Stoltenberg o wyprowadzeniu wojsk z Afganistanu: „Byliśmy świadomi ryzyka”

NATO, Jens Stoltenberg

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg / Zdjęcie: NATO [NATO Newsroom]

Szef NATO broni decyzji o wyprowadzeniu sojuszniczych oddziałów z terenu Afganistanu, po którym talibowie nasilili swoją ofensywę i w końcu przejęli Kabul. Jak wyjaśnił, Sojusz miał dwie opcje: albo wycofać się z Afganistanu, albo zwiększyć stacjonujące tam oddziały i ponownie zaangażować się w konflikt.

 

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg odniósł się do przejęcia Kabulu przez talibów na konferencji prasowej po poświęconym tej sprawie wczorajszym (17 sierpnia) spotkaniu Rady Północnoatlantyckiej. Przyznał, że jest „głęboko zasmucony tym, co widzi w Afganistanie”, jednak bronił szeroko dziś krytykowanej decyzji USA i ich sojuszników o wyprowadzeniu sil z regionu,

Zapewnił, że została ona podjęta świadomie. „Sojusznicy zdawali sobie sprawę z ryzyka, ale wiedzieli, że alternatywą jest (…) najprawdopodobniej zwiększenie obecności w Afganistanie natowskich oddziałów i ponowne zaangażowanie w walki”, wytłumaczył szef Sojuszu, cytowany przez agencję Reutera.

Ewakuacja z Kabulu wznowiona. Dwa polskie samoloty jednak polecą do Afganistanu

Wojskowe samoloty znów startują z międzynarodowego lotniska w Kabulu. Ruch wcześniej wstrzymało wojsko USA, bo na pasie startowym gromadzili się zdesperowani Afgańczycy.

Stoltenberg: Nie planowaliśmy być w Afganistanie na zawsze

„Decyzja o zakończeniu naszej misji nie była łatwa. Stanęliśmy przed poważnym dylematem. Mogliśmy albo opuścić Afganistan i ryzykować, że talibowie odzyskają władzę, albo pozostać, ale liczyć się z kolejnymi atakami i z tym, że nie wiadomo byłoby, kiedy się to wszystko zakończy”, podkreślił.

„Nigdy nie planowaliśmy pozostać w Afganistanie na zawsze. Przez ostatnie lata zeszliśmy z poziomu 100 tys. stacjonujących żołnierzy do poniżej 10 tys. i teraz do zera. Ale to, czego świadkami byliśmy w ostatnich tygodniach, to militarny i polityczny upadek, który nastąpił w niespodziewanym dla wszystkich tempie”, wskazał Norweg.

W jego opinii „wszelka frustracja jest absolutnie zrozumiała, gdy widzi się, że tyle lat wysiłków całej międzynarodowej społeczności nie przyniosło lepszych skutków, jeśli chodzi o państwowość Afganistanu”.

Szef NATO obwinia afgańskie władze

Swoją frustrację Stoltenberg skierował przeciwko władzom Afganistanu. To między innymi one, zdaniem sekretarza generalnego w większym stopniu niż same oddziały, odpowiedzialne są za tak szybkie zwycięstwo talibów.

„Część afgańskich służb bezpieczeństwa walczyła dzielnie. Nie zdołała ona jednak ocalić państwa, bo koniec końców afgańskie władze nie oparły się talibom i nie wypracowały pokojowego rozwiązania, którego tak potrzebują Afgańczycy”, ocenił.

Zwrócił też uwagę, że „w ciągu ostatnich dwóch dekad na afgańskiej ziemi nie było ataków terrorystycznych”. Jak zaznaczył, teraz to do talibów należy odpowiedzialność za to, „żeby międzynarodowy terroryzm nie powrócił” na te ziemie.

Ostrzegł, że państwa sojusznicze będą obserwować sytuację i „wciąż mają możliwości, by przeciwstawić się zagrożeniu terrorystycznemu z Afganistanu”.

„Mamy możliwość ostrzelania grup terrorystycznych z dystansu, jeśli będą próbowały się osiedlić i organizować ataki na sojuszników NATO”, powiedział.

Blinken: Pozostanie w Afganistanie "nie jest w interesie USA"

Amerykański sekretarz stanu stwierdził, że Waszyngton osiągnął swoje cele, z którymi wkroczył do Afganistanu. Odrzucił też porównania obecnej sytuacji do upadku Sajgonu z 1975 r.

NATO będzie rozliczać talibów z przestrzegania praw człowieka

Podczas konferencji afgańska dziennikarka łamiącym się głosem zapytała, jak to możliwe, że Zachód, który „pokonał nazizm, faszyzm i imperializm” nie poradził sobie z talibami i jak międzynarodowa koalicja zamierza teraz zapewnić przestrzeganie praw człowieka, a zwłaszcza kobiet, pod rządami talibów. Zaapelowała też, aby NATO nie uznawało rządów talibów bez umowy, która uregulowała tę kwestię.

Poruszony Stoltenberg odpowiedział, że „rozumie ból i frustrację” Afgańczyków i obiecał, że Sojusz będzie śledzić rozwój wydarzeń i rozliczać talibów „z przestrzegania podstawowych praw człowieka, w tym oczywiście praw kobiet”.

Wezwał też talibów do umożliwienia wydostania się z Afganistanu wszystkim, którzy chcą opuścić kraj. Oświadczył, że sojusznicy porozumieli się co do wysłania do Kabulu większej liczby samolotów w celu przeprowadzenia ewakuacji.