Nigeria: Nie żyje lider islamistycznej organizacji Boko Haram

nigeria-afryka-boko-haram-Abubakar-Shekau-ISIS-Państwo-islamskie

Abubakar Shekau na jednym z propagandowych nagrań z lipca 2014 r., źródło: YouTube

Lider znanej m.in. z walki przeciw edukacji kobiet i porywania nigeryjskich uczennic organizacji Boko Haram Abubakar Shekau nie żyje. Poinformował o tym odłam Państwa Islamskiego działający w Nigerii. Tym razem informacje o śmierci Shekaua wyglądają na potwierdzone.

 

46-letni Abubakar Shekau miał zginąć 18 maja podczas potyczki jaką bojownicy Boko Haram stoczyli z oddziałem organizacji Państwo Islamskie Prowincji Afryki Zachodniej (ISWAP). Oba dżihadystyczne ugrupowania toczą walkę o wpływy na północy Nigerii.

Shekau miał osaczony popełnić samobójstwo

ISWAP postawała w 2016 r. po rozłamie w szeregach Boko Haram. Część bojowników nigeryjskiej islamistycznej partyzantki chciała bowiem działać pod szyldem Państwa Islamskiego i we współpracy z tą terrorystyczną międzynarodówką, ale nie zgadzał się na to m.in. właśnie Shekau.

Od niemal pięciu lat obie grupy zwalczały się więc. W połowie maja miało dojść między nimi do potyczki, po tym jak grupa kierowana przez samego lidera Boko Haram wpadła w zasadzkę zastawioną przez ISWAP.

Shekau miało zostać osaczony i nie widząc możliwości ucieczki zdetonować noszoną na sobie kamizelkę z ładunkami wybuchowymi. O jego śmierci poinformowało jednak dopiero teraz kierownictwo ISWAP.

„Teraz to Allah będzie sądził Abubakara Shekau i to Allah zdecyduje czy trafi on do nieba. Ale Shekau wybrał uniknięcie upokorzenia w ziemskim życiu, co znaczy, że zostanie najpewniej upokorzony po śmierci. Zdecydował się na tchórzliwą śmierć z własnej ręki”, powiedział na przesłanym agencji Reutera nagraniu przywódca ISWAP Abu Musab al-Barnawi. Dziennikarze w dwóch źródłach potwierdzili, że jest ono autentyczne.

Również nigeryjski wywiad, który także polowała od lat na Shekaua, potwierdził jego śmierć. Ostrożność wynika z tego, że na przestrzeni ostatnich 12 lat już kilkakrotnie ogłaszano, że lider Boko Haram nie żyje, ale za każdym razem okazywało się to fałszywą wiadomością.

Zdarzało się nawet, że informację o upolowaniu afrykańskiego terrorysty numer 1 ogłaszała nigeryjska armia, ale Shekau krótko potem kpił z przechwałek generałów w nagraniu wideo. Dlatego długo trwało potwierdzanie obecnych doniesień, które w formie plotek pojawiły się już w maju. Ostatecznie uznano, że tym razem lider Boko Haram na pewno już nie żyje.

Nie ma jednak pewności czy okoliczności jego śmierci podawane do wiadomości przez al-Barnawiego są prawdziwe. Informacje o jego ucieczce i samobójczej śmierci w osaczeniu są bowiem w oczach innych dżihadystów hańbiące i może to być celowe niszczenie jego wizerunku.

Nigeria zakazuje Twittera, bo serwis usunął post prezydenta

Na razie blokada Twittera w Nigerii nie jest całkowita.

Początki Boko Haram

Nie jest na razie pewne co oznacza to dla samej organizacji, którą Shekau kierował jako drugi od czasu jej powstania lider. Założycielem Boko Haram był w 2002 r. pochodzący ze stolicy północno-wschodniego stanu Borno miasta Maiduguri Ustaz Mohammed Yusuf.

Najpierw organizacja działała jako salaficka (czyli domagająca się powrotu sunnickiego islamu do jego dawnych konserwatywnych korzeni) sekta, która domagała się odrzucenia w Nigerii wszelkich zachodnich wpływów.

Sama nazwa organizacji nawiązuje do jej idei. Słowo „boko” wywodzi się z języka hausa i oznacza sposób zapisywania niektórych nigeryjskich rdzennych języków, a także języka arabskiego łacińskim alfabetem. Z kolei arabskie słowo „haram” oznacza „to, co jest zakazane”.

Jest to termin używany w kontekście zakazów religijnych i może dotyczyć zarówno przedmiotów, jak i miejsc, potraw, używek czy zachowań. Jego przeciwieństwem jest słowo „halal” określające to co, co jest w myśl islamskiej religii dozwolone.

Boko Haram w szczególny sposób krytykowała działający w Nigerii system edukacyjnych oparty o zachodnie standardy. Yusuf i jego zwolennicy sprzeciwiali się koedukacyjnemu nauczaniu, edukacji dziewcząt czy ujmowaniu w programie rzeczy niezwiązanych z konserwatywną tradycją islamską.

Nigeria: Zamieszki coraz ostrzejsze, policja strzela do manifestantów

W Nigerii od dwóch tygodni trwają protesty przeciw policyjnej brutalności.

Shekau drugim liderem Boko Haram

Mimo ostrzeżeń umiarkowanych imamów (północ Nigerii jest w większości muzułmańska, ale niejednorodna w kwestii podejścia do religii) Boko Haram została zlekceważona przez nigeryjskie władze, a do organizacji ciągnęli głównie młodzi mężczyźni niezadowoleni ze swojej pozycji w strukturze społecznej.

Boko Haram rosła więc w siłę i coraz bardziej się radykalizowała, co zbiegało się z wprowadzaniem w kolejnych północnych stanach Nigerii muzułmańskiego prawa szariatu. Ale Boko Haram wciąż uważała, że to za mało.

W 2004 r. sekta rozszerzyła swoją działalność na sąsiednie stany, a w stanie Yobe powstał pierwszy jej obóz szkoleniowy nazywany „Afganistanem”. Boko Haram coraz bardziej bowiem wzorowała się na ruchu afgańskich talibów i z religijnej sekty przekształcała w organizację zbrojną, która chciała zbrojnie zaprowadzić na jak największym obszarze swoje konserwatywne religijnie rządy, zakazujące m.in. wszystkiego co zachodnie.

W miastach północnej Nigerii coraz częściej dochodziło do zamieszek, a zwolennicy i przeciwnicy Boko Haram toczyli ze sobą krwawe walki, które doprowadziły w 2009 r. do śmierci setek ludzi.

Podczas wielkiej policyjnej akcji przeciw nigeryjskim „talibom” (jak nazywa się często w Nigerii członków Boko Haram) w lipcu tego roku pojmany został Yusuf. Zginął potem w niejasnych okolicznościach. Policja twierdziła, że zastrzelono go podczas próby ucieczki, ale policyjne samosądy na członkach Boko Haram nie były wówczas rzadkie.

To wtedy przywództwo nad salaficką sektą przejął nowy młody lider – dotychczasowy zastępca Yusufa – Abubakar Shekau, który na rzecz dżihadu porzucił studia nad islamskim prawem. Shekau nie tylko objął dowództwo nad Boko Haram, ale także poślubił jedną z czterech wdów po swoim poprzedniku.

Niemcy zwrócą Nigerii część zrabowanych w czasach kolonialnych słynnych "Brązów z Beninu"

Większość skarbów została wywieziona pod koniec XIX w. z Afryki do Europy przez kolonizatorów.

Porwania uczennic na północy Nigerii

Pod wodzą nowego lidera Boko Haram coraz mocniej przekształcała się w islamską partyzantkę oraz organizację terrorystyczną, dokonującą ataków nie tylko na posterunki policji i rządowego wojska, ale także na chrześcijańskie społeczności.

Islamistyczni bojownicy nie bali się nawet uderzyć na centralę policji  czy siedzibę misji ONZ w stolicy Nigerii – Abudży czy zakłócać przebieg wyborów prezydenckich. To sprawiało, że przybywało jej członków (w szczytowym okresie w 2015 r. było ich ponad 30 tys.), co pozwalało przejmować kontrolę nad całymi obszarami i rozszerzać działalność na sąsiednie państwa – Kamerun, Niger i Czad.

Międzynarodowy rozgłos przyniosły jednak Boko Haram przede wszystkim ataki na szkoły i internaty dla dziewcząt (także muzułmańskie), które kończyły się zabijaniem nauczycieli i uprowadzaniem setek młodych kobiet na kontrolowane przez dżihadystów tereny. To doprowadziło do zamknięcia wielu takich placówek edukacyjnych.

Władze Nigerii nie chciały jednak pokazać, że uginają się przed terrorystami i naciskały na ponowne otwieranie szkół dla dziewcząt na północy kraju. 14 kwietnia doszło jednak do ataku Boko Haram na chrześcijańską szkolną bursę w mieście Chibok w stanie Borno i porwania aż 276 dziewcząt w wieku 16-18 lat.

Historia uczennic z Chibok stała się głośna na cały świat, a pomoc w ich odnalezieniu zaoferowały m.in. USA, Kanada, Wielka Brytania, Francja, Unia Europejska, Izrael i Chiny, które udostępniały zdjęcia satelitarne nigeryjskiej północy czy wysłanie specjalistów w dziedzinie poszukiwań ludzi.

Z apelami i uwolnienie uczennic z Chibok występowało wiele osobistości ze świata polityki, nauki czy kultury, np. ówczesna amerykańska pierwsza dama Michelle Obama, hollywoodzki aktor Forest Whitaker, raper Chris Brown czy pakistańska działaczka na rzecz edukacji dziewcząt i najmłodsza w historii laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Malala Yousafzai.

W samej Nigerii, ale także w wielu miastach świata zachodniego pod nigeryjskimi ambasadami organizowano też manifestacje, których uczestnicy domagali się natychmiastowego odnalezienia porwanych dziewcząt. W internecie zaś furorę robił hasztag #BringBackOurGirls („Sprowadźcie nasze dziewczęta”).

Niestety do dziś ponad 100 dziewcząt z Chibok nie wróciło do domów. Za część z nich rodziny zapłaciły okup, inne zostały wymienione na aresztowanych bojowników Boko Haram, a kilkadziesiąt z nich po prostu uciekło. Pozostałe zmarły albo zmuszono je do wyjścia za mąż za dżihadystów. Słuch o części z nich zaginął.

UE przekaże Nigerii pomoc w wysokości 26,5 mln euro

Unijna pomoc humanitarna ma wesprzeć mieszkańców rejonu jeziora Czad, gdzie toczy się od dłuższego czasu konflikt zbrojny. Paramilitarna organizacja Boko Haram nie tylko zwalcza tam nigeryjskie siły rządowe, ale także atakuje cywilów.

 

Konflikt w północno-wschodniej Nigerii trwa już od ponad 10 …

Państwo Islamskie dostrzegło Nigerię

Zachęceni sukcesem bojownicy Boko Haram powtarzali najazdy na szkoły dla dziewcząt i uprowadzili ich od 2014 r. jeszcze ponad 1 tys., atakowali także kościoły i uniwersytety. Organizacja stała się najsłynniejszą islamistyczną partyzantką w Afryce, przebijając sławą nawet somalijskie ugrupowanie Al-Szabab. Jej działalność doprowadziła do śmierci ponad 36 tys. osób oraz wypędzenia z domów prawie 3 mln.

To zwróciło uwagę rosnącego wówczas w siłę Państwa Islamskiego, które w 2014 r. proklamowało swój kalifat w Iraku i Syrii. Państwo Islamskie od początku chciało rozszerzać swoją działalność na inne kontynenty.

Boko Haram otrzymało ofertę wejścia do nowej terrorystycznej międzynarodówki w zamian za zastrzyk pieniędzy czy broni. Początkowo Shekau na to przystał i złożył przysięgę wierności kalifowi z syryjskiej Rakki, ale potem zmienił zdanie i postanowił znów działać tylko na własną rękę.

Liderowi Boko Haram zależało bowiem bardziej na oderwaniu od Nigerii jej północnej części niż na rozpaleniu ognia światowego dżihadu. Ponadto alians jego organizacji z Państwem Islamskim sprawił, że na nigeryjskiej wojnie domowej zaczęła się baczniej przyglądać reszta świata, co tworzyło ryzyko, że w regionie może się pojawić więcej zachodnich wojska, jak stało się to np. w pobliskich Mali, Burkina Faso czy Czadzie, gdzie wylądowali świetnie wyszkoleni i doskonale uzbrojeni Francuzi.

Tyle że część bojowników Boko Haram zapaliła się do idei globalnego dżihadu i nie chciała już wracać do statusu regionalnych dżihadystów. A ponadto kuszące były pieniądze od bogaczy z Zatoki Perskiej, skrycie finansujących z różnorodnych powodów Państwo Islamskie.

Dzieci-żołnierze: Jak osądzić ofiarę, która została sprawcą?

Nawet 300 tys. dzieci na świecie może brać udział w walkach zbrojnych.

Co dalej z Boko Haram?

W 2016 r. w Boko Haram doszło więc do ostatecznego rozłamu, a część bojowników powołało ISWAP, które stało się lokalna filią Państwa Islamskiego, a po jego rozbiciu w Iraku i Syrii (czego symbolem stał się upadek Rakki) awansowało nawet na na jeden z głównych ośrodków tej organizacji, która obecnie jest aktywna przede wszystkim w Afryce.

Boko Haram i ISWAP szybko zaczęły się zwalczać, a druga z tych organizacji sukcesywnie zdobywała przewagę. Śmierć Shekaua zapewne jeszcze bardziej osłabi nigeryjskich „talibów”.

Nie jest jednak pewne jak wszystko to wpłynie na sytuację na północy Nigerii – czy oznaczać będzie rychły upadek Boko Haram, czy też pogłoski o śmierci tej organizacji są – parafrazując Marka Twaina – „mocno przesadzone”. Pewne jest natomiast to, że wojna domowa na północy Nigerii szybko się nie skończy.