Parlament Grecji zatwierdził pakt obronny z Francją

Premier Grecji Kyriakos Mitsotakis i prezydent Francji Emmanuel Macron, źródło: Instagram/Kyriakos Mitsotakis (@kyriakos_)

Premier Grecji Kyriakos Mitsotakis i prezydent Francji Emmanuel Macron, źródło: Instagram/Kyriakos Mitsotakis (@kyriakos_)

Porozumienie podpisali pod koniec września w Paryżu grecki premier i francuski prezydent. Ateny kupią na jego mocy trzy francuskie fregaty. Grecja i Francja zobowiązują się też do wzajemnej pomocy militarnej. Dla Aten porozumienie jest szczególnie ważne z powodu sporów z Turcją.

 

 

W myśl grecko-francuskiego porozumienia Ateny za 5 mld euro zakupią od francuskiej spółki stoczniowej Naval Group trzy fregaty typu Belharra, które zostaną dostarczone między 2025 r. a 2030 r.

Okręty mają być wyposażone w supernowoczesne radary zaprojektowane przez koncern Thales oraz w działa przeciwlotnicze i broń do zwalczania okrętów podwodnych.

Ale obie strony zobowiązały się też do udzielania sobie w ciągu najbliższych pięciu lat wzajemnej pomocy wojskowej. Grekom zależy przede wszystkim na kwestii bezpieczeństwa we wschodniej części Morza Śródziemnego, a Francuzom na wsparciu ich operacji wojskowych w rejonie Sahelu.

Francja: Kroplówka dla Naval Group. Grecja kupi trzy fregaty wojenne za 5 mld euro

Niedawno bowiem Australia zerwała kontrakt na zakup aż 12 okrętów podwodnych, co poważnie zagroziło stabilności finansowej firmy.

Turcja krytykuje pakt

Na zawarcie, a potem ratyfikację porozumienia przez grecki parlament krytycznie zareagowała Turcja. Tureckie władze oceniły pakt jako „zagrażający stabilności i pokojowi w regionie”.

Grecja nie ukrywa bowiem, że program dużych zakupów uzbrojenia (a w szczególności doposażenia marynarki wojennej), ogłoszony we wrześniu 2020 r. przez premiera Kyriakosa Mitsotakisa ma związek z napięciem jakie wywołują terytorialne spory z Turcją.

Na przełomie sierpnia i września ubiegłego roku na wody między Kretą a Cyprem wpłynął bowiem turecki statek badawczy „Oruç Reis”, który zajmuje się m.in. poszukiwaniem podmorskich złóż.

Ten rejon Morza Śródziemnego jest obiektem sporu między Grecją a uznającą jako jedyna na świecie Turecką Republikę Cypru Północnego Turcją. Od tamtego incydentu oba kraje kilkakrotnie przeprowadziły już wojskowe ćwiczenia w spornym obszarze, a w greckich manewrach brała też udział francuska fregata i kilka myśliwców.

Grecja ukończyła płot na granicy z Turcją. Powodem sytuacja w Afganistanie

Ateny obawiają się powtórki z 2015 r., gdy to właśnie przez granicę turecko-grecką prowadził jeden z głównych szlaków migracyjnych.

Grecję wesprze Francję ws. Sahelu

Turcja wielokrotnie groziła wówczas Grecji, że „będzie bronić swojego prawa do złóż ropy i gazu w tym rejonie nie tylko środkami dyplomatycznymi, ale także wojskowymi”. Teraz premier Mitsotakis mówił, że dzięki paktowi obronnemu z Francją jego kraj „będzie w razie ataku korzystał ze wsparcia najpotężniejszej armii na naszym kontynencie”.

Dla Francji z kolei pakt obronny z Grecją ma podwójne znaczenie. Z jednej strony sfinalizowanie kontraktu na zakup przez Ateny trzech fregat to ważny sygnał dla światowych rynków wzmacniający stabilność Naval Group, która znalazła się w kłopotach po tym jak Australia zerwała wart 56 mld euro kontrakt na zakup 12 okrętów podwodnych. To bardzo istotne dla Emmanuela Macrona przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi.

Z drugiej natomiast strony, prowadząca swoje wojskowe operacje przeciw islamistom w rejonie Sahelu (a zwłaszcza w Mali, Burkina Faso, Nigrze i Czadzie) Francja chce dla swoich działań zapewnić możliwe szerokie poparcie państw basenu Morza Śródziemnego, choćby dla większej swobody poruszania się jej statków wojennych czy samolotów na trasie Europa-Afryka.

Ale właśnie ten ostatni element paktu bardzo nie podobał się opozycyjnemu w Grecji skrajnie lewicowemu blokowi Syriza. Posłowie tego ugrupowania głosowali przeciw paktowi, domagając się usunięcia z niego zapisów dotyczących Sahelu.

Komentatorzy zwracają natomiast uwagę na to, że zacieśnianie przez Francję i Grecję współpracy wojskowej niejako poza strukturami NATO to z jednej strony realizacja francuskiego postulatu większej współpracy państw członkowskich UE w kwestii bezpieczeństwa, a z drugiej – uniknięcie kontrowersji związanych z tym, że Turcja również należy do Sojuszu Północnoatlantyckiego.