Niemcy nie potwierdzają, że USA chcą wycofać wojska

Czy amerykańscy żołnierze zostaną wycofani z Niemiec? (fot. Jessica Radanavong:Unsplash)

Czy amerykańscy żołnierze zostaną wycofani z Niemiec? (fot. Jessica Radanavong:Unsplash)

Rząd Niemiec nie potwierdza, ale i nie komentuje medialnych doniesień o możliwym wycofaniu się z tego kraju części amerykańskich żołnierzy. Takie informacje podał amerykański dziennik „Wall Street Journal”.

 

Obecnie w Niemczech stacjonują 34 tys. amerykańskich żołnierzy. Od zakończenia II wojny światowej niemieckie bazy to podstawa obecności militarnej USA w Europie. Ale według źródeł „WSJ” prezydent Donald Trump oraz sekretarz obrony Mark Esper mieli już podjąć decyzję o zmniejszeniu tego kontyngentu o 9,5 tys. żołnierzy.

Waszyngton od dawna bowiem uważa, że Berlin zbyt mało wydaje na obronność (nie realizując natowskiego celu wydawania 2 proc. PKB na obronność) i sam powinien więcej łożyć na swoje bezpieczeństwo.

Berlin: To na razie prasowe spekulacje

Władze w Berlinie nie chcą jednak otwarcie komentować tych doniesień. Federalna minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer, jak również rzecznik prasowy rządu Steffen Seibert odmówili na dzisiejszej (8 czerwca) konferencji prasowej zajęcia oficjalnego stanowiska w sprawie doniesień o wycofaniu amerykańskich wojsk z Niemiec. Obydwoje stwierdzili, że na razie są to jedynie „prasowe spekulacje”.

Kramp-Karrenbauer (która wciąż jest przewodniczącą rządzącej w Niemczech CDU) powiedziała, że strona niemiecka nie otrzymała żadnego oficjalnego komunikatu w tej sprawie od amerykańskiego rządu.

„Nie zamierzam spekulować na temat niepotwierdzonych informacji. Faktem jest, że amerykańska obecność w Niemczech służy wspólnemu bezpieczeństwu natowskich państw, a więc także bezpieczeństwu USA” – stwierdziła niemiecka minister obrony.

Również rzecznik kanclerz Angeli Merkel Steffen Seibert powiedział, że rząd w Berlinie nie zajmuje się nieoficjalnymi doniesieniami prasowym. „Czekamy na oficjalne informacje z Waszyngtonu” – podkreślił.

Rzecznik niemieckiego MSZ oświadczył zaś, że ścisła współpraca ze Stanami Zjednoczonymi w ramach NATO oraz z innymi partnerami Sojuszu Północnoatlantyckiego jest kluczowa dla bezpieczeństwa Niemiec.

Z kolei szef tego resortu Heiko Maas powiedział „na gorąco” dziennikowi „Bild”, że więzi transatlantyckie pozostają mocne, ale relacje z USA są „skomplikowane”, a poza tym „obecność amerykańskich żołnierzy w Niemczech służy interesom obu krajów”.

Dodał jednak, że jeśli tak się stanie, że część amerykańskich żołnierzy opuści Niemcy, to „Berlin przyjmie to do wiadomości”. Gdyby zostało wycofane 9,5 tys. żołnierzy USA z niemieckich baz, to ich obecność w tym kraju skurczyłaby się do 25 tys. Według „WSJ” możliwe jest też, że w przyszłości będzie to tylko 15 tys.

Trump wycofuje część wojsk z Niemiec. Czy żołnierze z Niemiec trafią do Polski?

Prezydent USA Donald Trump zdecydował, że kontyngent amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Niemczech zostanie zmniejszony o 9,5 tys. osób.

USA nie potwierdzają, ale i nie zaprzeczają

Na razie ani Biały Dom, ani Pentagon nie potwierdziły rewelacji amerykańskiego dziennika, ale też im nie zaprzeczyły. Minister Maas wyraził jednak obawę, że nadchodząca kampania prezydencka w USA może jeszcze bardziej podzielić ten kraj i wzmocnić ruchy populistyczne, co „nie tylko utrudni kontakty dwustronne między obu państwami, ale też przyczyni się do narastania konfliktów międzynarodowych.”

Natomiast poseł CDU i koordynator rządu Niemiec ds. współpracy transatlantyckiej Peter Beyer stwierdził, że wycofanie się części amerykańskich żołnierzy „może poważnie wpłynąć na relacje między Niemcami a USA”.

„Chodzi nie tylko o 9,5 tysiąca żołnierzy, ale też o ich rodziny, a więc szacunkowo o 20 tys. obywateli amerykańskich. Z tego powodu załamałyby się transatlantyckie mosty” – powiedział. I przypomniał, że amerykańska obecność wojskowa stała się dla wielu niemieckich miasteczek ciosem finansowym.

Japonia nie potępi razem z USA chińskiej ustawy dot. Hongkongu. Dlaczego Japonia „gra na dwa fronty”?

Japonia nie zdecydowała się podpisać pod wspólnym stanowiskiem USA, Kanady, Australii oraz Wielkiej Brytanii.

Niemieckie bazy według starego systemu

W Niemczech bowiem Amerykanie mają nie tylko największy swój kontyngent w Europie, ale także jest to tzw. kontyngent stały. Wojskowi przeprowadzają się na stałe z rodzinami. Tu ich dzieci chodzą do szkół, a niemieccy dostawcy odpowiadają za część zaopatrzenia.

Tymczasem pozostała amerykańska obecność wojskowa w Europie to tzw. obecność rotacyjna. Żołnierze spędzają w danym kraju zwykle 9 miesięcy, a potem są zastępowani przez kolejnych. Tak jest we Włoszech (gdzie stacjonuje 12 tys. Amerykanów), w Wielkiej Brytanii (prawie 10 tys), w Hiszpanii (3,4 tys), a także w Polsce (obecnie 163 żołnierzy).

Na system rotacyjny Amerykanie przechodzą wszędzie, dotyczy to także krajów Zatoki Perskiej czy Korei Południowej. Model niemiecki (zdecydowanie najkosztowniejszy i najmniej elastyczny) jest w pewnym sensie reliktem zimnowojennej doktryny wojskowej USA.

Z drugiej strony amerykańska infrastruktura wojskowa w Niemczech (np. słynna baza lotnicza Rammstein) ma kluczowe znaczenie dla zdolności operacyjnych US Army nie tylko w Europie, ale też w Azji Centralnej czy na Bliskim Wschodzie. Tak było choćby podczas operacji w Iraku czy Afganistanie.