Koronawirus: Zdecydowana większość infekcji dotąd niewykryta?

Photo by Ibrahim Boran on Unsplash

Według oficjalnych informacji liczba potwierdzonych na całym świecie infekcji koronawirusem SARS-CoV-2 zbliża się do 1,5 mln. Ale zdaniem naukowców z Niemiec wykrytych zostało tylko ok. 6 proc. dotychczasowych infekcji. Naprawdę jest ich więc już być może kilkadziesiąt milionów.

 

To z jednej strony dobra wiadomość, a z drugiej zła. Dobra, bo wiele wskazuje na to, że nowy koronawirus jest o wiele mniej śmiertelny niż wynika z oficjalnie dostępnych statystyk, a większość infekcji przebiega bardzo łagodnie lub wręcz całkowicie bezobjawowo, więc takie osoby często nie zdają sobie nawet sprawy z tego, że zakaził je SARS-CoV-2. Ale to także zła wiadomość, bo zakażają one nieświadomie innych ludzi, z których część przejdzie chorobę ciężko lub nawet umrze. A to bardzo utrudni pokonanie pandemii.

O skali pandemii tak naprawdę nic nie wiadomo?

Badacze z Uniwersytetu w Getyndze w Dolnej Saksonii – prof. Sebastian Vollmer oraz dr Christian Bommer – skorzystali z modeli matematycznych uwzględniających dotychczasową wiedzę na temat koronawirusa SARS-CoV-2, m.in. jego zdolność do zakażania kolejnych osób, okres inkubacji, przeciętną śmiertelność czy długość tzw. okresu wiremii, czyli stanu, w którym wirusy namnażają się w organizmie zainfekowanej osoby, ale mogą jeszcze nie dawać objawów lub owe objawy już ustąpiły (tzw. ozdrowienie, które nie jest tym samym co pełne wyleczenie).

Z wyliczeń wynikło, że wykryte przypadki infekcji to prawdopodobnie tylko wierzchołek góry lodowej, ponieważ odpowiadają (to średnia dla całego świata) jedynie za 6 proc. wszystkich dotychczasowych infekcji na świecie. A to oznaczałoby, że zakażonych jest obecnie nie niecałe 1,5 mln osób, a nawet 30 mln osób. Bazą do obliczeń dla niemieckich naukowców było zestawienie opracowane przez magazyn medyczny „Lancet” uwzględniające sytuację do 30 marca w 40 krajach – niemal wszystkich, w których stwierdzono najwiecej zachorowań na świecie.

Według badaczy z Getyngi w wielu miejscach na świecie przeprowadza się zbyt mało testów na obecność SARS-CoV-2. Ich zdaniem przede wszystkim tym należy tłumaczyć tak duże różnice w śmiertelności z powodu infekcji w różnych krajach na świecie. Dużo więcej zakażonych osób umiera w Hiszpanii, Włoszech, Francji czy Belgii niż w Niemczech czy krajach azjatyckich.

Choć inne czynniki – takie jak średni wiek społeczeństwa czy wydolność służby zdrowia – odgrywają swoją rolę, to jednak badacze z Getyngi wskazują przede wszystkim na to czy testy są przeprowadzane masowo czy tylko u osób, które mają wyraźne objawy. A także czy testuje się tych, którzy mieli bezpośredni kontakt z zakażonymi, czy także osoby, które miały kontakt z jedynie podejrzanymi o zakażenie.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Niemcy wykrywają dużo infekcji, ale i tak nie są najskuteczniejsi

Niemcy testują najwięcej w całej Europie i to tam śmiertelność z powodu koronawirusa długo należała do najniższych na kontynencie. Zdaniem autorów badania w Niemczech udało się wykryć duży odsetek zakażonych. Ale i tak jest on mało imponujący – 15,58 proc. Jeszcze wyższy wskaźnik wyliczono dla Norwegii, gdzie według tego modelu wykryto 37,76 proc. zakażeń. Śmiertelność w Norwegii ledwo przekracza 1 proc.

Tymczasem w Niemczech, choć jeszcze niedawno wynosiła mniej niż 0,5 proc., dziś sięga 1,3 proc. Według naukowców z Getyngi faktyczna liczba zakażonych w Niemczech już tak wzrosła, że spadają możliwości ich wykrywania. A to przekłada się na wzrost „statystycznej” śmiertelności. Najlepiej na świecie mają sobie radzić kraje azjatyckie. W Korei Południowej wykryto zdaniem badaczy z Getyngi aż 49,47 proc. infekcji, a w Japonii 25,16 proc. Chin w zestawieniu nie ujęto, ponieważ uznano chińskie dane za mniej wiarygodne niż te z innych krajów.

Z zestawienia wynika, że najsłabiej z wykrywaniem zakażeń radzą sobie te kraje, gdzie jest najwięcej chorych – Włochy, Hiszpania, Francja, Belgia, Turcja, USA, Iran czy Wielka Brytania. Wskaźnik wykrywalności oszacowano dla Wielkiej Brytanii na poziomie zaledwie 1,19 proc., dla USA na poziomie 1,56 proc., dla Hiszpanii – 1,68 proc., dla Belgii – 2 proc., dla Iranu – 2,4 proc., dla Francji – 2,62 proc., a dla Włoch – 3,5 proc. Najgorzej wypadła Turcja. Uznano, że wykryto tam zaledwie 0,12 proc. dotychczasowych zakażeń.

Polska nie wypada najgorzej

W przypadku Polski wskaźnik faktycznego wykrywania infekcji wyliczono na poziomie 7,68 proc. To całkiem niezły wynik. Nieco lepszy niż np. w Szwajcarii, gdzie wykrywa się według niemieckich badaczy 7,06 proc. zakażeń i w Szwecji, gdzie wykrywanych miałoby być 7,63 proc. infekcji, ale za to gorszy niż w Czechach (13,96 proc.), Danii (12,95 proc.), Austrii (11,97 proc.) czy Grecji (10,57 proc.).

Testy na koronawirusa na milion mieszkańców – jak Polska wypada na tle Europy i nie tylko? Zestawienie

Testy na koronawirusa na milion mieszkańców – jak Polska wypada na tle Europy i nie tylko?