Ostatni żołnierze USA opuścili Afganistan. To koniec najdłuższej misji zagranicznej zrealizowanej przez NATO

Generał Christopher Donahue jako ostatni żołnierz USA opuszcza Afganistan, źródło: Departament Obrony USA

Generał Christopher Donahue jako ostatni żołnierz USA opuszcza Afganistan, źródło: Departament Obrony USA

Stany Zjednoczone zakończyły operację ewakuacji z Afganistanu. To koniec najdłuższej misji zagranicznej zrealizowanej przez NATO. Nie udało się jednak wywieźć z Afganistanu wszystkich chętnych. Talibowie ogłosili zaś „niepodległość”, a ONZ wezwał ich, aby dalej umożliwiali swobodne opuszczanie kraju.

 

 

Amerykańska ewakuacja z Afganistanu zakończyła się mniej więcej dobę przed upływem uzgodnionego z talibami terminu. Ostatnie pięć ciężkich samolotów transportowych C-17 Globemaster odleciało z Kabulu wczoraj (30 sierpnia) wieczorem polskiego czasu. W Afganistanie dochodziła wówczas północ.

„Żadne moje słowa nie potrafią zawrzeć pełnej miary poświęceń i osiągnięć tych, którzy tam służyli. Była to misja, która doprowadziła Osamę bin Ladena do zasłużonego końca, razem z wieloma innymi jego współpracownikami z al-Kaidy” – mówił kilka godzin później, informując o zakończeniu operacji ewakuacyjnej szef Dowództwa Centralnego USA (CENTCOM) gen. Kenneth F. McKenzie.

Dodał przy tym, że w Afganistanie służył zarówno on sam, jak i jego syn. Przypomniał także, że w ciągu 20 lat misji zginęło w tym kraju 2461 Amerykanów – żołnierzy i cywilnych pracowników armii.

W Afganistanie poległo także 1144 żołnierzy z innych krajów, w tym 44 Polaków. 20-letnia wojna w Afganistanie pochłonęła zaś 165 tys. ofiar, w tym ok. 50 tys. cywilów. Z budżetu USA wydano na to ponad 2,2 bln dolarów.

Afganistan: Lotnisko w Kabulu ostrzelane. Ewakuują się ostatni żołnierze USA

To prawdopodobnie odwet afgańskiej filii Państwa Islamskiego za zabicie przez USA kilku bojowników.

Ewakuowano 123 tys. ludzi

Gen. McKenzie przekazał, że trwająca 18 dni akcja ewakuacyjna z lotniska w Kabulu pozwoliła USA i krajom sojuszniczym wywieźć z Afganistanu 123 tys. osób, w tym 6 tys. obywateli USA. Poinformował też, że ewakuacja toczyła się nawet wraz z wycofywaniem się amerykańskich żołnierzy, a ostatniego dnia wywieziono jeszcze ok. 1 tys. Afgańczyków.

„Jest wiele smutku związanego z tym wyjściem. Nie wydostaliśmy wszystkich, których chcieliśmy. Ale myślę, że nawet gdybyśmy zostali jeszcze kolejne 10 dni, nie bylibyśmy w stanie ewakuować wszystkich” – mówił amerykański dowódca.

Podkreślił także, że dowództwo sił USA planowało wcześniej realizację akcji ewakuacyjnej we współpracy z wojskami afgańskimi, ale ponieważ te szybko się rozproszyły i w wielu miejscach Afganistanu nawet nie podjęły z nacierającymi talibami walki, „w ciągu doby okazało się, że będziemy współpracować z dotychczasowymi wrogami”.

Pochwalił jednak talibów za to, że wykazali się „pragmatyzmem” oraz „pomoc w końcowej fazie operacji”. Wskazał, że największym zagrożeniem była działalność Państwa Islamskiego Prowincji Chorasan (IS-Ch). Organizacja ta w ubiegłym tygodniu przeprowadziła w okolicy lotniska zamach bombowy, w którym zginęły co najmniej 182 osoby, w tym 13 Amerykanów.

Wspólne oświadczenie państw ws. ewakuacji z Kabulu. "Bezpieczne wyjście z Afganistanu nawet po 31 sierpnia"

Wspólne oświadczenie wielu państw opublikował wczoraj Departament Stanu USA.

Ostatnim żołnierzem USA gen. Donahue

Dowódca CENTCOM wytknął talibom, że obejmując władzę w kolejnych prowincjach otwierali więzienia, a wówczas uciekali z nich także schwytani bojownicy IS-Ch, których ma być w Afganistanie obecnie ok. 2 tys. Inne raporty mówią jednak o tym, że talibowie zabijali wysokich rangą uwięzionych członków IS-Ch, bo to organizacja z nimi od początku skonfliktowana.

McKenzie przekazał również, że Amerykanie zniszczyli wycofując się pozostawiony sprzęt – śmigłowce, pojazdy opancerzone czy wozy terenowe. Kilkakrotnie jednak pojawiały się już nagrania pokazujące talibów w pojazdach MRAP, a nawet lecących helikopterem Black Hawk. Nie jest jednak do końca jasne czy to sprzęt amerykański czy też podarowany wcześniej afgańskiemu wojsku i policji.

Ostatnim amerykańskim żołnierzem, który opuścił Afganistan był gen. Christopher Donahue, dowódca operacyjny 82. Dywizji Powietrznodesantowej. Pentagon udostępnił jego zdjęcie, gdy jako ostatni wsiada do ostatniego startującego z Kabulu samolotu transportowego.

Wielka Brytania stworzy z Afgańczyków nowy pułk specjalny? Do dziś w brytyjskiej armii służą nepalscy Gurkhowie

Wzorem mogliby być służący w brytyjskiej armii od połowy XIX-wieku nepalscy Gurkhowie.

Blinken: Około 100 obywateli USA nie udało się ewakuować

Wszystkim uczestnikom misji w Afganistanie podziękował prezydent USA Joe Biden. „Nasza armia przeprowadziła największą operację lotniczą w historii. Zrobiono to z niezwykłą odwagą, profesjonalizmem i zdecydowaniem. Zakończyła się nasza 20-letnia obecność w Afganistanie” – napisał w oświadczeniu.

I przypomniał, że uchwalona wczoraj rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ wzywa talibów do dotrzymania obietnic, między innymi zezwolenia na swobodny wyjazd z kraju wszystkim, którzy tego chcą.

Z kolei sekretarz stanu Antony Blinken poinformował, że w Afganistanie zostało jeszcze około 100 osób posiadających obywatelstwo USA, które wyraziły chęć ewakuowania się, ale nie udało im się dotrzeć na lotnisko w Kabulu.

„Wielu z nich to wieloletni mieszkańcy Afganistanu. Wielu to podwójni obywatele z głębokimi korzeniami. Dla wielu był to bolesny wybór” – tłumaczył. Zapewnił, że będą oni dalej objęci amerykańską opieką, a ich powrót zostanie zorganizowany jak tylko stanie się to możliwe.

Niemcy próbują "zapobiec katastrofie" w regionie poprzez rozmowy z sąsiadami Afganistanu

W toku czterodniowej wizyty szef MSZ Heiko Maas odwiedził już Turcję, a następnie wybiera się do Uzbekistanu, Pakistanu, Tadżykistanu i Kataru.

Talibowie deklarują, że chcą „dobrych relacji z USA”

Blinken zapewnił również, że około 1 tys. Amerykanów, którzy odmówili ewakuacji, będą mogli wrócić do USA, jeśli zmienią zdanie. Obiecał także, że czynione będą starania – ale już dyplomatyczne, a nie wojskowe – aby ściągnąć jeszcze kilkadziesiąt tysięcy Afgańczyków, którzy współpracowali z USA, ale nie udało się ich ewakuować.

„Talibowie chcą międzynarodowego uznania. Ale na jakiekolwiek uznanie czy wsparcie będą musieli zasłużyć” – powiedział Blinken, wyjaśniając, że dotyczy to zarówno przestrzegania przez nich praw człowieka, jak i umożliwiane swobodnego opuszczania Afganistanu przez wszystkich chętnych. Ambasada USA w Kabulu na razie jednak zawiesiła działalność.

Rzecznik prasowy talibów Zabihullah Mudżahid przekazał natomiast, że chcą oni „utrzymać dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi i innymi państwami”. Oświadczył też, że dzień wyjścia wojsk USA z Afganistanu to „początek niepodległości tego państwa”.

Krótko po tym jak z lotniska w Kabulu odleciał ostatni wojskowy samolot amerykański, talibowie wkroczyli na teren portu lotniczego. Już wcześniej zapowiedzieli przywrócenie regularnych cywilnych połączeń „w najbliższym czasie”.