Niemcy: Już prawie 160 ofiar powodzi. Kanclerz Merkel odwiedziła zalane tereny

Niemieccy politycy wskazują na zmiany klimatyczne jako przyczynę ostatnich katastrofalnych powodzi (Photo by Chris Gallagher on Unsplash)

Niemieccy politycy wskazują na zmiany klimatyczne jako przyczynę ostatnich katastrofalnych powodzi. / Photo via Unsplash [Chris Gallagher]

Rośnie liczba ofiar katastrofalnych powodzi w północno-zachodnich Niemczech. Oprócz poszukiwań wciąż zaginionych osób trwa także wielkie sprzątanie. Zniszczone przez żywioł tereny odwiedziła kanclerz Angela Merkel.

 

W Niemczech doliczono się już 157 ofiar śmiertelnych powodzi, jakie po wyjątkowo gwałtownych i ulewnych deszczach nawiedziły dwa kraje związkowe – Nadrenię Północną-Westfalię oraz Nadrenię-Palatynat.

Zniszczenia są ogromne. Na ulicach wielu miasteczek zalegają zwały błota, a infrastruktura jest poważnie uszkodzona. Woda płynęła często z takim impetem, że porywała samochody, kontenery czy wyrywała znaki drogowe.

Tereny popowodziowe odwiedziła wczoraj (18 lipca) kanclerz Angela Merkel. Zjawiła się m.in. w gminie Schuld w powiecie Ahrweiler w Nadrenii-Palatynacie. W tej okolicy zginęło 110 osób.

„To przerażające” – mówiła Merkel oglądając zniszczenia w miasteczku Ardenau. „To szokujące. W języku niemieckim prawie brakuje słów na spustoszenie, które się tu dokonało. Rozmiar strat jest nie do wyobrażenia” – dodała.

Rośnie liczba ofiar powodzi w Niemczech i Belgii

W Niemczech doliczono się już 103 ofiar śmiertelnych powodzi wywołanych przez wyjątkowo ulewne deszcze.

Zapowiedź 300 mln euro państwowej pomocy

Rząd federalny zapowiedział szerokie wsparcie dla gospodarstw domowych i firm dotkniętych przez powódź. Szczegóły programu mają zostać opublikowane w najbliższą środę (21 lipca). Już teraz jednak uruchomiono szybką ścieżkę wsparcia w wysokości 10 tys. euro dla spółek, które muszą usuwać bieżące zniszczenia.

Pakiet pomocowy ogłoszony w środę ma zaś łącznie opiewać na 300 mln euro. Ale niemiecki minister finansów Olaf Scholz szacuje, że łącznie straty – licząc z tymi, których pokrycie leży wyłącznie w gestii państwa jak naprawa dróg, linii energetycznych czy mostów – mogą pochłonąć miliardy euro.

Według zapewnień kanclerz Merkel rząd federalny podczas odbudowy zniszczeń ma ściśle współpracować z władzami dotkniętych klęską żywiołową landów, a żołnierze Budeswehry, który pomagali w akcji ratunkowej, pozostaną w okolice dłużej, aby pomóc także w przywracaniu normalnego życia.

Powódź 100-lecia w Niemczech. Już 42 ofiary śmiertelne

Najmocniej w wyniku powodzi ucierpiały miejscowości w Nadrenii Północnej Westfalii i Nadrenii-Palatynacie.

Politycy wskazują na zmiany klimatyczne

Z kolei premier Nadrenii-Palatynatu Malu Dreyer przekonywała, że jej land był dobrze przygotowany do powodzi. „W ostatnich latach wydaliśmy na zabezpieczenia przeciwpowodziowe miliony euro. Ta katastrofa miała jednak rozmiar, jakiego dotąd w Niemczech nie doświadczyliśmy. Nie mogliśmy też lepiej się zabezpieczyć, bo technicznie zrobiliśmy wszystko co było można” – podkreśliła.

Deszcze w Nadrenii-Palatynacie były rzeczywiście niezwykle ulewne. W ciągu dziewięciu godzin spadło w powiecie Ahrweiler ponad 220 l/m². Dlatego niemieccy politycy wciąż podkreślają, że katastrofa z ostatnich dni to skutek zmian klimatycznych i pokazuje ona, że walkę z nimi należy przyspieszyć.

Tak wypowiadał się m.in. prezydent Frank-Walter Steinmeier podczas wizyty w powiecie Rhein-Erft w Nadrenii-Północnej Westfalii. W tej okolicy zginęło co najmniej 45 osób. Deszcze w obu północno-zachodnich landach już ustały, ale teraz sytuacja robi się poważna także w Bawarii w okolicach granicy z Austrią i Czechami.

Arktyka: Za pół wieku z norweskiego archipelagu Svalbard mogą zniknąć wszystkie niedźwiedzie polarne

Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) alarmuje, że białe niedźwiedzie stracą jedno ze swoich najważniejszych na świecie naturalnych siedlisk.

Akcja ratunkowa wciąż trwa

Tymczasem strażacy wciąż poszukują ofiar powodzi i nie jest wykluczone, że lista osób, które straciły podczas niej życie wydłuży się. Zaginionych jest jeszcze kilkaset osób. Na szczęście najbardziej prawdopodobne jest to, że z powodu zerwanych linii telekomunikacyjnych nie można się z nimi skontaktować i większość z nich po prostu czeka spokojnie w swoich domach.