Liban: Poważna strzelanina w Bejrucie. W tle dochodzenie w sprawie ubiegłorocznej eksplozji w porcie

Wojsko na ulicach Bejrutu, źródło: Wikipedia, fot. FunkMonk (CC BY-SA 3.0)

Wojsko na ulicach Bejrutu, źródło: Wikipedia, fot. FunkMonk (CC BY-SA 3.0)

Co najmniej sześć osób zginęło, a 32 zostały ranne po tym jak na granicy szyickiej i chrześcijańskiej części miasta doszło do poważnej wymiany ognia między bojówkami różnych politycznych ugrupowań. Do strzelaniny doszło po protestach szyitów, którzy  sprzeciwiają się sposobowi prowadzenia dochodzenia w sprawie ubiegłorocznego wybuchu w porcie Bejrucie.

 

Wymiana ognia była bardzo poważna, a walczący używali nie tylko pistoletów, ale także karabinów maszynowych i snajperskich oraz granatników. Chwilami wszystko przypominało sceny z krwawej wojny domowej jaką toczono w Libanie w latach 1975-1990.

Wrażenie owo potęgowało jeszcze to, że wymiana ognia miała miejsce dokładnie w tym samym miejscu, w którym niegdyś przebiegała linia frontu oddzielająca zwaśnione ze sobą szyicką i chrześcijańską część miasta.

Liban: Najbogatszy człowiek w kraju premierem. To koniec kryzysu?

Nadżib Mikati stanie na czele technicznego rządu, który ma m.in. rozpocząć z MFW rozmowy na temat pakietu ratunkowego dla Libanu.

Protesty szyitów przeciw śledztwu ws. wybuchu

Nie jest jasne od czego zaczęła się wymiana ognia, ale napięcie w Bejrucie rosło od początku dnia, bowiem na ulice wyszli manifestanci zwołani przez ugrupowania szyickie – radykalny Hezbollah oraz umiarkowany Ruch Amal.

Przed Pałacem Sprawiedliwośc domagali się oni odsunięcia od dochodzenia na temat przyczyn ubiegłorocznej eksplozji w porcie w Bejrucie sędziego śledczego Tarika Bikara. Hezbollah bowiem oskarża go o to, że upolitycznia on śledztwo, aby można je było wykorzystać przeciw szyickim politykom i obarczenie ich odpowiedzialnością za zaniedbania, które doprowadziły do tragedii.

W sierpniu 2020 r. w portowym magazynie wybuchło bowiem z gigantyczną siłą (była to prawdopodobnie trzecia największa konwencjonalna eksplozja w historii ludzkości) 2750 ton saletry amonowej składowanej tam bez przestrzegania choćby podstawowych zasad bezpieczeństwa.

Niscy rangą urzędnicy portowi i celni od lat alarmowali o tej sytuacji i przestrzegali przed grożącym miastu niebezpieczeństwem, ale ich raporty były zamiatane pod dywan na wyższych szczeblach.

Ostatecznie doszło do wybuchu, który zabił co najmniej 215 osób, a ranił ponad 7 tys., natomiast ponad 300 tys. pozbawił dachu nad głową. Eksplozja, która uszkodziła bądź zniszczyła co drugi budynek w mieście była kolejną z serii katastrof jakie spadły w ostatnim czasie na pogrążony w głębokim kryzysie gospodarczym i politycznym Liban.

Liban: Minął rok od wybuchu w Bejrucie. Kraj trwa w głębokim kryzysie

Rok temu w wyniku eksplozji chemikaliów składowanych niezgodnie z zasadami bezpieczeństwa w portowym magazynie zginęły 204 osoby, a ponad 7,5 tys. zostało rannych.

Armia musiała interweniować

Formowane przez Hezbollah żądania odsunięcia od dochodzenia jednego z sędziów wywołały jednak poważny sprzeciw innych sił politycznych, które uznały to za wywieranie nacisku na wymiar sprawiedliwości.

Dlatego konserwatywno-nacjonalistyczna chrześcijańska (maronicka) opozycyjna partia Siły Libańskie wzywała swoich zwolenników do kontrmanifestacji przeciw protestującym szyitom z Hezbollahu i Ruchu Amal.

W pewnym momencie z obu stron padły strzały. Szyici przekonywali, że to oni pierwsi zostali ostrzelani z dachów przez maronickich snajperów, ale chrześcijanie wyjaśniali, że reagowali na to, że w tłumie pojawili się uzbrojeni szyici, którzy chcieli zacząć strzelać do protestujących maronitów.

Strzelanina w okolicy Pałacu Sprawiedliwości trwała kilka godzin i nawet przybycie na miejsce dużych oddziałów wojska (a to formacja stanowiąca religijną mieszankę) nie powstrzymała jej od razu, a pojedyncze strzały słychać było w tym rejonie nawet do wieczora.

Macron w Libanie: Wstrzymamy pomoc finansową, jeśli nie będzie reform

Prezydent Francji ponownie odwiedził Bejrut. Wizyta związania była jednak nie tylko ze 100-leciem istnienia libańskiego państwa, ale przede wszystkim z sytuacją po tym jak prawie miesiąc temu doszło w Libanie do ogromnej eksplozji w porcie, która dobiła gospodarkę tego kraju.

ONZ i Francja wzywają do rzetelnego śledztwa

Prezydent Libanu Michel Aoun zapowiedział w wystąpieniu telewizyjnym, że odpowiedzialny za wywołanie krwawych starć zostaną postawieni przed sądem i rozliczeni. „Nikomu nie pozwolimy brać dla własnych interesów narodu libańskiego jako zakładnika. Nie można zaakceptować sytuacji, gdy broń znów jest środkiem komunikacji między rywalizującymi ugrupowaniami. Nawiązałem dziś kontakt ze wszystkimi stronami, aby zająć się tym, co się stało, a co najważniejsze, aby upewnić się, że nigdy się to nie powtórzy” – oświadczył.

Z kolei premier Nadżib Mikati przeprosił obywateli za to, że doszło do tych wydarzeń, ale zastrzegł też, że „rząd jest władzą wykonawczą i nie może mieszać się w sprawy sądowe”. Poinformował też, że wojsko pozostanie w rejonie starć przez pewien czas, aby pilnować spokoju, a na dzień dzisiejszy (15 października) ogłosił narodową żałobę.

Sekretarz generalny ONZ António Guterres wezwał wszystkie ugrupowania w Libanie do natychmiastowego zaprzestania aktów przemocy i powstrzymania się od prowokacyjnych działań lub podżegającej retoryki.

ONZ domaga się także bezstronnego, dokładnego i przejrzystego śledztwa w sprawie zaniedbań, które doprowadziły do wybuchu w bejruckim porcie, a MSZ Francji przypomniał, że to od tego śledztwa oraz politycznych reform zależy udzielenie Libanowi długoterminowej zagranicznej pomocy finansowej.