Liban liczy straty po eksplozji w Bejrucie

Eksplozja w porcie w Bejrucie, źródło: Twitter

Eksplozja w porcie w Bejrucie, źródło: Twitter

Doliczono się już przynajmniej 135 ofiar śmiertelnych eksplozji w portowym magazynie w Bejrucie oraz ponad 5 tys. rannych. Wiele wskazuje na to, że ofiar będzie więcej. Straty materialne są ogromne.

 

 

Po eksplozji 2750 ton azotanu amonu (tzw. saletry amonowej) w Bejrucie doszło do poważnych zniszczeń. Zniszczona jest nie tylko duża część portu, ale także poważnie uszkodzonych jest wiele budynków w promieniu nawet 3 km od epicentrum wybuchu. Szyby z  okien wypadały zaś nawet 20 km od portu.

Prezydent Libanu Michel Aoun zwołał na dziś specjalne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa, gdzie postawi wniosek o ogłoszenie w kraju dwutygodniowego stanu wyjątkowego. Ogłosił też obowiązującą od dziś (5 sierpnia) trzydniową żałobę narodową.

Liczenie ofiar i szacowanie strat materialnych

Na razie doliczono się ponad 100 ofiar śmiertelnych, ale wiele wskazuje na to, że będzie ich więcej. Wciąż trwa dogaszanie pożaru w porcie i przeszukiwanie gruzowisk. Zawaliła się też część budynków w centrum Bejrutu.

Ze zdecydowanej większości z nich wyleciały okna i szyby wystawowe, które raniły ponad 4 tys. osób. Fala uderzeniowa uderzyła nie tylko w ludzi na ulicach, ale także przewróciła wiele samochodów.

Gubernator Bejrutu Marwan Abboud stwierdził, że materialne straty w Bejrucie wyniosą od 3 do 5 mld dolarów. Z kolei lokalny dziennik „Al-Banna” napisał, że w ciągu kilku sekund w Libanie doszło wczoraj do strat większych niż podczas tzw. wojny 33-dniowej, jaka wybuchła między Izraelem i Hezbollahem w lipcu 2006 r.

To jednak głównie szacunki dotyczące powstałych w wyniku wybuchu zniszczeń. Dużo poważniejsze straty dopiero nadejdą, ponieważ eksplozja miała miejsce w jednym z najważniejszych gospodarczo miejsc w Libanie.

Liban: Potężna eksplozja w Bejrucie. Co najmniej 135 ofiar śmiertelnych i ponad 5 tys. rannych

W porcie w stolicy Libanu – Bejrucie doszło do potężnej eksplozji. Fala uderzeniowa była tak potężna, że w ciągu sekund rozniosła się po dużej część miasta. Zniszczenia są ogromne.

Zniszczony najważniejszy port w regionie

Port w Bejrucie jest bowiem niemal całkowicie zniszczony. A to poważny cios dla libańskiej gospodarki. Rozładowywano w nim aż 80 proc. trafiającego do kraju importu. Zniszczony jest m.in. ogromny elewator, który stał tuż obok magazynu nr 12, gdzie doszło do pożaru i eksplozji.

W silosach znajdowała się strategiczna państwowa rezerwa zboża, która mogła wystarczyć nawet na 3 miesiące. Teraz zboże albo zostało rozrzucone przez eksplozję, albo skażone i nie nadaje się do wykorzystania. Dlatego minister gospodarki Raoul Nehme zapowiedział interwencyjne sprowadzenie do kraju nowych zapasów, ponieważ zboża wystarczy obecnie na maksymalnie miesiąc. Na szczęście zapasy już zmielonej mąki są na razie stabilne.

W związku ze zniszczeniem portu w Bejrucie – jednego z najważniejszych punktów przeładunkowych w tej części basenu Morza Śródziemnego – ruch towarowy został przekierowany do portu w Trypolisie na północy kraju. Tam jednak moce przeładunkowe są o wiele mniejsze niż w stolicy Libanu.

W samym Bejrucie wciąż panuje chaos. Szpitale są przepełnione oraz brakuje w nich krwi dla rannych. Dlatego władze zaapelowały o jej masowe oddawanie. Lżej ranni ludzie całą noc czekali na opatrzenie ich ran, a część poszkodowanych musiała szukać pomocy w szpitalach poza miastem.

Zablokowanych jest wiele ulic w centrum miasta, w tym biegnąca wzdłuż portu ważna droga do Trypolisu. W porcie zniszczone są nie tylko magazyny z żywnością, ale także z lekami i środkami medycznymi, co dodatkowo utrudnia pracę lekarzom.

Premier Libanu Hassan Diab we wtorkowym (4 sierpnia) przemówieniu telewizyjnym zapowiedział szybkie ustalenie i ukaranie winnych eksplozji. „To jest poważna katastrofa nie tylko dla Bejrutu, ale dla całego Libanu. Obiecuję jednak, że ta katastrofa nie obejdzie się bez rozliczenia. Winni za nią zapłacą. To jest państwowe zobowiązanie wobec ofiar i ich rodzin” – mówił.

Wiadomo już, że w magazynie nr 12 znajdowała się ogromna ilość azotanu amonu (może być wykorzystywany zarówno do produkcji nawozów sztucznych, jak i materiałów wybuchowych), który libańscy celnicy przechwycili podczas próby nielegalnego wwozu statkiem w 2013 r.

Od 2014 r. worki z saletrą amonową miały leżeć całkowicie nie zabezpieczone jeden na drugim w magazynie. Według wstępnych ustaleń we wtorek prowadzono w nim prace spawalnicze. Montowano dodatkowe zabezpieczenia przeciw włamaniom. Ale zabezpieczeń przeciwpożarowych nie było. Wszystko to jednak musi jeszcze potwierdzić śledztwo.

Rząd Libanu zapowiedział już uruchomienie na pomoc poszkodowanych 100 mld funtów libańskich, czyli około 50 mln euro. Ale wiadomo, że potrzeba będzie o wiele więcej. Najbardziej poszukiwanym wczoraj w Bejrucie towarem – oprócz środków opatrunkowych – była folia do choćby prowizorycznego zabezpieczenia zniszczonych okien.

Pomoc dla Libanu zaoferowały już także m.in. USA, Niemcy, Francja, Iran, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Turcja. Wysłanie z Polski materiałów medycznych zapowiedział też premier Mateusz Morawiecki.

Do wyjazdu do Bejrutu są już także gotowi polscy strażacy specjalizujący się w przeszukiwaniu gruzowisk. Ratownicy francuscy są już zaś w drodze do Bejrutu. Jutro do Libanu ma też przylecieć prezydent Francji Emmanuel Macron.

Jeszcze nigdy nie było tak wielu uchodźców na świecie – raport UNHCR

W ciągu ostatniego roku liczba uchodźców wzrosła o 2,9 mln – informuje UNHCR. Oprócz Syrii odpowiadają za to głównie Birma i Sudan Południowy. Jutro Światowy Dzień Uchodźcy.
 

Na koniec roku było to 68,5 mln osób, które z powodu wojen i prześladowań …

Premier wzywany do dymisji

Wczorajszy wybuch to kolejny z serii wielkich problemów jakie trapią Liban i potęgują poważne napięcie w tym wieloetnicznym i wieloreligijnym kraju. W kraju od kilku miesięcy trwa już gospodarczy kryzys, który jest najgłębszy od zakończenia w 1990 r. trwającej 15 lat wojny domowej.

Pandemia koronawirusa, która nie oszczędziła także Bliskiego Wschodu, jeszcze tę sytuację spotęgowała. Od jesieni ubiegłego roku w Libanie odbywają się uliczne protesty przeciw sytuacji ekonomicznej.

Ludzi wzburzyła mocno także chęć nałożenia opłat na bardzo popularne w kraju komunikatory internetowe. Powszechnie odebrano to jako chęć ratowania koncernów telekomunikacyjnych, których właściciele wylobbowali to u rządzących.

Dodatkowo, krótko przed eksplozją, w Bejrucie odbyła się pikieta pod Ministerstwem Energii. Od czerwca trwają bowiem przerwy w dostawie elektryczności, trwające czasem nawet 20 godzin. We wtorek manifestanci starli się nawet z policją.

„Wasza obecność pogrąży Liban w ciemnościach. Jesteśmy tutaj, ponieważ jest to główne gniazdo korupcji” – mówił agencji AFP przedstawiciel komitetu protestacyjnego. I poinformował, że protestujący żądają dymisji wszystkich członków rządu, w tym premiera Diaba. Po eksplozji w libańskim internecie zaroiło się od wezwań do odejścia szefa rządu.

Na razie do dymisji miało się podać kilku posłów, w tym wielokrotny minister i członek wspieranej głównie przez religijną mniejszość druzów Socjalistycznej Partii Postępu Marwan Hamadeh.

Sytuacja gospodarcza w kraju skutkuje bowiem coraz większym bezrobociem, a skutki wczorajszego wybuchu bez wątpienia pogłębią recesję i doprowadzą do kolejnych bankructw. Zniszczenie bejruckiego portu będzie także dużym problemem dla gospodarek krajów takich jak Syria, Jordania czy Iran.