Okręty NATO na Morzu Barentsa. Pierwszy raz od czasów zimnej wojny

Pokład USS Donald Cook (U.S. Navy photo by Mass Communication Specialist 3rd Class Damon Grosvenor/Released) CC0 Public Domain

Cztery amerykańskie i jeden brytyjski okręty wojenne prowadzą ćwiczenia na Morzu Barentsa. Jednostek bojowych US Navy nie było w tym położonym blisko Rosji rejonie od czasów zimnej wojny. Arktyka jest polem coraz szerszej konfrontacji mocarstw.

 

W trwających od początku tygodnia ćwiczeniach biorą udział trzy amerykańskie niszczyciele rakietowe typu Arleigh Burke – USS Porter, USS Donald Cook oraz USS Roosevelt. US Navy dysponuje w sumie 66 jednostkami tego typu, a ich pierwsze egzemplarze weszły do czynnej służby w 1991 r. Zaprojektowano je pod koniec lat 80. XX wieku, aby zwalczały radzieckie okręty podwodne, samoloty oraz pociski manewrujące.

Amerykańskim niszczycielom towarzyszy statek zaopatrzeniowy klasy Supply oraz brytyjska fregata rakietowa klasy Duke – HMS Kent. Fregaty Duke również zaprojektowano w latach 80. XX wieku do zwalczania radzieckich jednostek, a w szczególności okrętów podwodnych. Łącznie na pokładzie pięciu jednostek znajduje się 1,2 tys. marynarzy.

Dania bardziej obawia się wojny w Arktyce niż terroryzmu

Duński wywiad oficjalnie uznał potencjalny konflikt mocarstw światowych o zasoby znajdujące się w rejonie Arktyki za większe zagrożenie dla kraju niż ataki terrorystyczne. Obawy dotyczą przede wszystkim znajdującej się pod duńskim zarządem Grenlandii.

 

Duńska Wojskowa Służba Wywiadowcza (FE) opublikowała swój doroczny …

Rosja zaniepokojona ćwiczeniami

Oficjalnym celem prowadzonych obecnie na Morzu Barentsa ćwiczeń jest „trenowanie działań w trudnych warunkach arktycznych”, ale także „obrona wolności nawigacji morskiej” oraz „demonstrowanie płynnej współpracy sojuszników”.

Pod hasłem „wolności nawigacji morskiej” USA rozumie się zwykle przypominanie innym graczom na arenie międzynarodowej o prawie do poruszania się okrętów po wodach międzynarodowych, czyli więcej 12 mil morskich od wybrzeży danego państwa. Tymczasem Moskwa rości sobie prawa do dużej części Morza Barentsa położonego między północno-zachodnim wybrzeżem Rosji, rosyjskimi archipelagami Nowa Ziemia oraz Ziemia Franciszka Józefa a północnym wybrzeżem Norwegii a norweskim archipelagiem Svalbard.

Dlatego ten akwen od ponad 30 lat to niemal wyłączny teren operowania rosyjskiej marynarki wojennej, a w szczególności właśnie okrętów podwodnych. Tymczasem teraz pojawiły się tam okręty państw członkowskich NATO, które kontynuują swoje ćwiczenia polegające głównie na… wykrywaniu i eliminacji okrętów podwodnych.

Dowództwo 6. Floty US Navy uprzedziło co prawda już 1 maja Ministerstwo Obrony Rosji o zamiarze wpłynięcia na Morze Barentsa i przeprowadzenia tam ćwiczeń, ale rosyjska Flota Północna została postawiona w stan gotowości, a jej jednostki prowadzą obserwację działań jednostek amerykańskich oraz brytyjskiej.

„Naszym celem jest promowanie regionalnego bezpieczeństwa i stabilności, ale jednocześnie także odbudowa naszej gotowości do działań w Arktyce. W tym wymagających czasach jest niezwykle ważne, aby utrzymać nasze możliwości operacyjne w europejskim teatrze działań” – oświadczyła głównodowodząca 6. Flotą US Navy wiceadmirał Lisa Franchetti.

Rosyjski specnaz naruszył granicę Norwegii?

Czy żołnierze specjalnych rosyjskich oddziałów wojskowych pojawiają się regularnie na norweskim terytorium? O tym, że specnaz mógł prowadzić od 2016 r. działania rozpoznawcze w należącej do Norwegii części Arktyki, pisała już norweska prasa. Teraz „Nowaja Gazieta” opublikowała dowodzącego tego… zrzuty …

Kontynuacja już prowadzonych działań

W 2018 r. amerykańskie jednostki – lotniskowiec wraz z eskortą – znalazły się już na obrzeżach Morza Barentsa, ale teraz po raz pierwszy od połowy lat 80. XX wieku zapuściły się w głąb akwenu. W czasach sowieckich Moskwa starała utrzymać nad nim pełną kontrolę, aby zapewnić pełne bezpieczeństwo swoim okrętom podwodnym wyposażonym w broń atomową, które z obszaru Morza Barentsa mogłyby skutecznie razić cele na terenie USA.

Był to właściwie jedyny obszar oceaniczny, na którym sowiecka flota miała realną przewagę nad flotą amerykańską. Po upadku ZSRR Rosja starała się utrzymać dominację w tym regionie, dlatego pojawienie się tam pierwszej od ponad trzech dekad grupy operacyjnej okrętów bojowych państw natowskich na pewno wywołało obawy w Moskwie.

USA szykują się bowiem do odzyskania wojskowych wpływów w Arktyce. W 2018 r. odtworzono zlikwidowaną w 2011 r. 2. Flotę, której zadaniem jest działanie nie tylko u wschodnich wybrzeży Stanów Zjednoczonych, ale także na całym Północnym Atlantyku. Od 2019 r. okręty tego zgrupowania ćwiczyły już okresowo w okolicy Islandii.

Właśnie misje z lat 2018-2019 miały wykazać braki w wyszkoleniu amerykańskich marynarzy, którzy kiepsko radzili sobie w trudnych arktycznych warunkach pogodowych. Dodatkowo zawodzić miały systemy odladzania na nieco już przestarzałych niszczycielach. Dlatego ówczesny sekretarz US Navy Richard Spencer zapowiadał na 2020 r. kolejne arktyczne ćwiczenia.

Grenlandia będzie sprzedawać wodę z topniejących lodowców?

Władze Grenlandii chcą rozwiązać za jednym zamachem kilka problemów: pozbyć się nadmiaru słodkiej wody z topniejących lodowców; sprzedać ją do krajów, które borykają się z suszą i wesprzeć swój budżet.

 

O rządowych planach opowiedział w wywiadzie dla …