Pekin 2022: MKOl nie chce polityki na Igrzyskach, ale w Chinach to kwestia bezpieczeństwa

mkol-igrzyska-pekin-bach-polityka-media-dziennikarze-chiny-ujgurzy-sinciang

Koła olimpijskie w austriackim Innsbrucku, gdzie Zimowe Igrzyska Olimpijskie odbyły się w 1964 r. / Zdjęcie: Pixabay [Michael Wedermann]

Międzynarodowy Komitet Olimpijski regularnie przypomina, że Igrzyska Olimpijskie to impreza sportowa, a nie wydarzenie polityczne. Naruszanie zasady „z dala od polityki” podczas przyszłorocznych Igrzysk w Pekinie może wiązać się z ryzykiem – ale bynajmniej nie ze strony MKOl, a chińskiego rządu.

 

 

Igrzyska Olimpijskie są imprezą sportową, na której nie ma miejsca na politykę, powtarza jak mantrę przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach. Jak pokazała ostatnia sytuacja z BBC i przekazem dotyczącym powodzi w Chinach, to jednak nie MKOl, a zapewne chińskie władze będą najbardziej restrykcyjnie egzekwować tę zasadę – szczególnie wobec zagranicznych mediów.

Prezes MKOl Thomas Bach: Igrzyska Olimpijskie nie mogą być areną dla politycznych demonstracji

Jak Międzynarodowy Komitet Olimpijski argumentuje niechęć do zmiany zapisów Karty Olimpijskiej?

To nie walka o medale zdominuje dziennikarski przekaz?

W przypadku krajów, gdzie dyscypliny zimowe (przynajmniej niektóre z nich, jak w choćby dyscypliny narciarskie w Polsce czy krajach nordyckich lub alpejskich) cieszą się ogromnym zainteresowaniem, jest większe prawdopodobieństwo, że media koncentrować się będą przede wszystkim na samej rywalizacji sportowej, a nie na otoczce Igrzysk.

Jednak już dziennikarze z krajów, gdzie akurat profesjonalny sport zimowy nie wzbudza takich emocji, w większym stopniu skupią się zapewne na politycznym i kulturowym kontekście imprezy, pokazując nie tylko aspekty życia w Chinach, ale także – albo przede wszystkim – zwracając uwagę na łamanie praw człowieka przez władze ChRL.

Jak zauważa Oriana Skylar Mastro, ekspertka ds. Chin i bezpieczeństwa Uniwersytetu Stanforda, Chiny mają wysokie wymagania w zakresie podporządkowania się linii prezentowanej przez Pekin, „od rządów, ale także firm, mediów i poszczególnych osób”. Jej zdaniem chińskie władze mogą też wyciągać konsekwencje wobec dziennikarzy sportowych, którzy podczas Igrzysk znacząco „odejdą” od akceptowalnej dla Pekinu formy przekazu z imprezy.

Tokio 2020: Igrzyska Olimpijskie miały ożywić gospodarkę. Ale z powodu COVID-19 Japonia może tylko ograniczać straty

Rząd Japonii liczył przed igrzyskami 2020, że największa sportowa impreza świata przyniesie wpływy w wysokości 32 bln jenów, czyli ok. 290 mld dolarów.

Dziennikarze będą na cenzurowanym. Pokazała to sprawa powodzi

Chiński resort dyplomacji wielokrotnie sprzeciwiał się „upolitycznianiu” sportu w kontekście Igrzysk 2022 w Pekinie i wyrażał przekonanie, że pomysły bojkotu Igrzysk Olimpijskich zawsze „skazane są na porażkę”. Jak dotąd nie odniósł się jednak bezpośrednio do kwestii medialnego przekazu z Igrzysk.

Wygląda jednak na to, że reporterzy z Igrzysk będą na cenzurowanym – podobnie jak ostatnio dziennikarze, opisujący sprawę powodzi w Chinach. Liga Młodzieży Komunistycznej, młodzieżówka Komunistycznej Partii Chin, zwróciła się do użytkowników mediów społecznościowych o pomoc w zlokalizowaniu dziennikarza brytyjskiej BBC, którego przekaz z powodzi nie koncentrował się na wysiłkach rządu w walce z żywiołem, a raczej na krytyce chińskich władz.

Chiński Klub Zagranicznych Korespondentów (Foreign Correspondents’ Club of China) wydał oświadczenie, w którym ocenił, że restrykcyjne kontrolowaniu przez władze przekazu z Chin stwarza niebezpieczeństwo dla pracujących tam dziennikarzy. „Retoryka organizacji powiązanych z KPCh bezpośrednio zagraża fizycznemu bezpieczeństwu zagranicznych dziennikarzy przebywających w Chinach i utrudnia wykonywanie przez nich zawodu”, napisano.

Organizacja poinformowała też, że dziennikarze BBC i „Los Angeles Times” „otrzymywali groźby śmierci i zastraszano ich w rozmowach telefonicznych i wiadomościach”. W ubiegłym roku Chiny wydaliły kilkunastu amerykańskich korespondentów gazet „Washington Post”, „Wall Street Journal” i „New York Times”.

MKOl odrzucił postulat UE i Słowenii dotyczący unijnej flagi na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio

Komitet nie zgodził się, by w związku z unijną prezydencją Słowenii reprezentacja tego kraju na ceremonii otwarcia Igrzysk trzymała flagę Unii Europejskiej.

Nie Norwegia, nie Kazachstan, a Chiny organizatorem zimowych Igrzysk

Jak zauważa Associated Press, Pekin był w 2015 r. bodaj najmniej oczywistym wyborem na organizatora Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 r. Na samym początku o organizację tej imprezy ubiegały się bowiem Oslo (miasto bogate zwłaszcza w infrastrukturę narciarską, znane z ośrodka Holmenkollen), a także Sztokholm (w tym wypadku zapewne część dyscyplin rozegrana zostałaby w szwedzkiej stolicy, a część w narciarskim kurorcie Falun). Oba nordyckie miasta dość szybko wycofały jednak swoje kandydatury z przyczyn finansowych.

Jedynym rywalem Pekinu w walce o organizację Igrzysk pozostały zatem kazachskie Ałmaty (daw. Ałma-Ata), które w ostatnich latach bardzo rozwinęły się pod względem infrastruktury sportowej na wysokim poziomie. Powstał tam choćby wielofunkcyjny Stadion Centralny, kompleks sportowy Medeo czy kompleks skoczni narciarskich Gornyj Gigant. Ostatecznie jednak w głosowaniu zwyciężył Pekin stosunkiem głosów 44 do 40.

Tym samym Pekin miał stać się pierwszym miastem w historii, które miałoby na koncie organizację zarówno letnich, jak i zimowych Igrzysk Olimpijskich. Wybór chińskiej stolicy na gospodarza ZIO krytykowany był nie tylko przez kibiców i osoby związane ze sportami zimowymi, dla których było to dość „egzotyczne” miasto na zimowe Igrzyska, ale także przez aktywistów na rzecz praw człowieka, którzy podobnie jak w przypadku Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2008 r. i kwestii Tybetu zwracali uwagę na naruszenia Chin w obszarze praw człowieka.

Europosłowie chcą bojkotu Igrzysk Olimpijskich w Pekinie przez kraje UE

Do bojkotu przyszłorocznych Igrzysk wzywa coraz więcej podmiotów na całym świecie.

Pekin nie powinien organizować Igrzysk Olimpijskich?

W obliczu coraz szerszej dyskusji o postępowaniu chińskich władz wobec mniejszości ujgurskiej podniosło się coraz więcej głosów, nawołujących do odebrania Pekinowi praw gospodarza.

Z takim postulatem wystąpiła między innymi część kanadyjskich polityków. Konserwatyści wezwali na początku roku premiera Justina Trudeau do wystosowania do MKOl stosownego wniosku. Zieloni i Demokraci poszli jeszcze dalej i stwierdzili, że Igrzyska zamiast Pekinu mogłyby zorganizować wspólnie Kanada i USA – mimo że oba kraje stosunkowo niedawno organizowały już zimowe Igrzyska (Salt Lake City 2002 i Vancouver 2010)

W ubiegłym roku organizacje na rzecz praw człowieka (m.in. Światowy Kongres Ujgurów) odbyły co najmniej kilka spotkań z członkami MKOl, podczas których domagały się albo bojkotu Igrzysk w Pekinie, albo zmiany lokalizacji. Gdy to nie pomogło, koalicja 180 ugrupowań reprezentujących Tybetańczyków, Ujgurów, Mongołów z Mongolii Wewnętrznej i mieszkańców Hongkongu wystosowali list otwarty, w którym zarzuciły Komitetowi, że ten „przymyka oko na regularne łamanie praw człowieka, jakiego na szeroką skalę dopuszczają się chińskie władze”.

W ostatnim czasie wiceprezes firmy Intel, jednego z 15 sponsorów głównych Igrzysk Olimpijskich, oznajmił, że firma zgadza się z oceną Departamentu Stanu USA, określającą traktowanie przez Chiny Ujgurów i innych mniejszości w prowincji Sinciang mianem ludobójstwa. Na przesłuchaniu w tej sprawie w Kongresie obecni byli też przedstawiciele innych sponsorów IO, w tym Coca Coli, Procter & Gamble i Airbnb, jednak nie zabrali oni głosu w sprawie.

Chiny „chcą międzynarodowej chwały i uwagi całego świata, jakie wiążą się z rolą gospodarza Zimowych Igrzysk Olimpijskich, ale nie godzą się na nieuniknioną krytykę, którą niesie za sobą zainteresowanie mediów”, uważa Victor Cha, ekspert ds. Azji na Georgetown University i autor książki „Beyond the Final Score” („Poza końcowym wynikiem”), poświęconej Letnim Igrzyskom Olimpijskim w Pekinie w 2008 r.

Jego zdaniem bycie na świeczniku i wystawienie się na oceny wielu państw i podmiotów na całym świecie „to coś, z czym muszą liczyć się wszyscy gospodarcze” wielkich sportowych imprez. Cha przypomina o tym, jak cała społeczność międzynarodowa przyglądała się środkom bezpieczeństwa wprowadzonym przez Tokio przed trwającymi Igrzyskami ze względu na trudną sytuację epidemiczną.

Kanada: Opozycja chce odebrania Chinom organizacji Igrzysk Olimpijskich. Powodem traktowanie Ujgurów

Zdaniem części opozycyjnych partii, alternatywnym gospodarzem imprezy mogłaby zostać właśnie Kanada, która organizowała zimowe igrzyska zaledwie 11 lat temu.

Igrzyska Olimpijskie: Polityce wstęp wzbroniony?

Międzynarodowy Komitet Olimpijski utrzymuje, że Igrzyska Olimpijskie to impreza sportowa, a nie wydarzenie polityczne – i to właśnie sportowa rywalizacja powinna być w centrum uwagi. Z drugiej jednak strony, jak wskazuje Associated Press, MKOl wcale nie jest organem, który trzyma się z dala od polityki. Świadczy o tym choćby status obserwatora przy ONZ.

Przed zimowymi Igrzyskami 2018 w południowokoreańskim Pjongczangu Thomas Bach wspierał wysiłki na rzecz poprawy stosunków między Koreą Południową a Północną. Ostatecznie reprezentacje obu krajów wystąpiły wspólnie na ceremonii otwarcia Igrzysk pod flagą przedstawiającą zarys Półwyspu Koreańskiego, co wzbudziło entuzjazm społeczności międzynarodowej. Wystawiły też wspólną drużynę w hokeju na lodzie kobiet. Bach wygłosił też wystąpienie do światowych przywódców podczas szczytu G20 w 2019 r. w Osace.

„My odpowiadamy za to, żeby Igrzyska się odbyły. Na tym kończy się nasza rola”, podkreślił rzecznik MKOl Mark Adams. Wyjaśnił, że kwestie polityczne należą do kompetencji innych organizacji, instytucji i organów, „między innymi ONZ, która aktywnie wspiera Igrzyska, a także rządów krajowych. To już nie nasza odpowiedzialność”.

„Ze względu na to, że w Igrzyskach Olimpijskich uczestniczą różne państwa, MKOl musi pozostać bezstronny”, zaznaczył Adams. Nie odpowiedział jednak jasno na pytanie, czy Komitet byłby skłonny „potępić chińską politykę wobec Ujgurów i innych dużych muzułmańskich mniejszości”.

„Komitet od zawsze wspiera prawa człowieka w granicach wyznaczonych przez jego kompetencje”, oświadczył. Jak dodał, „dotyczy to także praw dziennikarzy prowadzących relacje z Igrzysk Olimpijskich”.

MKOl od pewnego czasu zwraca większą uwagę na kwestię przestrzegania praw człowieka przez państwa-organizatorów Igrzysk. Komitet po raz pierwszy zamieścił wytyczne ONZ dotyczące biznesu i praw człowieka (Guiding Principles on Business and Human Rights) w umowie z Paryżem jako gospodarzem Letnich Igrzysk Olimpijskich 2024. Był to krok, którego długo domagały się organizacje na rzecz praw człowieka. W kontrakcie z Pekinem wytyczne te jeszcze nie zostały zawarte.

„W licznych wywiadach, poświęconych Chinom i ich przygotowaniom do zimowych Igrzysk, Thomas Bach nawet nie wspomniał o sytuacji Ujgurów. Nie wymienił także tej kwestii wśród tematów rozmów rady wykonawczej MKOl”, zwraca uwagę AP. Jak wiadomo, szef MKOl rozmawiał kilkukrotnie z przywódcą ChRL Xi Jinpingiem – jednak treści ani nawet tematów rozmów Komitet nie ujawnił.

Chiny zapewnią szczepionki na koronawirusa olimpijczykom. MKOl: "Gest w duchu olimpijskim"

Chiński Komitet Olimpijski obiecał zapewnienie wystarczającej liczby szczepionek, by zaszczepić wszystkich uczestników igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich w tym roku w Tokio i za rok w Pekinie.

Czego mogą spodziewać się zagraniczni dziennikarze na Igrzyskach?

Odpowiadając na oburzenie światowych mediów sytuacją z BBC i przekazu dotyczącego powodzi, resort dyplomacji Chin stwierdził, że brytyjski publiczny nadawca prędzej czy później powinien był się spodziewać podjęcia wobec niego takich kroków.

„BBC od lat jest uprzedzona wobec Chin. Promuje fake newsy, podaje fałszywe wiadomości na tematy związane z Hongkongiem, Sinciangiem i epidemią COVID-19, by zaatakować i zdyskredytować Chiny”, ocenił rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Zhao Lijian. Według niego brytyjski nadawca radiowo-telewizyjny „od dawna patrzy na Chiny przez pryzmat ideologii, co zrujnowało jego reputację w tym kraju”.

Yaqiu Wang z Human Rights Watch, który dorastał niedaleko Szanghaju, wskazuje, że „jeszcze pięć czy sześć lat temu zagraniczne media postrzegane były (w Chinach – red.) jako wiarygodne źródło informacji”. Jednak od tamtego czasu rosnąca kontrola przekazu informacyjnego przez państwo coraz bardziej uniemożliwia Chińczykom uzyskanie nieskażonych informacji na temat obrazu Chin w mediach zachodnich.

Ekspert podkreśla, że nastroje w kraju są zupełnie inne od tych sprzed trzynastu lat, gdy Pekin był gospodarzem Letnich Igrzysk Olimpijskich. Wiele międzynarodowych grup i zagranicznych działaczy miało wówczas nadzieję na poprawę w zakresie przestrzegania przez chińskie władze praw człowieka. Przed Igrzyskami rząd w Pekinie rozluźnił kontrolę nad zagranicznymi mediami, co niektórzy odebrali jako „odwilż” w chińskiej polityce.

Dziś jednak ze strony władz „daje się zaobserwować wrogość, o wiele bardziej, niż miało to miejsce wcześniej”, uważa Wang. „Takiej wrogości nie było w 2008 r., a teraz jest. Zwykli ludzie rozumieją, że mówienie źle o Zachodzie lub pokazywanie wrogiej postawy jest w ich interesie”, wyjaśnia.

Czego więc mogą spodziewać się zagraniczne media na Igrzyskach w Pekinie? Jeśli skoncentrują się one na przekazie ze stadionów, tras, skoczni czy innych sportowych aren – „to wszystko będzie w porządku, bo dla nich (chińskich władz – red.) oznacza to pokazywanie czegoś dobrego”. Jeżeli jednak dziennikarze zamiast ograniczyć się do wywiadów z zawodnikami czy trenerami „zdecydują się porozmawiać z dysydentami czy innymi osobami, które padły ofiarą jakiegoś rodzaju nadużyć” w Chinach, „to mogą znaleźć się w niebezpiecznej sytuacji”, ostrzega.