Koronawirus znów w Białym Domu. Zakażony jest bliski doradca Trumpa

Prezydent USA Donald Trump i jego doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Robert O'Brien, źródło: Flickr/The White House, fot. Shealah Craighead (Public Domain Mark 1.0)

Prezydent USA Donald Trump i jego doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Robert O'Brien, źródło: Flickr/The White House, fot. Shealah Craighead (Public Domain Mark 1.0)

Kolejny już raz wykryto infekcję koronawirusem u pracownika administracji prezydenckiej w USA. Tym razem jest to doradca prezydenta Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego Robert O’Brien.

 

Fakt wykrycia zakażenia potwierdziło już biuro prasowe Białego Domu. Robert O’Brien, który na swoim stanowisku we wrześniu 2019 r. zastąpił Johna Boltona, to bliski współpracownik Donalda Trumpa. Jest już jednak czwartą w tej kadencji osobą sprawującą funkcję prezydenckiego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego.

Jak poinformował Biały Dom, O’Brien czuje się dobrze i ma jedynie lekkie objawy infekcji koronawirusem. „Poddał się samoizolacji i pracuje zdalnie z bezpiecznej lokalizacji” – poinformowano w oficjalnym komunikacie.

Zapewniono również, że skupiająca najważniejszych członków amerykańskiej administracji prezydenckiej Rada Bezpieczeństwa Narodowego (O’Brien w niej zasiada) pracuje normalnie. Ma być też pewne, że nie doszło do zakażenia prezydenta Trumpa lub wiceprezydenta Mike’a Pence’a, choć O’Brien (jak ustaliła telewizja CNN) był w Białym Domu w ostatni czwartek (23 lipca).

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA / W Chinach potwierdzono najwięcej zakażeń SARS-CoV-2 od kwietnia

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

O’Brien to bliski współpracownik Trumpa

Obawy pojawiły się, bowiem sprawując swoją funkcję doradcy O’Brien ma stały i bliski kontakt z najważniejszymi amerykańskimi przywódcami. Często też podróżuje zagranicę, ponieważ jego stanowisko obejmuje również kwestie bezpieczeństwa w ujęciu międzynarodowym.

Niedawno O’Brien składał m.in. wizytę w Paryżu, ale koronawirusem zakaził się prawdopodobnie na terenie Stanów Zjednoczonych podczas rodzinnego spotkania w większym gronie.

Jako pracownik prezydenckiej administracji O’Brien jest regularnie poddawany testom na infekcję koronawirusem. Testy takie musi przejść każda osoba, która znajdzie się w pobliżu prezydenta Trumpa, np. w tym samym pomieszczeniu.

Tego typu testy przechodzili także członkowie polskiej delegacji z prezydentem Andrzejem Dudą na czele podczas wizyty w Białym Domu pod koniec czerwca. Testom poddano wówczas również relacjonujących to spotkanie dziennikarzy. Wszyscy okazali się być zdrowi.

Ale rutynowe testy kilka razy doprowadziły już do wykrycia infekcji koronawirusem u pracowników Białego Domu. Zakażeni okazali się być m.in. rzecznika wiceprezydenta Pence’a Katie Miller a także kamerdyner Trumpa. Ale w obu tamtych przypadkach również nie doszło do infekcji amerykańskiego prezydenta i jego zastępcy.

Austria: Kolejny kurort ogniskiem koronawirusa. Władze reagują szybko, by nie powtórzyć Ischgl

W turystycznej miejscowości Sankt Wolfgang w graniczącej z niemiecką Bawarią Górnej Austrii wykryto infekcje koronawirusem u pracowników kilku hoteli i restauracji. Lokalne władze natychmiast zarządziły masowe testy personelu. Nie chcą bowiem powtórzyć błędów innego austriackiego kurortu – Ischgl w Tyrolu.

USA najmocniej na świecie dotknięte pandemią

Sam Trump także jest regularnie poddawany testom na infekcję koronawirusem. Kilka tygodni temu prezydent USA poinformował też, że profilaktycznie zażywa hydroksychlorochinę – znany już od lat lek stosowany w przypadku malarii i reumatoidalnego zapalenia stawów.

Ale dotąd żadne z dużych badań nie potwierdziło wcześniejszych tez o potencjalnej skuteczności hydroksychlorochiny (lub jej starszej wersji – chlorochiny) w zwalczaniu koronawirusa, a niektóre wykazały nawet, że podawanie tego leku w zbyt dużej ilość może prowadzić do zaburzeń rytmu serca, co jest groźne dla osób chorujących kardiologicznie.

Lekarze przestrzegają też przed braniem tego typu leków „profilaktycznie”, a amerykańska Federalna Agencja ds. Leków (FDA) w czerwcu wycofała warunkową zgodę na podawanie hydroksychlorochiny u pacjentów z ciężkim przebiegiem choroby COVID-19.

Nie wiadomo więc czy Trump wciąż hydroksychlorochinę zażywa. W ostatnim czasie o tej substancji nie wspominał, choć jeszcze w maju promował jej stosowanie i przekonywał, że w związku z jej stosowaniem można znosić przeciwepidemiczne obostrzenia.

Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 najmocniej na świecie uderzyła właśnie w USA. Stwierdzono tam już prawie 4,4 mln infekcji (więcej niż 1/4 wszystkich przypadków na świecie) oraz prawie 150 tys. zgonów (ponad 1/5 wszystkich).