10 lat od od tragedii, która wstrząsnęła Europą, Norwegia wciąż nie radzi sobie z ekstremizmem

Oslo, zamachy, Breivik

Po zamachach w 2011 r. wielu Norwegów składało w Oslo róże, aby oddać hołd ofiarom ataków. W tle zniszczony od eksplozji budynek rządowy, który przed zamachem mieścił m.in. kancelarię premiera Norwegii. / Zdjęcie: Flickr, CC BY 2.0 [Luca Venturi]

Dziś (22 lipca) przypada 10. rocznica zamachów w Oslo i na wyspie Utøya, w wyniku których zginęło łącznie 77 osób. Dlaczego dekadę od największej tragedii narodowej Norwegii po II wojnie światowej kraj wciąż nie uporał się z prawicowym ekstremizmem i co myśli o tym ówczesna młodzież, której udało się przetrwać masakrę?

 

Gdy 22 lipca 2011 r. młodzieżówka norweskiej rządzącej wówczas Partii Pracy przygotowywała się do corocznego letniego obozu na wyspie Utøya, nie wiedziała, że wyczekiwany obóz z udziałem premiera nie tylko się nie odbędzie, ale że dla 69 uczestników i opiekunów będzie to ostatni dzień życia.

Tego bowiem dnia, równo 10 lat temu, skrajny prawicowiec Anders Behring Breivik przeprowadził dwa zamachy, porównywane w Norwegii do zamachów na World Trade Center i Pentagon z 2001 r. Breivik zaatakował w dwóch miejscach: najpierw podłożył bombę przed budynkiem rządowym w Oslo, a następnie rozpoczął strzelaninę na młodzieżowym obozie na Utøyi.

Niemcy: Więcej prawicowych i lewicowych ekstremistów. Wzrasta liczba przestępstw

Liczba ekstremistów w Niemczech rośnie, zarówno prawicowych jak i lewicowych, wynika z najnowszego raportu Urzędu Ochrony Konstytucji. 

Ataki w Oslo i na Utøyi

Pierwszy atak miał miejsce około wpół do czwartej w centrum Oslo. Przed budynkiem mieszczącym m.in. ministerstwo sprawiedliwości i przede wszystkim kancelarię ówczesnego premiera (i szefa Partii Pracy) Jensa Stoltenberga wybuchła 950-kilogramowa bomba umieszczona w ciężarówce modelu Volkswagen Crafter, wybijając większość okien we wspomnianym i okolicznych budynkach. W wyniku eksplozji zginęło 7 osób, a ósma zmarła już w szpitalu. W Oslo początkowo podejrzewano, że za zamachem stoi Al-Kaida.

Od razu po podłożeniu bomby Breivik w policyjnym mundurze dojechał samochodem w okolice jeziora Tyrifjorden, a następnie popłynął promem MS Thorbjørn na wyspę Utøya, przedstawiając się załodze jako Martin Nilsen, rzekomo policjant z Oslo. Po 17:00, gdy ochroniarz i opiekunka na obozie zaczęli mieć podejrzenia co do mężczyzny, zastrzelił ich, a następnie rozpoczął masakrę wśród ok. 600 uczestników obozu młodzieżówki Partii Pracy, którą przez analogię do Hitlerjugend nazywał pogardliwie „Stoltenbergjugend”.

Zamachowiec zabił na wyspie 69 osób i zranił kolejne 110. Gdy po ponad godzinnej strzelaninie na wyspę przybyła policja, pozwolił się aresztować, nie wykazując skruchy, ale też nie stawiając żadnego oporu. W kwietniu 2012 roku rozpoczął się proces Breivika, w wyniku którego został on skazany na maksymalną karę 21 lat więzienia (norweski wymiar sprawiedliwości nie przewiduje kary dożywocia, z możliwością nieograniczonego przedłużenia wyroku, gdyby orzeczono, że nadal stanowi on zagrożenie dla społeczeństwa).

Norwegia: Władze Oslo ograniczają liczbę elektrycznych hulajnóg

W Oslo rośnie liczba wypadków drogowych z udziałem tych pojazdów.

Kim jest zamachowiec?

Urodzony w 1979 r. Breivik miał planować swoją zbrodnię już w wieku 23 lat, a realne przygotowania rozpoczął dwa lata przed atakiem. Przy czym były to solidne przygotowania – przyszły zamachowiec nie tylko usiłował zakupić broń szturmową w Pradze (a część materiałów miał nabyć w Polsce) i ćwiczył strzelanie do celu, ale nawet założył jednoosobowe gospodarstwo „Breivik Geofarm”, gdzie pod pozorem uprawy warzyw i owoców gromadził substancje służące do sporządzenia materiału wybuchowego.

W dniu zamachów Breivik udostępnił drogą elektroniczną swój manifest „2083 – A European Declaration of Independence” („2083 – Europejska Deklaracja Niepodległości”), którą wysłał 1002 osobom, w tym politykom i dziennikarzom. W swoich twierdzeniach uznał za wrogi islam i „marksizm kulturowy” i wskazywał na konieczność rozprawy z „Eurabią” i „multikulturalizmem” oraz deportacji wszystkich muzułmanów z Europy w roku 2083).

Norwegia sądzona za „nieludzkie traktowanie” Breivika

Masowy morderca Anders Breivik miał być nieludzko traktowany w więzieniu przez państwo norweskie. Oslo broni się jednak, że takie podejście było wymagane, by powstrzymać go przed szerzeniem szkodliwej ideologii.

 

Przed sądem apelacyjnym w Oslo toczy się postępowanie odwoławcze ws. tego, jak …

Czy Norwegia zrobiła coś z sprawie przeciwdziałania ekstremizmowi?

Dekadę po tragicznym wydarzeniu ci, którym udało się przetrwać masakrę na Utøyi, a także rodziny ofiar, zgodnie podkreślają, że czas nie leczy ran. Ale myślą też o przyszłości. Wielu z ówczesnych młodych norweskich laburzystów stwierdza z zawodem, że od tamtego czasu państwo zrobiło niewiele, by systemowo przeciwdziałać różnym formom ekstremizmu.

„Myślałem, że Norwegia po atakach na zawsze zmieni się na lepsze, ale przez dziesięć lat nic się nie zmieniło. Obserwujemy dziś wiele form nienawiści w internecie. Pojawiają się także groźby pod adresem Partii Pracy”, podkreśla Aasmund Aukrust, który w 2011 r. był wiceprzewodniczącym partyjnej młodzieżówki, pomagał w organizacji obozu i przeżył strzelaninę.

Dziś, jako poseł do Stortingu (norweskiego parlamentu), Aukrust działa na rzecz walki z prawicową ideologią, którą inspirował się Anders Breivik. Sam też stał się ofiarą internetowych pogróżek i innego rodzaju nadużyć. Otrzymywał m.in. wiadomości z wyrazami żalu, „że Breivikowi nie udało się ukończyć swojego dzieła”.

Jego zdaniem pozytywne po zamachach było to, „że potraktowano je jako ataki na całą Norwegię i okazywano solidarność”. Polityk wskazuje jednak, że to zjednoczenie w obliczu tragedii przeminęło, a dziś poglądy Breivika „podziela jeszcze więcej osób niż dziesięć lat temu”.

Według agencji Associated Press norweska policja i służby po atakach z 2011 r. wciąż mają problem z systemowym zwalczaniem prawicowego ekstremizmu. W sierpniu 2019 r., kilka miesięcy po ataku w Nowej Zelandii 21-letni wówczas rodowity Norweg Philip Manshaus przeprowadził strzelaninę w meczecie w Bærum. Sprawca z podziwem wyrażał się w mediach społecznościowych o zamachowcach z Christchurch.

Problemy dotyczą też rozróżnienia między terroryzmem islamistycznym a tym, mającym swoje źródło w kraju. „W obliczu migracji do Europy i działań Państwa Islamskiego, które w ostatnich latach było źródłem terroryzmu, Norwegia powróciła do narracji, według której ekstremizm to zjawisko o obcej naturze”, mówi Bjørn Ihler, kolejna z osób, które przetrwały strzelaninę. Dziś jest on aktywistą na rzecz pokoju i przewodniczącym Niezależnego Komitetu Doradczego przy Globalnym Internetowym Forum Przeciwdziałania Terroryzmowi (GIFCT).

„Zawinił brak refleksji. Zignorowano fakt, że zarówno Breivik, jak i Manshaus to Norwegowie, podobnie jak wielu innych ekstremistów w ciągu ostatniej dekady, którzy powinni byli zostać zidentyfikowani przez system”, ocenia Ihler.

Nowa Zelandia: Jest wyrok dla zamachowca z Christchurch. Pierwszy taki w historii kraju

Zamachowiec, który 15 marca 2019 r. zabił w nowozelandzkim Christchurch 51 osób, został skazany na dożywocie bez możliwości skrócenia kary. To pierwszy tak surowy wyrok w historii Nowej Zelandii.

Norwegia krajem zbyt tolerancyjnym?

Zamachy zostały odczytane w Norwegii jako atak na norweskie wartości, w tym tolerancję, otwartość i szacunek dla różnorodności. Jak zwraca uwagę AP wielu spośród tych, którzy przetrwali masakrę, a także duża część norweskiego społeczeństwa była zdeterminowana, by pokazać, że kraj odrzuca ksenofobiczne motywacje zbrodniarza i pragnie dążyć do większej, a nie mniejszej tolerancji.

„Nie bez przyczyny to właśnie nasz obóz został zaatakowany. Nienawiść (Breivika – red.) pod naszym adresem wymierzona była w nasze wartości: otwartość i inkluzywność”, stwierdził Sindre Lysoe, jeszcze inny z „ocalałych z Utøyi”, obecnie sekretarz generalny młodzieżowego skrzydła Partii Pracy.

Ihler ostrzega jednak, że poszanowanie różnorodności ma dwie strony medalu i o ile jest dobrą wartością, to ma też swój niebezpieczny aspekt. „Niezależnie czy mówimy o islamistach, czy też o prawicowych ekstremistach, problem jest ten sam: żyją oni w społeczeństwie różnorodnym. Trudność polega na tym, że ta różnorodność daje im strefę komfortu”, zaznacza.

Norwegia: Strzelanina w meczecie w Oslo aktem terrorystycznym?

Norweska policja poinformowała, że bada okoliczności strzelaniny w meczecie na przedmieściach Oslo pod kątem próby przeprowadzenia zamachu terrorystycznego. Do incydentu doszło w sobotę (10 sierpnia). Ranna została 1 osoba, a sprawcę zatrzymano.
 

O wstępnych ustaleniach śledztwa poinformował zastępca komendanta policji w …

Okrągła rocznica okazją do debaty?

Po zamachach w Oslo i na Utøyi premier Jens Stoltenberg zapewniał, że Norwegia „nigdy nie porzuci swoich wartości”, takich jak otwartość i tolerancja, a odpowiedzią kraju na ataki powinno być „jeszcze więcej otwartości i demokracji”.

„Nikt nie zdoła uciszyć nas poprzez bomby ani strzelaniny. Nikt nigdy nie zastraszy nas tak, by odwieść nas od bycia Norwegami. Nie zniszczycie nas. Nie zniszczycie naszej demokracji ani naszych ideałów”, oświadczył wtedy obecny sekretarz generalny NATO, który w 2011 r. sam zapewne był jednym z głównych celów przeprowadzonego przez Breivika zamachu w Oslo.

Po dekadzie podejście oparte na całkowitej otwartości ulega jednak rewizji przez samych Norwegów. „Dziesiąta rocznica 22 lipca to okazja, by spojrzeć wstecz i wznowić debatę”, uważa Hallvard Notake, autor książki opowiadającej o zamachach sprzed 10 lat przez pryzmat norweskiej Partii Pracy, cytowany przez agencję Reutera.

W kwietniu norwescy laburzyści ogłosili na partyjnym kongresie, że jeśli we wrześniowych wyborach uda im się odzyskać władzę (którą utracili w 2013 r., jeszcze za kadencji Stoltenberga), to powołają komisję, która zbada wczesne lata życia Breivika i Manshausa. Celem jest zrozumienie i zapobieganie zjawisku radykalizacji jednostek. Komisja ma zbadać także motywacje Norwegów, którzy związali się w Syrii z dżihadystami.