Marokańskie służby podsłuchiwały prezydenta Francji programem Pegasus?

Prezydent Francji Emmanuel Macron mógł być podsłuchiwany przez marokańskie służby / Zdjęcie via flickr.com @Jeso Carneiro, licencja (CC BY-NC 2.0)

Prezydent Francji Emmanuel Macron mógł być podsłuchiwany przez marokańskie służby / Zdjęcie via flickr.com @Jeso Carneiro, licencja (CC BY-NC 2.0)

Dziennik „Le Monde” i radio France Info poinformowały, że marokańskie służby mogły podsłuchiwać telefony prezydenta i kilkunastu innych wysokich rangą członków francuskich władz. To kolejne elementy wycieku informacji na temat używania programu szpiegującego Pegasus.

 

W ostatnią niedzielę (18 lipca) 17 redakcji z całego świata (choć głównie z Europy i USA) opisało listę ponad 50 tys. numerów telefonów, jakie służby co najmniej 10 państwa świata – Azerbejdżanu, Bahrajnu, Kazachstanu, Meksyku, Maroka, Rwandy, Arabii Saudyjskiej, Indii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Węgier.

Na Węgrzech podsłuchiwano dziennikarzy

Wśród owych numerów odnaleziono ponad 1 tys. należących do dziennikarzy, aktywistów społecznych i polityków. Teoretycznie izraelski program inwigilacyjny Pegasus (jest w stanie podejrzeć całą zawartość smartfona, w tym odczytać wszystkie wysłane i odebrane wiadomości) służyć ma do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Ale wyciek pokazał, że służby owych 10 państw chętnie też śledzą osoby wcale nie zajmujące się niczym nielegalnym.

Informacje zdobyte przez 17 redakcji są ujawniane stopniowo. W niedzielę brytyjski „Guardian” opisał przypadek Węgier, gdzie inwigilowanych było co najmniej dwóch dziennikarzy niezależnego portalu śledczego Direkt36, w tym wielokrotnie nagradzany, jeden z najwybitniejszych węgierskich reporterów śledczych Szabolcs Panyi, który opisał wiele niewygodnych dla węgierskich władz spraw. Służby najprawdopodobniej usiłowały zidentyfikować jego informatorów. Analiza jego telefonu potwierdziła, że był podsłuchiwany aż 11 razy w ciągu siedmiu miesięcy.

10 państw wykorzystuje szpiegowski program Pegasus do inwigilacji dziennikarzy, aktywistów i polityków opozycji. Wśród nich są Węgry

Dziennikarskie śledztwo w sprawie wykorzystania programu przeprowadziło w sumie 17 mediów, w tym „The Guardian”, „Le Monde”, „Süddeutsche Zeitung” i „Wall Street Journal”.

Marokańczycy inwigilowali Macrona?

Teraz dwie francuskie redakcje – dziennik „Le Monde” i radio France Info – poinformowały, że w spisie numerów widnieje prywatny numer prezydenta Emmanuela Macrona, a także numery 15 obecnych lub były członków francuskiego rządu, w tym numer byłego premiera Edouarda Philippe’a. W sumie numery aż kilkudziesięciu francuskich czołowych polityków mogły być podsłuchiwane.

Mogły, bowiem nie wiadomo czy oprogramowanie Pegasus został ostatecznie wobec nich użyte. Taką pewność daje dopiero dokładne zbadanie konkretnego smartfona przez przeszkolonych specjalistów. Ponadto trzeba jeszcze skutecznie inwigilację przeprowadzić czyli podstępem zainstalować odpowiednią wtyczkę Pegasusa w smartfonie ofiary.

Lista numerów jaką zdobyli dziennikarze nie jest więc listą numerów podsłuchiwanych, ale potencjalnie podsłuchiwanych. Służby 10 państw wystąpiły bowiem o ich inwigilację do izraelskiej spółki NSO Group, która opracowała Pegasusa.

Holandia: Huawei podsłuchiwał użytkowników jednej z sieci komórkowych, w tym premiera i kilku ministrów?

Zagrożenie wykazał w 2010 r. wewnętrzny audyt bezpieczeństwa, ale spółka KPN go utajniła.

Pałac Elizejski oburzony

Ale nam sam fakt, że służby obcego państwa – w tym przypadku chodzi o Maroko – chciałby podsłuchiwać i przeglądać zawartość prywatnego telefonu urzędującego prezydenta, wywołał nad Sekwaną oburzenie. „Jeżeli te doniesienia się potwierdzą, to są one bardzo poważne. Sprawa zostanie całkowicie wyjaśniona” – napisano w oficjalnym komunikacie Pałacu Elizejskiego.

Marokańskie służby miały podsłuchiwać nie tylko kilkudziesięciu francuskich polityków, ale także ponad 30 francuskich dziennikarzy. Paryska prokuratura już wszczęła śledztwo w sprawie potencjalnych podsłuchów prowadzonych przez Marokańczyków. Ma ono ustalić czy da się postawić zarzuty konkretnym osobom. Wniosek o dochodzenie złożyło dwóch dziennikarzy portalu Mediapart, których numery telefonów znalazły się na ujawnionej przez media liście.

Władze Maroko zaprzeczyły jakoby podsłuchiwały członków francuskich władz. Medialne doniesienia nazwały zaś „kłamliwymi”. Również firma NSO Group stwierdziła, że „prezydent Macron nie jest i nigdy nie był celem (inwigilacji – przyp. red.), ani nie został wybrany jako cel przez naszych klientów.”