Norwegia oskarża Rosję o sierpniowy atak hakerski na parlament

Norwegia, Rosja, Arktyka, szpiegostwo, atak hakerski

Sala obrad plenarnych Stortingu w Oslo, źródło: Wikipedia, fot. Magnus Fröderberg/norden.org (CC BY 2.5 DK)

Władze Norwegii ujawniły, że za niedawnym cyberatakiem na system poczty elektronicznej parlamentu w Oslo stała Rosja. W sprawie cały czas trwa dochodzenie. Do norweskiego MSZ wezwany został w związku z tym wydarzeniem rosyjski ambasador.

 

Do hakerskiego ataku doszło 24 sierpnia. Włamano się wówczas do służbowych skrzynek e-mailowych norweskich parlamentarzystów. I to zarówno tych z rządzących – Partii Konserwatywnej i Partii Postępu, jak i z opozycyjnych Partii Pracy i Partii Centrum. Zhakowano także skrzynki pocztowe pracowników administracji parlamentu Norwegii – Stortingu.

Rywalizacja o surowce w Arktyce: Norwegia planuje wydobycie na dziewiczych terenach. Co zrobi Rosja?

Poszukiwanie surowców w Arktyce jest przedmiotem sporu Norwegii z Rosją.

Hakerzy szukali informacji o NATO i Arktyce?

O przebiegu samego ataku wiadomo niewiele. Ujawniono jedynie, że sprawcom udało się wykraść duże ilości danych. „To był poważny incydent, który dotknął naszej najważniejszej instytucji demokratycznej” – mówiła wówczas szefowa administracji Stortingu Marianne Andreassen.

Szczegółów sierpniowego zdarzenia nie ujawniono, bowiem norweski kontrwywiad PST oraz policja wciąż prowadzą w tej kwestii dochodzenie i – jak podano – chodzi o to, aby go nie utrudniać. Według norweskich mediów hakerzy mogli jednak poszukiwać dokumentów dotyczących członkostwa Norwegii w NATO oraz norweskich działań w Arktyce.

Podejrzenie takie wynika z faktu, że głównym celem ataku byli parlamentarzyści zajmujący się kwestiami bezpieczeństwa, a to właśnie oni mogli otrzymywać e-mailem dokumenty czy projekty legislacyjne.

Teraz MSZ w Oslo wprost oskarża o przeprowadzenie tamtego ataku Moskwę. „Na podstawie informacji, którymi dysponuje rząd, uważamy, że Rosja jest odpowiedzialna za te działania” – oświadczyła szefowa norweskiej dyplomacji Ine Eriksen Søreide.

Do norweskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wezwany został rosyjski ambasador w Oslo Teimuraz Ramiszwili. Przekazano mu dowody na powiązanie hakerów z Rosją. Moskwa jednak zaprzeczyła, aby miała coś wspólnego z atakiem na norweski parlament. W oświadczeniu ambasady w Oslo nazwano norweskie oskarżenia „niedopuszczalnymi” oraz „niszczycielskimi dla wzajemnych relacji”.

Rosyjski specnaz naruszył granicę Norwegii?

Czy żołnierze specjalnych rosyjskich oddziałów wojskowych pojawiają się regularnie na norweskim terytorium? O tym, że specnaz mógł prowadzić od 2016 r. działania rozpoznawcze w należącej do Norwegii części Arktyki, pisała już norweska prasa. Teraz „Nowaja Gazieta” opublikowała dowodzącego tego… zrzuty …

Relacje norwesko-rosyjskie coraz trudniejsze

Relacje norwesko-rosyjskie są napięte już od dłuższego czasu. Chodzi nie tylko o to, że Norwegia zwiększa swoje zaangażowanie w NATO (postrzegane przez Rosję jako zagrożenie), a działania Sojuszu koordynuje jako sekretarz generalny były norweski premier Jens Stoltenberg, ale także właśnie o kwestie związane z rejonem Arktyki.

Moskwa oskarża Oslo o to, że dąży do zwiększenia natowskiej obecności wojskowej w tym strategicznym regionie, w którym podział stref wpływów jest niejasny, bowiem państwa arktyczne zgłaszają nierzadko pretensje do tych samych obszarów, powołując się na inny przebieg szelfu kontynentalnego.

Takim obszarem jest między innymi Morze Barentsa położone między północno-zachodnim wybrzeżem Rosji, rosyjskimi archipelagami Nowa Ziemia oraz Ziemia Franciszka Józefa a północnym wybrzeżem Norwegii i norweskim archipelagiem Svalbard.

Na tym właśnie obszarze odbyły się w maju pierwsze od zakończenia zimnej wojny manewry marynarek wojennych państw NATO. Za zgodą Norwegii na Morze Barentsa wpłynęły okręty wojenne USA i Wielkiej Brytanii. Rosja była tym ćwiczeniom przeciwna.

Okręty NATO na Morzu Barentsa. Pierwszy raz od czasów zimnej wojny

Cztery amerykańskie i jeden brytyjski okręty wojenne prowadzą ćwiczenia na Morzu Barentsa. Jednostek bojowych US Navy nie było w tym położonym blisko Rosji rejonie od czasów zimnej wojny. Arktyka jest polem coraz szerszej konfrontacji mocarstw.

„Zielone ludziki” lądowały w Norwegii?

Spięć na linii Oslo-Moskwa było w ostatnim czasie więcej. Rok temu – w październiku 2019 r. – niezależna rosyjska „Nowaja Gazieta” opublikowała artykuł stawiający tezę, że żołnierze rosyjskiego specnazu (działając jako tzw. zielone ludziki, czyli w mundurach bez oznaczeń) naruszali w rejonie Arktyki norweską granicę.

Dziennik odkrył to analizując zdjęcia, jakie żołnierze jednej z jednostek wrzucali do mediów społecznościowych (m.in. na Instagrama). W zdjęciach zapisane były dane o ich geolokalizacji. I wskazywały, że fotografie zrobiono na największej wyspie Svalbardu – Spitsbergenie, m.in. w okolicy stolicy archipelagu Longyearbyen.

Na zdjęciach żołnierze mają mundury bez dystynkcji, ale trzymają w rękach długą broń. Podpisy pod zdjęciami wyjaśniają, że to fotografie ze „służbowego wyjazdu”. „Nowaja Gazieta” ustaliła, że najstarsze zdjęcia pochodzą z 2016 r.

Krótko potem okazało się, że raporty o rosyjskich rajdach zwiadowczych na norweskim terytorium od czterech lat trafiają już do służb kontrwywiadowczych w Oslo. Norwegia miała dostać ostrzeżenia na ten temat od USA.

Z kolei zajmujący się obronnością norweski portal Aldrimer.no napisał, powołując się na swoje źródła w norweskim wywiadzie wojskowym, że rosyjskich żołnierzy zaobserwowano nie tylko na Spitsbergenie, ale także w północnej części kontynentalnej Norwegii. Oslo miało także w tej sprawie otrzymać ostrzeżenie od wywiadu USA.

Według informacji Aldrimer.no Rosjanie mieli przypływać do Norwegii udając zagubionych na morzu rybaków i być przebrani w cywilne ubrania. Celem ich misji było dokumentowanie wojskowej i cywilnej norweskiej infrastruktury w Arktyce oraz w rejonie koła podbiegunowego. Dopiero publikacja „Nowej Gaziety” pokazała, że Rosjanie mogli w Norwegii lądować także z bronią i w maskującym umundurowaniu.

USA wycofują oddziały z Norwegii. Reorganizacja armii czy prezent dla Rosji?

Wycofanie amerykańskich wojsk z Norwegii jest dobrą wiadomością dla Rosji?

Z Oslo wydalono niedawno rosyjskiego dyplomatę

W sierpniu doszło też do rosyjsko-norweskiego spięcia dyplomatycznego. Z Oslo wydalono jednego z rosyjskich dyplomatów, którego oskarżono o to, że jest w rzeczywistości pracującym pod przykrywką oficerem wywiadu (tzw. nielegałem). Człowiek ten był oficjalnie zastępcą kierownika wydziału handlu w rosyjskiej ambasadzie w Norwegii.

Był to skutek przeprowadzonego wcześniej śledztwa, które doprowadziło do aresztowania obywatela Norwegii, któremu postawiono zarzut przekazywania tajnych informacji rosyjskiemu wywiadowi.

Miał on dostarczać Rosji informacje „mogące zagrozić fundamentalnym interesom narodowym kraju”. Wiadomo, że zatrzymany mężczyzna był pracownikiem grupy DNV GL, która zajmuje się certyfikacją firm działających w branży morskiej, naftowej oraz odnawialnych źródeł energetycznych.

W ramach odpowiedzi Rosja wydaliła z Moskwy dwa tygodnie później jednego z radców norweskiej ambasady. Rosyjskie MSZ zaprzeczyło też, jakoby prowadziło ze swojej placówki w Oslo działalność szpiegowską.

Jednak agencja kontrwywiadowcza PST w swoim corocznym raporcie o bezpieczeństwie Norwegii wskazała, że krajowi najbardziej zagraża nielegalna działalność wywiadowcza prowadzona przez Iran, Chiny i właśnie Rosję.