Koronawirus w powietrzu nawet 3 godziny, na powierzchniach do 4 dni

Model koronawirusa, źródło: Unsplash, fot. CDC

Model koronawirusa, źródło: Unsplash, fot. CDC

Amerykańscy naukowcy przeprowadzili badania mające ustalić to jak długo koronawirus SARS-CoV-2 jest w stanie przetrwać poza organizmem nosiciela. W powietrzu żyje krótko, ale na niektórych powierzchniach może się utrzymać długo.

 

Badacze z szanowanego amerykańskiego Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID) sprawdzili trwałość koronawirusa poza organizmem człowieka. Wyniki swoich badań opublikowali właśnie w prestiżowym „New England Journal of Medicine”.

Z testów NIAID wynika, że trwałość koronawirusa jest o wiele dłuższa na powierzchniach niż w powietrzu. Naukowcy w laboratorium w stanie Montana odtworzyli różne warunki dla koronawirusa. Sprawdzili jaką drogą może się on dostać do organizmu człowieka.

Najprościej jest zakazić się wchłaniając go z powietrza po tym jak ktoś zakażony w naszym otoczeniu kaszlał lub kichał i nie zakrywał odpowiednio ust lub nie nosił higienicznej maseczki. W mikroskopijnych kropelkach wody unoszących się w powietrzu SARS-CoV-2 może się utrzymać nawet do 3 godzin, choć już po pierwszej godzinie połowa jego wirusów traci swoje zdolność zakaźne. Z czasem tracą je wszystkie, a ostatnie giną przed upływem 3 godzin.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Miedź najbezpieczniejsza, stal nierdzewna najmniej

Inne wyniki dało badanie polegające na spryskiwaniu roztworem z wirusem różnych powierzchni. Roztwór ten przypominał to co wykasłują zakażone osoby. W zależności o rodzaju materiałów SARS-CoV-2 cechował się odmienną trwałością. Najdłużej był obecny na plastiku oraz stali nierdzewnej. Najdłużej nawet do 3 doby. Najkrócej utrzymywał się zaś na miedzi, zaledwie 4 godziny. Na kartonie lub papierze aktywny był zaś przez 1 dobę. Ale w każdym z przypadków wraz z upływem czasu jego zdolności do zakażania spadały. Zdecydowanie największe były również przez pierwszą godzinę po rozpyleniu.

Badacze wykazali także, że SARS-CoV-2 cechuje się dokładnie taką samą trwałością jak większość innych koronawirusów, w tym SARS, którego epidemia uderzyła w Azję Wschodnią w latach 2002-2003. Ale tamtem patogen nie rozniósł się tak po całym świecie. Stwierdzono go w sumie tylko u nieco ponad 8 tys. osób. Poza Chinami, Tajwanem i Hong-Kongiem wystąpił mocniej tylko w prowincji Ontario w Kanadzie, gdzie stwierdzono 257 przypadków infekcji. W większości krajów świata były tylko pojedyncze przypadki.

Zatem tajemnica tak wysokiej zdolności SARS-CoV-2 do zakażania kolejnych osób pozostaje wciąż nie rozwiązana. Wiadomo już na pewno ponad wszelką wątpliwości (także potwierdziły to nadania NIAID, ale także wcześniejsze badania wirusologów niemieckich), że nowym koronawirusem można się zakazić także od osoby, która nie ma i może w ogóle nie mieć żadnych objawów. Dlatego jest możliwe, że nosicieli wirusa jest więcej niż podają oficjalne statystyki.

Koronawirus pojawił się na świecie już w listopadzie?

Chińscy wirusolodzy i epidemiolodzy wciąż szukają tzw. pacjenta zero, czyli osoby, od której rozpoczęła się pandemia koronawirusa. Jak ujawniła prasa z Hongkongu, najwcześniejszy znany przypadek infekcji pochodzi z połowy listopada ubiegłego roku.

 

Dotąd oficjalnie uważano, że epidemia koronawirusa określanego obecnie jako …

W USA testy pierwszej szczepionki

Trwają wciąż prace nad szczepionką na SARS-CoV-2. Prowadzą je badacze m.in. w Chinach, Niemczech i USA. Tym ostatnim być może uda się to pierwszym, ponieważ po raz pierwszy w historii zastosowano w Stanach Zjednoczonych przyspieszoną ścieżkę prac nad szczepionką. Zrezygnowano bowiem z tzw. przedklinicznej fazy testów, czyli po prostu badań na zwierzętach, od razu przechodząc do badań nad ludźmi.

Amerykańska firma Moderna Therapeutics oraz rządowy Narodowy Instytut Zdrowia (NIH) już poniedziałek (16 marca) rozpoczęły testy na 45 ludziach, którzy na ochotnika zgłosili się do udziału w badaniach. Preparat, jaki zostanie im podany przygotowano w rekordowe 42 dni. Każdy z uczestników musiał być zdrowy, co oznaczało nie tylko brak infekcji SARS-CoV-2, ale w ogóle brak jakichkolwiek innych schorzeń. W grupie tej są osoby w wieku od 11 do 55 lat. Otrzymały one po dwie dawki szczepionki nazwanej roboczo „mRNA-1273” zastrzykiem w górną część ramienia. Pierwsza wzięła udział w badaniu 43-letnia mieszkanka Seattle.

Testy na zwierzętach pominięto jednak nie z powodu chęci ich humanitarnego potraktowania, ale z oszczędności czasu. Do badań potrzebne byłyby zmodyfikowane genetycznie szczury, którym wszczepiono ludzki receptor ACE2, którego koronawirus używa do infekowania komórek. Wyhodowanie odpowiedniej liczby zwierząt do testów zajęłoby przynajmniej kilka tygodni. Dlatego wcześniej planowane na przełom kwietnia i maja testy na ludziach rozpoczęły się już teraz. Ale i tak potrwają przynajmniej 1 rok.

Koronawirus: Czy rzeczywiście patogen omija Rosję?

Oficjalnie w Rosji stwierdzono dotąd 147 przypadków infekcji koronawirusem i ani jednej ofiary śmiertelnej.

Chiny gonią USA

Dzień po Amerykanach rozpoczęcie testów klinicznych szczepionki ogłosili Chińczycy. W związanej z chińską armią Akademii Wojskowych Nauk Medycznych ruszyły testy na 108 ochotnikach, które mają potrwać do 31 grudnia. To również jest już faza kliniczna testów. Na początku sprawdzane będzie to, czy samo podanie szczepionki jest bezpieczne dla ludzi. Dopiero potem zaczną się badania nad jej skutecznością wobec samego SARS-CoV-2.

Trwają też prace nad europejską szczepionką, które prowadzi niemiecka spółka CureVac. oncern z Tybingi zapowiada przygotowanie szczepionki na koronawirusa na jesień tego roku. Do zespołu badawczego należy Polka dr Mariola Fotin-Mleczek. Rząd federalny Niemiec dał na prace badawcze już 180 mln euro, kolejne 80 mln euro dołoży Komisja Europejska.

Ofertę „wyłącznego dostępu” do szczepionki na COVID-19 złożyła niemieckiej firmie administracja Donalda Trumpa, jednak jej współwłaściciel – milioner Dietmar Hopp – zdecydowanie ją odrzucił. „Jeśli wkrótce uda nam się opracować skuteczną szczepionkę przeciwko koronawirusowi, powinna ona chronić i pomagać ludziom na całym świecie, a nie tylko w jednym regionie” – tłumaczył Hopp, którego majątek „Forbes” szacuje na 13 mld euro.

Na wirusa SARS, który zaatakował w 2002 r. dotąd nie wynaleziono szczepionki, ale wobec jego dużo niższej niż w przypadki SARS-CoV-2 zaraźliwości nie stosowano tak szybkich procedur badawczy, ani nie finansowano tych badań aż takimi kwotami. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przewiduje, że pierwsza szczepionka może trafić na rynek w połowie 2021 r.

Unia Europejska zamknięta na miesiąc. Europie daleko do szczytu pandemii?

Unijni przywódcy zdecydowali podczas wczorajszej telekonferencji, że granice państw członkowskich UE pozostaną zamknięte przez najbliższe cztery tygodnie. Obywatele państw Unii będą jednak mogli wrócić do swoich krajów.