Liban: Służby już w lipcu ostrzegały przed materiałami wybuchowymi w porcie

Bejrut, fot. World Scouting [Flickr]

Bejrut, fot. World Scouting [Flickr]

Libańskie służby jeszcze w lipcu ostrzegały najwyższe władze o niebezpieczeństwach związanych z 2750 tonami saletry amonowej przechowywanej w porcie w Bejrucie.

 

 

Jak wynika z dokumentów, do których dostęp uzyskał serwis Reuters, informacje dotyczące zagrożenia wybuchem zostały przekazane władzom Bejrutu już w lipcu.

Nieco ponad dwa tygodnie później, masowy wybuch chemikaliów, który spowodował zniszczenie większości portu, doprowadził do śmierci co najmniej 163 osób oraz obrażeń u ponad 6000 ludzi.

Liban: Cały rząd podał się do dymisji w związku z wybuchem w porcie w Bejrucie

Rząd Libanu ustąpił w związku z protestami ulicznymi po ubiegłotygodniowej ogromnej eksplozji chemikaliów składowanych bez zabezpieczenia w porcie w Bejrucie. Najnowszy bilans tej katastrofy to 220 zabitych i ponad 6 tys. rannych.

 

Rząd Libanu podał się do dymisji w związku ze …

Czy można było zapobiec wybuchowi?

Ze sprawozdania Generalnej Dyrekcji ds. bezpieczeństwa państwa dotyczącego wybuchu, wynika, że do prezydenta Michela Aouna oraz premiera Hassana Diaba 20 lipca został wysłany list. I chociaż jego treść nie jest znana, jeden z urzędników cytowany przez Reutersa, twierdzi, że pismo podsumowuje wyniki dochodzenia sądowego wszczętego w styczniu br. W jego toku ustalono, że chemikalia powinny zostać natychmiast zabezpieczone.

„Pod koniec śledztwa Prokurator Generalny przygotował report końcowy, który został przesłany władzom” – komentuje urzędnik.

W sprawozdaniu Dyrekcji Generalnej stwierdzono, że na przestrzeni lat składano wiele wniosków w sprawie składowanych materiałów. We wnioskach wysuwano prośby o wezwanie sędziego do wydania nakazu natychmiastowego wywozu materiałów.

Liban: Trwa sprzątanie Bejrutu po wybuchu, Interpol pomoże w identyfikacji ofiar

Przez 6 lat chemikalia leżały bez odpowiednich zabezpieczeń, a władze Bejrutu i Libanu ignorowały kolejne ostrzeżenia, że może dojść do tragedii.

Jak materiały znalazły się w porcie?

Problemy z saletrą amonową rozpoczęły się już w 2013 r., kiedy Rhosus, statek  czarterowany przez Rosję i pływający pod banderą Mołdawii, przewożący chemikalia z Gruzji do Mozambiku, zadokował w Bejrucie w celu przyjęcia dodatkowego ładunku.

Z powodu nieuregulowanych długów wobec dwóch przedsiębiorstw, władze portowe skonfiskowały jednak statek Rhosus w grudniu 2013 r.

Rok później, w maju 2014 r. statek został uznany za niezdatny do żeglugi, a jego ładunek został rozładowany w październiku tego samego roku i złożony w jednym z hangarów w bejruckim porcie.

Już w lutym 2015 r. sędzia Nadim Zwain wyznaczył eksperta do przeprowadzenia inspekcji ładunku. Według raportu specjalista nie tylko stwierdził, że materiał jest niebezpieczny, ale i zażądał przekazania go służbom wojskowym. Dowództwo libańskiego wojska odrzuciło wniosek i zaleciło przekazanie lub sprzedaż chemikaliów prywatnej libańskiej firmie zajmującej się produkcją materiałów wybuchowych. Kierownictwo firmy miało nie wykazać zainteresowania zakupem skonfiskowanych chemikaliów.

Od tego czasu urzędnicy celni mieli wielokrotnie pisać do sądów z prośbą o usunięcie materiałów.

Liban: Antyrządowe protesty w Bejrucie po eksplozji w porcie

Protesty wybuchły wczoraj wieczorem. Demonstranci wyrażali swój sprzeciw wobec korupcji i nieudolności libańskich polityków. Wstępne ustalenia co do przyczyn wtorkowego wybuchu wskazują na lata zaniedbań, które doprowadziły do gigantycznej katastrofy.

Niewłaściwe przechowywanie materiałów przyczyną tragedii?

W końcu w styczniu 2020 r. zostało wszczęte oficjalne dochodzenie, w związku z odkryciem, że hangar, w którym składowano niebezpieczne materiały, był niestrzeżony, miał dziurę w południowej ścianie i brakowało w nim drzwi.

Po zakończeniu śledztwa, prokurator generalny stwierdził, że drzwi mają zostać wstawione, dziury zlikwidowane, a cały budynek odpowiednio zabezpieczony. 4 czerwca na podstawie tych rozkazów władze portowe zostały poinstruowane, że muszą zapewnić obecność ochroniarzy w hangarze i wyznaczyć dyrektora magazynu.

Cytowany przez Reutersa pracownik libańskich służb twierdzi, że „do konserwacji budynku władze portowe wysłały ekipę syryjskich pracowników. Nie byli oni jednak odpowiednio nadzorowani”. Podczas spawania powstały iskry i ogień zaczął się rozprzestrzeniać. „Biorąc po uwagę, że w hangarze były przechowywane fajerwerki, po godzinie wybuchł wielki pożar, który przeszedł na materiały, które eksplodowały, gdy temperatura przekroczyła 210 stopni” – dodaje.

Tylko dzięki temu, że hangar zwrócony jest w stronę morza, wpływ eksplozji miał mieć ograniczone skutki. „W przeciwnym razie cały Bejrut byłby zniszczony”.