Wyspy Owcze: Nietypowy sposób walki z koronawirusem

Wyspy Owcze [Unsplash]

Wyspy Owcze [Unsplash]

Odległe położenie niewątpliwie sprzyja Wyspom Owczym w walce z koronawirusem, ale ich największym sojusznikiem w kryzysowej sytuacji okazał się… łosoś.

 

Podobnie jak Grenlandia, Wyspy Owcze są terytorium zależnym Królestwa Danii. Archipelag położony na Morzu Norweskim zamieszkuje jedynie 49 290 mieszkańców, a stolicę państwa, Thorshavn, lekko ponad 12 tys. osób. Ale mimo względnej izolacji – w końcu Wyspy Owcze oddalone są od Szkocji o ponad 300 km – nie udało się im uniknąć epidemii koronawirusa. Władze wdrożyły jednak masowe badania obywateli, a osoby z podejrzeniem choroby od razu skierowano do kwarantanny. Strategia ta opłaciła się – obok Łotwy, Liechtensteinu i Malty Wyspy Owcze są jedynym europejskim terytorium, które do 6 kwietnia nie odnotowało ani jednego przypadku śmiertelnego z powodu koronawirusa. Co więcej, archipelag jest światowym liderem, jeśli chodzi o odsetek osób przebadanych.

Jak wyglądają statystyki? Prawie 10 proc. spośród niecałych 50 tysięcy osób zamieszkujących Wyspy Owcze zostało przebadanych na obecność koronawirusa, co pozwoliło władzom zidentyfikować łącznie 183 przypadki i odnaleźć każdego, kto miał kontakt z zakażonymi pacjentami. Od tego czasu 58 proc. wszystkich potwierdzonych przypadków zostało wyleczonych i tylko jedna osoba musiała poddać się hospitalizacji. Stąd też rząd rozważa już „ostrożne i częściowe” zniesienie ograniczeń po przerwie wielkanocnej.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Skąd tak dobre przygotowanie?

Szybka i skuteczna reakcja była możliwa dzięki placówkom testowym zlokalizowanym na poszczególnych wyspach archipelagu. Są one w stanie przetworzyć 600 testów dziennie w niecałe 8 godzin, co zaspokaja potrzeby tak niewielkiej społeczności. Przede wszystkim jednak tak wysokie moce przerobowe są konsekwencją wyciągnięcia wniosków z wirusa, który na początku XXI wieku dotknął populację łososia atlantyckiego.

Dla Wysp Owczych, których przemysł rybny jest podstawą gospodarki i stanowi 90 proc. całkowitego eksportu, było to wielkie wyzwanie. Wirus zakaźnej anemii łososia (ISAV) jest bowiem związany z grupą wirusów grypy i bywa śmiertelny dla łososia atlantyckiego. Na tego wirusa nie znaleziono jeszcze lekarstwa, dlatego też rząd postanowił zainwestować w zaawansowany sprzęt badawczy i utworzyć specjalne laboratorium. Działania te miały utrzymać przy życiu nie tylko ryby, ale również gospodarkę, która nie przetrwałaby jedynie zasilana subsydiami z Kopenhagi (w 2000 r. wynosiły one równowartość 11,2 proc. PKB archipelagu). Kiedy więc w tym roku na wyspy dotarł koronawirus, głównym zadaniem Farerów – bo tak nazywani są mieszkańcy Wysp Owczych – było przystosowanie możliwości laboratorium do testowania ludzi.

Testy na koronawirusa na milion mieszkańców – jak Polska wypada na tle Europy i nie tylko? Zestawienie

Testy na koronawirusa na milion mieszkańców – jak Polska wypada na tle Europy i nie tylko?

Była minister finansów Wysp Owczych Kristina Háfoss wyjaśnia w rozmowie z EURACTIV, że decyzja władz o zwiększeniu możliwości laboratorium została podjęta na wczesnym etapie pandemii tak, aby mogło ono działać już pod koniec lutego. Jej zdaniem było to konieczne, ponieważ „analiza testów wysyłanych do Danii zajęłaby kilka dni”. Co więcej, Háfoss twierdzi, że stosowanie sprzętu przeznaczonego pierwotnie do leczenia chorób ryb „daje większą elastyczność jeżeli chodzi o liczbę możliwych dostawców sprzętu. To zaś ułatwia uzupełnienie zapasów w przypadku wyczerpania się zestawów do badań i innych materiałów”.

Ta elastyczność daje Wyspom Owczym przewagę nad wieloma innymi państwami, które sygnalizowały braki magazynowe i wady sprzętu. W ubiegłym tygodniu Wielka Brytania odkryła, że miliony zamówionych przez nią zestawów do badania przeciwciał nie nadają się do użytku, a Holandia miała problem z partią respiratorów, która nie posiadała odpowiednich certyfikatów.

Tymczasem, zdaniem Háfoss, zaufanie do systemu opieki zdrowotnej na Wyspach Owczych wzrośnie. „Nasz system jest dobrze przygotowany, personel dobrze wykształcony, a w tych trudnych czasach okazuje się jeszcze silniejszy niż przewidywaliśmy. Cenne jest też to, że mamy więcej lekarzy, łóżek i respiratorów przypadających na jedną osobę niż Duńczycy”.

Dlaczego Białoruś lekceważy koronawirusa?

Prezydent Alaksandr Łukaszenka przekonuje, że sport jest najlepszym lekarstwem na koronawirusa, a Białoruś jest jedynym krajem w Europie, gdzie normalnie toczą się rozgrywki sportowe.

Nie tylko leczenie

Wysiłki Wysp Owczych nie koncentrują się jednak wyłącznie na leczeniu wirusa, bowiem lokalne służby medyczne i naukowe chcą przyłączyć się do badań nad szczepionką przeciw koronawirusowi SARS-CoV-2. I tak na przykład naukowcy ze stołecznego ośrodka badawczego iNOVA są gotowi rozpocząć prace nad sekwencjonowaniem genomu koronawirusa, gdy tylko zapewnione zostanie odpowiednie finansowanie.

„Naukowcy z Wysp Owczych mogą opracować własną strategię badawczą, która będzie w pełni oparta na lokalnych doświadczeniach. Jesteśmy w stanie to zrobić, bo dysponujemy laboratorium i dużym zasobem własnych danych”, twierdzi Janus Vang, dyrektor generalny iNOVA. Jak dodaje, „znaczna ilość danych w postaci rekordowej liczby testów może pomóc w określeniu składu genetycznego koronawirusa, co będzie kluczowym krokiem do znalezienia szczepionki”.

Tymczasem pomoc może przyjść również z zewnątrz. Jedna z duńskich fundacji naukowych poinformowała władze Wysp Owczych, że mogą one ubiegać się o 50 mln koron (6,6 mln euro) w ramach finansowania badań. Wyspy – choć nie są członkiem UE – mogą również korzystać z pieniędzy z Brukseli. „W końcu jesteśmy częścią programu Horyzont 2020. Nasi naukowcy współpracują z naukowcami z innych krajów europejskich w ramach kilku projektów. Mamy też nadzieję, że znajdą się fundusze i będziemy mogli nawiązać współpracę w zakresie badań nad nowym patogenem”, mówi Háfoss w rozmowie z EURACTIV.

W marcu również Komisja Europejska poinformowała o setkach milionów euro na finansowanie programów badań nad szczepionkami. Z tej puli 80 milionów euro ma przypaść niemieckiej firmie CureVac, którą chciał przejąć prezydent USA Donald Trump. Nie wiadomo, czy oraz ile pieniędzy z Komisji trafi na Wyspy Owcze.

Sposób polskich naukowców na SARS-CoV-2

Uniwersytet Jagielloński poinformował o sukcesie swoich naukowców, którym udało się opracować związki wyraźnie hamujące zakażenie koronawirusami SARS-CoV-2 i MERS-CoV. 

Islandia również testuje

Wyspy Owcze nie są jedynym odległym krajem północnoatlantyckim, który poczynił duże postępy w walce z wirusem. Islandia rozpoczęła również szeroko zakrojony program testów – 25 tys. z 360 tys. mieszkańców zostało poddanych testom. W przeciwieństwie do wielu innych państw, Islandia testowała pacjentów bez względu na to, czy wykazywali objawy.

Szef prywatnej firmy zajmującej się przeprowadzaniem testów na wyspie, dr Kári Stefánsson, twierdzi, że zebrane do tej pory wyniki pokazują, że 50 proc. pacjentów z pozytywnym wynikiem testu na koronawirusa nie ma żadnych objawów choroby. „Moim zdaniem oznacza to, że dzięki badaniu całej populacji, możemy najskuteczniej namierzyć ludzi będących na wczesnym etapie infekcji, zanim jeszcze zaczną wykazywać objawy”. Stefánsson dodaje, że wyniki będą również dawać wgląd w to, jak wirus się mutuje. Odrzuca jednak sugestię, jakoby Islandia była w stanie tak skutecznie zwalczyć wirusa wyłącznie ze względu na stosunkowo niewielką liczbę ludności. „To nie ma nic wspólnego z wielkością populacji, to ma związek z tym, jak dobrze jesteśmy przygotowani”, podsumowuje.

Skąd się biorą koronawirusy?

Odpowiedzialny za obecną pandemią SARS-CoV-2 nie jest pierwszym koronawirusem, który infekuje ludzi. Nie jest nawet tego typu patogenem o najwyższej śmiertelności. Potrafi jednak bardzo szybko się rozprzestrzeniać. Skąd mógł się wziąć?

 

SARS-CoV-2 jest wirusem odzwierzęcym, a więc „przeskoczył” na ludzi. To …