Nawalny udzielił wywiadu i oskarżył Putina o zlecenie otrucia

Aleksiej Nawalny na czas rehabilitacji po otruciu nowiczokiem pozostanie w Niemczech, źródło: Instagram/navalny (Алексей Навальный)

Aleksiej Nawalny na czas rehabilitacji po otruciu nowiczokiem pozostanie w Niemczech, źródło: Instagram/navalny (Алексей Навальный)

Przebywający wciąż na leczeniu w Niemczech rosyjski opozycjonista udzielił pierwszego od czasu zamachu na jego życie dużego wywiadu. Oskarżył w nim rosyjskiego prezydenta o to, że stał za tą próbą morderstwa i zapowiedział, że powróci do Rosji.

 

Aleksiej Nawalny opuścił berlińską klinikę uniwersytecką Charité w ubiegłym tygodniu. Wciąż jednak trwa jego rekonwalescencja po próbie otrucia go neurotoksyną z grupy tzw. nowiczoków.

Nawalny w coraz lepszej formie

Jak opisują dziennikarze tygodnika „Der Spiegel”, rosyjski opozycjonista zjawił się w redakcji (która mieści się zaledwie kilkaset metrów od szpitala, w którym był kilka tygodni) w towarzystwie aż czterech ochraniających go agentów Krajowej Policji Śledczej (LKA), której jeden z departamentów zajmuje się także ochroną najważniejszych osób w państwie.

Redakcja „Der Spiegel” z satysfakcją odnotowała też, że Nawalny – który jeszcze niedawno w ogóle nie mógł chodzić – wszedł do siedziby tygodnika po schodach, zamiast skorzystać z windy. Ale już nalewając sobie wody z dzbanka do szklanki, Rosjanin musi sobie pomagać drugą ręką, choć odmawia pomocy, tłumacząc, że tak nakazali mu fizjoterapeuci.

Nawalny schudł także 12 kilogramów, a na jego ciele wciąż widać ślady po podłączeniu do respiratora oraz innych urządzeń podtrzymujących funkcje życiowe. Od chwili otrucia go 20 sierpnia, przez następne prawie 3 tygodnie rosyjski opozycjonista był w stanie śpiączki farmakologicznej.

Dziennikarzom opowiedział też o samym dniu, w którym doszło do zamachu na niego. „W samolocie czułem się świetnie. Cieszyłem się na nagranie kolejnego odcinka mojego wideobloga oraz na weekend z rodziną. I nagle poczułem się dziwnie. Ciężko to opisać. Związki fosforoorganiczne atakują układ nerwowy podobnie jak w przypadku hakerskiego ataku DDoS. Nagle twój system jest przeciążony i przestaje działać” – mówił.

Nawalny zdradza plany dalszej rekonwalescencji. "Fizjoterapia, może ośrodek rehabilitacyjny"

Aleksiej Nawalny poinformował na Instagramie, w jaki sposób planuje kontynuować swoją drogę powrotu do pełni sprawności po wypisaniu ze szpitala Charité w Berlinie.

Nawalny: Nie czułem bólu. Czułem, że umieram

Jak wyjaśniał „poczuł, że nagle nie jest w stanie się skoncentrować na czymkolwiek”. „Czułem, że dzieje się coś złego. Zacząłem natychmiast mocno się pocić. Poprosiłem siedzącą obok Kirę (Kirę Jarmysz, asystentkę Nawalnego – przyp. red.), aby cały czas do mnie mówiła. Musiałem słyszeć jej głos. Musiałem słyszeć jakikolwiek głos. Nie rozumiałem co się dzieje” – relacjonował Nawalny.

Rosyjski opozycjonista podkreślił, że nie czuł żadnego bólu, ale „był pewny, że umiera”. „Do dziś nic mnie nie boli. Czułem jednak absolutną pewność, że umieram. W internecie krąży film, na którym słychać jak krzyczę. Ale to nie był krzyk z bólu. To było coś gorszego. To była świadomość, że śmierć jest nieuchronna. Na szczęście się myliłem, ale wtedy tego jeszcze nie wiedziałem” – dodał.

W jego przekonaniu do otrucia go doszło w hotelu w Tomsku, gdzie nagrywał materiały dotyczące kampanii przed wyborami samorządowymi w Rosji. Współpracownicy Nawalnego odnaleźli ślady nowiczoka na jednej z butelek z wodą, z których pił opozycjonista. Ale według niego w kontakt z trucizną musiał wejść wcześniej, a dopiero potem wziął do ręki butelkę.

„Toksynę wchłonąłem przez skórę. Jest tyle rzeczy, których dotykasz w hotelu – klamki, kurki w łazience, wieszaki, uchwyty od walizek. Dlatego tak ważne jest zbadanie moich ubrań” – powiedział.

Nawalnego w szpitalu w Omsku (gdzie awaryjnie lądował samolot z nim na pokładzie) rozebrano do naga, a jego ubrania zaginęły. Współpracownicy próbują je odzyskać, aby poddać je analizie. Ale bezskutecznie. „Jestem pewny, że od miesiąca te ubrania leżą w wielkim kotle z wybielaczem, aby usunąć z nich wszelkie ślady” – żartował Nawalny.

Aleksiej Nawalny wypisany ze szpitala

W komunikacie przekazanym prasie lekarze uważają, że całkowity powrót do zdrowia Aleksieja Nawalnego jest możliwy.

Szybka reakcja pilota ocaliła Nawalnego

W jego opinii jego życie uratowali piloci maszyny, którzy podjęli błyskawiczną decyzję o awaryjnym lądowaniu oraz załoga lotniskowej karetki w Omsku, która od razu podała mu atropinę, co osłabiło działanie nowiczoka. „Gdyby nie to, już bym nie żył. Plan był prosty – umieram w powietrzu, a moje ciało trafia do kostnicy w Moskwie, gdzie usuwane są wszystkie ślady. Ot, kolejna zagadkowa śmierć” – stwierdził opozycjonista.

Zdaniem Nawalnego rosyjskie służby specjalne wyciągnęły lekcję z próby otrucia w marcu ubiegłego roku w Salisbury na południu Anglii byłego oficera wywiadu wojskowego GRU Siergieja Skripala, gdy zabójcy skazili niechcący jeszcze 48 innych osób, z których jedna zmarła. Dlatego tym razem truciznę podano opozycjoniście tak, aby nie zaszkodzić innym.

Według Nawalnego, otruto go jakąś unowocześnioną wersją nowiczoka. Żadnych objawów otrucia nie miała bowiem ani Kira Jarmysz, ani nikt z jego współpracowników, którzy mieszkali w tym samym hotelu w Tomsku i jedli to samo.

Podobną opinię wyraził w rozmowie z Radiem Swaboda Wił Mirzijanow, radziecki chemik wojskowy, który pracował przy programie produkcji nowiczoków, a potem uciekł na Zachód i ujawnił istnienie tych substancji. Mirzijanow za pośrednictwem mediów przeprosił już Nawalnego za to, że otruto go toksyną, którą niegdyś opracował.

"Z rozpaczy po prostu milczałem". Nawalny opisuje rekonwalescencję po zatruciu nowiczokiem

Przebywający w klinice Charité Aleksiej Nawalny po raz pierwszy opisał szczegółowo, jak przebiega jego droga do odzyskania sprawności od czasu wybudzenia ze śpiączki.

Nawalny: To Putin stoi za tą zbrodnią

Nawalny wprost także oskarżył prezydenta Rosji Władimira Putina o to, że zlecił zamach na niego. „Twierdzę, że to Putin stał za tą zbrodnią i nie mam żadnego innego wyjaśnienia. Nie mówię tego, żeby się chwalić. Po prostu rozkaz użycia tej substancji musiał wydać szef którejś ze służb specjalnych, a oni słuchają tylko Putina” – powiedział. Jego zdaniem mogło za tym stać GRU.

Według rosyjskiego opozycjonisty – Kreml liczył, że umrze on w szpitalu w Omsku, dlatego tak długo nie zgadzano się na jego wyjazd na leczenie zagranicę. „Ale dzięki mojej żonie Julii i moim współpracownikom, którzy rozpoczęli wielką medialną kampanię, wypuszczono mnie. Nie było żadnych przeciwskazań do przetransportowanie mnie do Niemiec” – stwierdził.

Nawalny zapewnił też, że jak tylko skończy leczenie, wróci do Rosji. „To wspaniale, że nikt z moich współpracowników nawet nie zakładał, że może być inaczej. Gdybym został w Niemczech, to oznaczałoby to, że Putin wygrał, że osiągnął swój cel. Nie dam mu tej satysfakcji. Ja się nie boję. Ręce mi się jeszcze trzęsą, ale to nie ze strachu, ale przez działanie tej trucizny” – oświadczył opozycjonista.