Koronawirus w USA już w połowie grudnia 2019 r.

CDC ma dowody, że koronawirus SARS-CoV-2 był już na terenie USA w połowie grudnia ubiegłego roku (Photo by National Cancer Institute on Unsplash)

CDC ma dowody, że koronawirus SARS-CoV-2 był już na terenie USA w połowie grudnia ubiegłego roku (Photo by National Cancer Institute on Unsplash)

Amerykańskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) opublikowało wyniki badań próbek krwi pobranych na przełomie ubiegłego i bieżącego roku. Okazało się, że w aż 106 z nich znaleziono przeciwciała SARS-CoV-2.

 

W sumie przebadano 7389 próbek z dziewięciu stanów. Krew pobrał Czerwony Krzyż w ramach akcji honorowego krwiodawstwa między 13 grudnia 2019 r. a 17 stycznia 2019 r. W 106 przypadkach wykryto po roku przeciwciała SARS-CoV-2, co oznacza, że nowy koronawirus był już na terenie USA obecny w połowie grudnia ubiegłego roku.

Najstarsza próbka pobrana od osoby, która miała jakiś kontakt z SARS-CoV-2 (nie oznacza to, że zachorowała na COVID-19) pochodzi z 13 grudnia. Nie ujawniono z którego stanu, ale najstarsze próbki pochodziły z Zachodniego Wybrzeża, a konkretnie ze stanów Waszyngton Oregon oraz Kalifornii. We wszystkich z nich mieszka dużo osób chińskiego pochodzenia, które nierzadko odwiedzają kraj swojego pochodzenia lub pochodzenia przodków.

W przypadku stanów ze Wschodniego Wybrzeża i Środkowego Zachodu, a konkretnie z Connecticut, Iowa, Massachusetts, Michigan, Rhode Island i Wisconsin, przebadano próbki pobrane po 30 grudnia. Tam również stwierdzono obecność przeciwciał SARS-CoV-2.

Koronawirus we Francji już w grudniu ubiegłego roku?

Koronawirus SARS-CoV-2 krążył we Francji o wiele wcześniej niż dotąd sądzono

Koronawirus także we Francji co najmniej od grudnia 2019 r.

To wszystko oznacza, że nowy patogen był już na terenie USA ponad miesiąc wcześniej niż dotąd sądzono. Pierwszy oficjalny przypadek choroby COVID-19, którą wywołuje koronawirus SARS-CoV-2, stwierdzono w Stanach Zjednoczonych 19 stycznia 2020 r. Była to osoba, która wróciła z chińskiej prowincji Hubei, gdzie stwierdzono pierwsze na świecie przypadki zakażenia nowym patogenem.

O to, aby wszystkie kraje na świecie przejrzały dokumentacje medyczne i przebadały ubiegłoroczne próbki jeszcze w maju zaapelowała Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Stało się tak po tym jak we Francji odnaleziono próbki pobrane od 14 pacjentów przyjętych do szpitali z ciężkim zapalaniem płuc w grudniu 2019 r.

U przyjętego 27 grudnia na oddział zakaźny szpitala w Bobigny pod Paryżem 43-letniego mężczyzny stwierdzono objawy, które później zidentyfikowano jako potencjalny COVID-19. Pobrana od niego próbka wymazu się zachowała. Badanie ujawniło w niej ślady RNA koronawirusa SARS-CoV-2.

Co ciekawe ów Francuz nigdy w Chinach nie był, a w ciągu kilku miesięcy poprzedzających jego chorobę nie opuszczał kraju. Do zakażenia nowym koronawirusem doszło więc już nad Sekwaną. Epidemiologom nie udało się ustalić jak mogło do tego dojść, ale podejrzewają, że źródłem infekcji mogła być jego pracującą w jednym ze sklepów na lotnisku Roissy w Paryżu żona. Być może tam zakaziła się od kogoś przybywającego z Chin.

Tej hipotezy nie można jednak potwierdzić. Kobieta nie miała żadnych objawów chorobowych, a w jej krwi nie zachowały się już po upływie prawie pół roku żadne przeciwciała SARS-CoV-2. Nie oznacza to jednak, że nigdy ich we krwi nie miała.

Pandemia zaczęła się wcześniej? Koronawirus krążył po Wuhan już w październiku?

Oficjalnie pierwsze przypadki koronawirusa odnotowano na początku grudnia, ale włoscy i francuscy sportowcy chorowali tajemniczo już po październikowym powrocie z Wuhan.

Chiny zawiadamiają świat dopiero 31 grudnia

Oficjalnie pierwsze zakażenia SARS-CoV-2 odnotowano we Francji 24 stycznia u piątki osób, które wróciły do Bordeaux z podróży do Chin. Wiele wskazuje więc na to, że nowy patogen krążył po świecie jeszcze zanim władze w Pekinie oficjalnie przyznały, że w prowincji Hubei trwa epidemia wywoływana przez nieznanego wówczas wirusa.

Choć lekarze w stolicy Hubei – mieście Wuhan – alarmowali o licznych przypadkach tajemniczego i bardzo silnego zapalenia płuc już od początku grudnia, władze prowincji, a później całych Chin starały się te głosy uciszyć. Dopiero 31 grudnia biuro WHO w Pekinie oficjalnie dostało informację, że pojawił się nowy groźny wirus.

Późniejsze chińskie dochodzenia ustaliły, że pierwsze infekcje pojawiły się w Wuhan 4 grudnia, ale hongkoński dziennik „South China Morning Post” napisał latem, że to tylko wersja oficjalna, a Pekin wie już, że ślady przeciwciał SARS-CoV-2 odkryto w próbkach pobranych od pacjentów 17 listopada.

Tymczasem analiza wyszukań w internecie jakie robili mieszkańcy Wuhan, a także zdjęć satelitarnych z parkingów przed tamtejszymi szpitalami i przychodniami sugerują, że epidemia w Hubei mogła zacząć się nawet we wrześniu lub sierpniu.

Od końca lata mieszkańcy Wuhan zaczęli dużo częściej szukać potencjalnych przyczyn objawów bardzo podobnych do tych, jakie wywołuje COVID-19, choć nie był to wówczas w Chinach sezon grypowy. Również pod placówkami medycznymi pojawiało się o wiele więcej pojazdów niż w poprzednich latach, co może sugerować, że wiele osób szukało już porady medycznej.

Nikotyna jednak chroni przed zakażeniem koronawirusem?

Choć samo palenie tytoniu na pewno nie jest pomocne przy infekcji koronawirusem, bo niszczy płuca, o tyle sam związek chemiczny, jakim jest nikotyna, może utrudniać wirusowi wnikanie do komórek płucnych lub nerwowych.

Sportowe igrzyska w Wuhan pierwszym międzynarodowym ogniskiem zakażeń?

W październiku 2019 r. w Wuhan odbyły się 7. Światowe Wojskowe Igrzyska Sportowe. Włoscy szermierze i francuscy pięcioboiści wrócili z zawodów w Chinach poważnie chorzy, a występujące u nich objawy były bardzo silne i także podobne to tych przy COVID-19.

Wybitny włoski szermierz Matteo Tagliariol (mistrz olimpijski z Pekinu z 2008 r.) opowiadał nawet, że w wiosce sportowców w Wuhan chorowało wiele osób, ale jego informacji nie potwierdził nikt więcej. Członkowie polskiej reprezentacji na 7. Światowe Wojskowe Igrzyska Sportowe opowiadali mediom, że nie zaobserwowali żadnych zachorowań i wszyscy wrócili do Polski zdrowi.

Mnożą się jednak podejrzenia czy to właśnie wielka sportowa impreza w Wuhan nie była pierwszym poważnym ogniskiem koronawirusa, skąd patogen ruszył w świat dużo wcześniej niż dotąd sądzono.

Strona chińska, oskarżana m.in. przez USA i Australię o przyczynienie się do rozprzestrzenia się pandemii przez jej wcześniejsze tuszowanie, oskarżyła nawet Amerykanów, że to oni przywieźli do Wuhan koronawirusa. Według chińskiego wywiadu to w amerykańskiej reprezentacji na 7. Światowe Wojskowe Igrzyska Sportowe mieli być pierwsi chorzy.

Dużo jednak wskazuje na to, że gdy w październiku ubiegłego roku do Wuhan przyjechali sportowcy z całego świata, epidemia w Hubei już trwała, ale jeszcze nikt nie łączył rosnącej liczby zachorowań na ciężkie zapalenie płuc z pojawieniem się nowego wirusa. Lont pod „beczką z pandemią” już się więc miał palić, ale jeszcze tego nie zauważono.