Koronawirus zniknie dopiero gdy pojawi się szczepionka, a lockdowny będzie trzeba powtarzać?

źródło: Unsplash, fot. CDC

Coraz więcej wskazuje na to, że wbrew nadziejom części lekarzy koronawirus SARS-CoV-2 nie zniknie wraz ze wzrostem temperatury. Zamiast latem uda się go pokonać najpewniej dopiero, gdy pojawi się skuteczna szczepionka. Dlatego lockdowny być może będzie trzeba cyklicznie powtarzać.

 

W wielu krajach europejskich przyrost nowych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 zaczął się stabilizować lub nawet zwalniać, co wywołało dyskusję o konieczności liberalizowania obostrzeń, które mocno szkodzą gospodarce. Austria i Dania już zniosły od wczoraj (14 kwietnia) pierwsze restrykcje, podobny plan mają Czechy, a swoje zamierzenia przedstawią w najbliższych dniach m.in. Polska i Niemcy.

Pewne nadzieje wiązane są także z nadziejem lata, ponieważ w wyższych temperaturach wirusy o wiele krócej utrzymują się w powietrzu lub na różnych powierzchniach, których mogą dotknąć ludzie. Stąd latem o wiele mnie przeziębień i innych wirusowych infekcji. Ale naukowcy z Uniwersytetu Harvarda przekonują w opublikowanym w magazynie „Science” artykule, że w przypadku nowego patogenu ta zasada może nie zadziałać z taką mocą jakiej się jeszcze niedawno spodziewano.

Wciąż mało wiedzy na temat nowego koronawirusa

Obecna pandemia trwa zaledwie 4 miesiące. Tyle czasu upłynęło bowiem od oficjalnego stwierdzenia, że w mieście Wuhan w Chinach rozprzestrzenia się nowy, nieznany dotąd typ atakującego ludzi koronawirusa. Wiedza na temat SARS-CoV-2 wciąż jest więc zbyt mała, aby wyciągać jakiekolwiek daleko idące wnioski – przestrzegają amerykańscy badacze.

W swojej symulacji wykorzystali oni o wiele lepiej zbadane, a genetycznie podobne do SARS-CoV-2, dwa betakoronawirusy – OC43 oraz HKU1. Pod uwagę wzięto sezonowość takich infekcji, a także model wykształcania się w społeczeństwa odporności ogólnej oraz tzw. odporności krzyżowej, czyli uodparnianiu się na jeden patogen, dzięki kontaktowi z innym patogenem.

Wyżej wymienione betakoronawirusy także pochodzą od zwierząt, ale wywołują u ludzi jedynie  przeziębienia. Potrafią się jednak łatwo przenosić między różnymi osobami. Uznano więc, że można zastosować taką właśnie analogię. Szczególną uwagę zwrócono na kwestię przenoszenia się wirusa o różnych porach roku. I niestety stwierdzono, że lato nie przyniesie dużej poprawy, a nawet jeśli – to SARS-CoV-2 znów może uderzyć silnie jesienią, gdy pogoda a wielu krajach się pogorszy.

Zespół badaczy z Uniwersytetu Harvarda pod wodzą wirusologa prof. Marca Lipsitcha ustalił, że zbyt niski poziom populacyjnej odporności na nowego koronawirusa sprawi, że będzie się on łatwo przenosił między ludźmi także w mniej sprzyjających dla niego wysokich  letnich temperaturach. Nie ma więc co liczyć na jego niemal całkowite zniknięcie jak to się dzieje w przypadku tzw. rinowirusów odpowiedzialnych za niemal połowę przeziębień, które atakują głównie jesienią i wiosną.

Ludzkość wytworzyła już sobie dużą odporność na tego typy patogeny. Średnio po przebytym przeziębieniu jesteśmy na nie odporni przez rok, choć okres ten może się wahać w przypadku różnych osób. Tymczasem wciąż nie ma pewności na ile „przechorowanie” infekcji SARS-CoV-2 wytwarza u ludzi odporność na ten patogen. A jeśli tak, to jak długo utrzymają się przeciwciała zdolne zwalczać tego wirusa.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Co z odpornością na nowego koronawirusa?

Przeprowadzone w Chinach eksperymenty na makakach dały dużą nadzieję, ponieważ te zwykle wykorzystywane w takich doświadczenia małpy (ich genom jest bardzo podobny do ludzkiego) wykształciły u siebie odporność i nie udało się ich ponownie zakazić SARS-CoV-2. Ale pojawia się coraz więcej informacji (na razie z Japonii i Chin) o osobach, które zachorowały po raz drugi.

Być może jednak doszło tam do tzw. utajenia wirusa. Nie został on całkowicie wyeliminowany z organizmu i ponownie dał o sobie znać jakiś czas póżniej. Obecnie za osobę wolną od infekcji uważa się taką, u której ustąpiły objawy, a dwukrotnie (w odstępie 1 doby) przeprowadzony test dał wynik negatywny. Taką metodę stosuje się m.in. w Polsce. Możliwe jednak, że testy wciąż nie są 100-proc. pewne i nie udaje się wykryć RNA wirusa, jeśli pozostało go w organizmie mało.

To jednak byłyby pojedyncze przypadki, które zdarzają się także przy infekcjach dotąd znanymi wirusami. Bardziej niepokojące są informacje z Korei Południowej. U ponad 100 zainfekowanych SARS-CoV-2 osób w tym kraju po ich wyleczeniu nie stwierdzono we krwi obecności przeciwciał. To może sugerować, że niektórzy ludzie jednak nie nabywają odporności lub jest ona bardzo krótka. Możliwe jednak, że w przypadku ponownej infekcji takie przeciwciała jednak się szybko wytworzą co pozwoli chorobę pokonać w zarodku. Nikt jednak jeszcze nie robił badań polegających na celowym, ponownym zakażaniu ludzi SARS-CoV-2.

Dlatego zespół badaczy z Uniwersytetu Harvarda postawił tezę, że walkę z koronawirusem ludzkość wygra dopiero wtedy, gdy opracowana zostanie skuteczna i bezpieczna szczepionka, którą będzie można masowo produkować i podawać ludziom. A taka gotowa może być dopiero za kilkanaście miesięcy, ponieważ testy kliniczne tego typu preparatów wymagają dużo czasu. Co prawda zespół wirusologów i wakcynologów z Uniwersytetu Oksfordzkiego spodziewa się pierwszych szczepionek już we wrześniu, ale nie ma pewności czy będą one skuteczne.

Dwa lata lockdownów?

Dlatego amerykańscy naukowcy w swoim artykule dla „Science” stawiają tezę, że być może za kilka miesięcy (jesienią lub wiosną przyszłego roku) potrzebne będzie ponowne wprowadzanie epidemicznych obostrzeń i zamykanie ludzi w domach oraz wygaszanie gospodarki. Znów chodziłoby o to, aby spowolnić rozprzestrzenianie się wirusa w bardziej sprzyjających dla niego warunkach przy jednoczesnym odciążaniu służby zdrowia.

„Najskuteczniejsze okazuje się zwykle przeplatanie serii okresów dystansowania społecznego i poluźnienia rygorów, w połączeniu z wykonywanymi masowo skutecznymi testami, dzięki którym monitoruje się odradzanie się choroby. Taki scenariusz nie tylko skutkuje najmniejszą liczbą zgonów, ale także pozwala populacji stopniowo zyskiwać odporność na wirusa” – przekonuje prof. Lipsitch. Jego zdaniem ponowne lockdowny mogą się zdarzać nawet do 2022 r., choć w niektórych krajach być może nie będą konieczne. Dopiero za 2 lata zdaniem naukowców z Uniwersytetu Harvarda większość ludzkość będzie już zaszczepiona lub odporna na SARS-CoV-2.

Koronawirus: Szczepionka dostępna już jesienią?

Zdaniem uznanej brytyjskiej ekspertki do spraw szczepień, preparat zapewniający odporność na koronawirusa SARS-CoV-2 może być gotowy już we wrześniu tego roku.