych potencjalnych następców Abe.

Shigeru Ishiba

63-letni Shigeru Ishiba w japońskim rządzie kierował dotychczas resortami obrony i rolnictwa. W LDP znany jest jako jeden z głównych krytyków polityki Abe. We wtorek (1 września) ogłosił swój zamiar ubiegania się o stanowisko szefa partii.

W wyborach na przewodniczącego partii Ishiba startował już dwukrotnie. W 2012 r. w pierwszej turze głosowania pokonał nawet Abe, ale przegrał w drugiej rundzie i ostatecznie musiał zadowolić się stanowiskiem sekretarza generalnego partii. W 2018 r. ponownie poniósł klęskę w starciu z tym samym rywalem.

Ishiba cieszy się bardzo dużym poparciem wśród szeregowych członków partii. Właśnie to dało mu zwycięstwo w pierwszej turze wyborów w 2012 r. Teraz jednak będzie miał utrudnione zadanie, bowiem „szeregowi” nie będą mogli głosować we wrześniowych wyborach. Partia zdecydowała o okrojeniu liczny głosujących, co jest możliwe, gdy wybory odbywają się w trybie awaryjnym – a tak jest w przypadku rezygnacji Abe.

Jak donosi „Japan Times”, Ishiba nie jest zadowolony z takiego rozwiązania i przyspieszenia procedury wyboru szefa partii. „Nie rozumiem po co ten pośpiech. Premier Abe powiedział przecież, że jest w stanie wykonywać obowiązki do czasu, gdy zostanie wybrany jego następca. Rząd normalnie funkcjonuje, nie powstała żadna próżnia”, twierdzi Ishiba, którego akcje w obecnej sytuacji nie stoją najwyżej.

Japonia nie potępi razem z USA chińskiej ustawy dot. Hongkongu. Dlaczego Japonia „gra na dwa fronty”?

Japonia nie zdecydowała się podpisać pod wspólnym stanowiskiem USA, Kanady, Australii oraz Wielkiej Brytanii.

Fumio Kishida

Fumio Kishida, były minister spraw zagranicznych w rządzie Shinzō Abe, ogłosił chęć kandydowania na premiera Japonii tego samego dnia, co Ishiba. „Zrobię wszystko, by korzyści z naszej polityki odnosił nasz kraj i nasi obywatele” powiedział Kishida. Sam przedstawia się jako kandydat, który wzmocni gospodarkę osłabioną pandemią, a także pozycję kraju na arenie międzynarodowej.

MIędzy Ishibą a Kishidą jest więcej podobieństw. Obaj mają po 63 lata i obaj są niezadowoleni ze zmiany procedury wyboru przewodniczącego. Kishida dysponuje w partii niewielką frakcją, ale przez długi czas był postrzegany jest jako naturalny następca Abe. Pełniąc funkcję szefa dyplomacji w rządzie Abe, Kishida został najdłużej pozostającym na stanowisku ministrem spraw zagranicznych w powojennej historii kraju. Zajmował też wysokie pozycje w partii i był postrzegany jako zwolennik polityki Abe i człowiek o umiarkowanych poglądach.

Nic więc dziwnego, że Kishida spotkał się z Abe, by prosić go o poparcie swojej kandydatury. Jego notowania jednak słabną, podobnie jak w przypadku Ishiby. Stronnicy Abe nie chcą wprawdzie dopuścić do wyboru Ishiby, ale uważają, że Kishida nie jest wystarczająco mocnym kandydatem, aby pokonać dotychczasowego szefa gabinetu premiera. Według informacji japońskich mediów ludziom premiera bliżej jest do innego kandydata – Yoshihidy Sugi.

Japonia znosi stan wyjątkowy. Premier ogłasza opanowanie koronawirusa

Premier Japonii Shinzo Abe ogłosił zniesienie stanu wyjątkowego na obszarze całego kraju. Dotyczy to także stolicy – Tokio. „Udało się niemal w pełni opanować szerzenie się koronawirusa” – ogłosił szef rządu Japonii.

 

Tokio i sąsiadujące z nim prefektury Kanagawa, Chiba i …

Yoshihide Suga

71-letni Suga jest wiernym sojusznikiem i wieloletnim doradcą Abe. Od 2012 r. pełni funkcję szefa jego gabinetu. To za jego namową premier miał postawić mocniej na restrukturyzację japońskiej gospodarki (od nazwiska premiera polityka ta została określona mianem „Abenomics”), poświęcając mniej uwagi próbom rewizji konstytucji, która pozwalałaby Japonii oficjalnie utrzymywać siły zbrojne.

Choć Suga mimo zajmowanych funkcji przez lata trzymał się z dala od popularności, obecnie to właśnie on wyrasta na najpoważniejszego kandydata do objęcia schedy po Abe. Polityk cieszy się przychylnością wielu istotnych członków LDP, zwłaszcza bliskich współpracowników Abe oraz największych frakcji w LDP. Wśród jego zwolenników jest m.in. wicepremier i minister finansów Taro Aso, który dotychczas nikogo oficjalnie nie poparł. Media sugerowały jednak, że Aso może poprzeć ministra spraw zagranicznych Toshimitsu Motegi lub nawet wysunąć własną kandydaturę.

Jeszcze przed wykluczeniem z głosowania szeregowych członków partii szanse Sugi rosły wraz ze spadkiem zaufania do Kishidy, zarówno wśród członków partii, jak w badaniach opinii publicznej. Suga, który w ostatnim czasie w imieniu Abe kierował walką z pandemią koronawirusa, może zatem stać się głównym kandydatem do objęcia funkcji przewodniczącego partii oraz premiera Japonii.

Komunikacyjny sojusz UE z Japonią

Unia Europejska i Japonia zawarły sojusz w sprawie koordynacji inwestycji transportowych, energetycznych i cyfrowych, którą będą łączyć Europę z Azją. To konkurencja dla chińskiej Inicjatywy Pasa i nowego Szlaku Jedwabnego.
 

W piątek w Brukseli przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker i premier …

Taro Aso

Wśród kandydatów wymienia się również ministra finansów i wicepremiera w rządzie Abe – Taro Aso. Ten 79-letni polityk, uważany za jednego z ważniejszych ludzi z otoczeniu premiera, ma ogromne doświadczenie w polityce partyjnej i dysponuje dość liczną frakcją w łonie partii. O jego poparcie zabiegają inni potencjalnie kandydaci, m.in. Kishida.

Aso był już premierem w 2008 r., jednak nie sprawował tego urzędu zbyt długo. W 2009 r. jego partia przegrała wybory parlamentarne i przeszła do opozycji, co zdarzyło się jej zaledwie po raz drugi w powojennej historii kraju.

Taro Aso wywodzi się z rodziny z długim politycznym stażem. Jest wnukiem Shigeru Yoshidy, premiera Japonii w latach 1948-1954. Jego teściem był zaś Zenko Suzuki, szef rządu w latach 1980-1982. Z kolei jego siostra wyszła za mąż za kuzyna cesarza Akihito.

Aso piął się po szczeblach partii LDP, pełniąc różne funkcje. W 2005 r. został ministrem spraw zagranicznych. W tym czasie dał się poznać jako silny konserwatysta i nacjonalista, który stawiał na wzmacnianie więzi z USA i ostry kurs wobec Korei Północnej i Chin. „Jest on bardziej „twardogłowy”, mniej elastyczny niż Abe. To polityk mało skłonny do kompromisów. Mimo to w polityce zagranicznej nie należy w przypadku jego wyboru oczekiwać szczególnej zmiany kursu w porównaniu z tym obranym przez poprzedniego premiera”, stwierdził w rozmowie z EURACTIV.pl Andrzej Dąbrowski, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Dotychczasowy minister finansów dał się także poznać jako kontrowersyjny polityk, który popełnia gafy. O finansowaniu opieki dla seniorów miał powiedzieć, że „problem nie zostanie rozwiązany, dopóki nie pośpieszą się i nie umrą”. Z jego ust padały również słowa, które zostały powszechnie uznane jako wychwalające nazistów. Sugerował bowiem, że sposób, w jaki zmieniona została konstytucja weimarska, powinien być przykładem dla Japonii. Wypowiedź ta wywołała oburzenie wśród środowisk żydowskich i wielu sojuszników Japonii, m.in. Korei Południowej.

USA nałożyły sankcje na Chiny za działania na Morzu Południowochińskim

Chodzi o budowę przez Pekin sztucznych wysp i innych instalacji wojskowych na spornych terytoriach morskich. Morze Południowochińskie to od kilkunastu lat jeden z najbardziej zapalnych rejonów świata.

Taro Kono

Taro Kono jest najmłodszym z najczęściej wymienianych potencjalnych sukcesorów Abe. Ma 57 lat i w rządzie Abe pełni fukcję ministra obrony. Jest bardzo popularny w Japonii nie tylko za sprawą zaangażowania politycznego, ale również ze względu na swoje konto na Twitterze, które prowadzi po japońsku i po angielsku (japońską wersję obserwuje ponad 1,7 mln użytkowników). Kono cieszy się dużym poparciem w społeczeństwie. Sympatie te nie są jednak podzielane przez członków partii, a to oni będą wybierać nowego przewodniczącego.

Kono miał starać się o poparcie Aso, co mogłoby mu pomóc w rywalizacji z Sugą. Jeśli go nie uzyska, a także nie zdobędzie uznania największej frakcji pod wodzą sekretarza generalnego partii, trudno będzie mu nawiązać walkę o fotel przewodniczącego.

Nadzwyczajna forma wyborów

W wyborach przeprowadzanych na normalnych zasadach wygrywa kandydat, który zdobędzie większość z 788 głosów. W konwencjonalnej formie głosowania na lidera partii uczestniczą zatem zarówno osoby zasiadające w parlamencie, jak i członkowie partii niższego szczebla.

Uproszczona forma wyborów zakłada jednak udział w głosowaniu łącznej liczby 535 osób – 394 członków parlamentu oraz po 3 przedstawicieli z każdej z 47 prefektur (łącznie 141 osób). W praktyce oznacza to, że kandydat, który nie cieszy się poparciem członków parlamentu, ma niewielkie szanse na wygraną. Dlatego właśnie po decyzji kierownictwa partii o zmianie sposobu głosowania wzrosły szanse Sugi, a zmalały Ishiby.