Koronawirus: W Europie nie było tzw. pacjentów zero?

Epidemia koronawirusa w Europie zaczęłą się w tysiącach miejsc naraz? (Photo by Erik Mclean on Unsplash)

Epidemia koronawirusa w Europie zaczęłą się w tysiącach miejsc naraz? (Photo by Erik Mclean on Unsplash)

Naukowcy z Wielkiej Brytanii doszli do wniosku, że nie było jednej osoby, od której zaczęła się w tym kraju epidemia koronawirusa SARS-CoV-2. Ich zdaniem patogen przywiozło na Wyspy ze świata ponad 1,3 tys. ludzi.

 

Badacze z kilkunastu brytyjskich uniwersytetów oraz wielu placówek publicznej służby zdrowia zrzeszeni w konsorcjum Covid-19 Genomics UK (Cog-UK) przeanalizowali kod genetyczny próbek wirusów pobranych od ponad 20 tys. osób zakażonych w Wielkiej Brytanii koronawirusem.

Wszystko po to, aby ustalić genetyczne drzewo genealogiczne nowego pategoenu, a właściwie jego brytyjskiej odmiany. Tego typu wirusy przenosząc się między ludźmi mutują. Zmiany zwykle są bardzo niewielkie, ale ich wychwycenie pozwala prześledzić drogę jaką przenoszą się między ludźmi.

Takie „drzewo genealogiczne” koronawirusa połączono z danymi o zagranicznych podróżach odbywanych przez zakażone osoby. Dzięki temu udało się ustalić, że epidemia w Wielkiej Brytanii nie ma jednego źródła, a wirusa przywiozło na Wyspy w sumie 1356 różnych osób.

Oznacza to, że w Wielkiej Brytanii nie było tzw. pacjenta zero, czyli jednej konkretnej osoby, od której zaczynaja się epidemię. Transmisję wirusa rozpoczęło niezależnie wiele osób, które w różnych momentach powracały do kraju z zagranicznych wyjazdów. To od nich zaczęła się transmisja wirusa dalej

„Zaskakujący i fascynujący wniosek jest taki, że, jak stwierdziliśmy, epidemia w Wielkiej Brytanii powstała w wyniku bardzo dużej liczby osobnych przypadków przywiezienia wirusa. Nie było pacjenta zero” – mówił jeden z autorów badania prof. Nick Loman z Uniwersytetu w Birmingham.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

To nie Chiny źródłem epidemii w Wielkiej Brytanii

Analizując genom różnych odmian wirusa w Wielkiej Brytanii naukowcy doszli też do wniosku, że to nie Chiny są głównym źródłem patogenu obecnego na Wyspach. Zdaniem zespołu Cog-UK zakażenia przywiezione z Państwa Środka odpowiadają za zaledwie 0,1 proc. wszystkich tzw. przypadków przywleczonych.

Głównym źródłem infekcji była w przypadku Wielkiej Brytanii Europa. 33,6 proc. zakażeń ma pochodzić z Hiszpanii, 28,5 proc. z Francji, a 14,4 proc z Włoch. Przy czy te włoskie infekcje są najwcześniejsze, bo stwierdzono je już w drugiej połowie lutego. Hiszpańskie i francuskie pojawiły się dopiero w marcu.

Najstarsze znane w Wielkiej Brytanii przypadki infekcji SARS-CoV-2 pochodzą z początku lutego, ale najwięcej z nich (80 proc.) wystąpiło w początkowej fazie epidemii w okresie od 28 lutego do 29 marca, a więc w czasie, gdy brytyjskie władze jeszcze zastanawiały się czy wprowadzić restrykcje na granicach i ograniczenia w podróżach.

Gdy je wprowadzono, liczba nowych przywleczonych przypadków bardzo mocno spadła, ale w Wielkiej Brytanii było już na tyle dużo zainfekowanych osób, że wirusa rozprzestrzeniał się już po kraju.

Badanie pokazało jednak, że zamknięcie granic i poważne ograniczenie transgranicznego podróżowania sprawiło, że epidemia w Wielkiej Brytanii spowolniła. Gdyby pierwszych pacjentów, którzy przywieźli wirusa z zagranicy, było jeszcze więcej, w kraju powstałoby o wiele więcej ognisk zakażeń.

„Jeśli są jakieś pozytywne wnioski z naszej analizy, to są one takie, że te łańcuchy przenoszenia wirusa były i są tłumione przez ograniczenia w podróżowaniu, a następnie wygasają w wyniku dystansu społecznego. Wciąż to wyraźnie widzimy” – mówi prof. Loman.

Analiza pokazała też, że jedno z wydarzeń sportowych, jakie podejrzewano o moment rozsiana się wirusa (czyli mecz piłkarski Liverpool FC-Atletico Madryt rozegrany w Wielkiej Brytanii 11 marca) miało jednak znikomy wpływ na rozwój brytyjskiej epidemii.

Na tamtem mecz przyleciało z Hiszpanii ponad 3 tys. kibiców. Ale jednocześnie każdego dnia do Wielkiej Brytanii przylatywało ponad 20 tys. innych osób. Analiza kodu genetycznego koronawirusa pokazała, że patogenu nie przywieźli zwartą grupą kibice piłkarscy, ale dzień po dniu „wjeżdżał” on do Wielkiej Brytanii z kolejnymi osobami.

Pandemia zaczęła się wcześniej? Koronawirus krążył po Wuhan już w październiku?

Oficjalnie pierwsze przypadki koronawirusa odnotowano na początku grudnia, ale włoscy i francuscy sportowcy chorowali tajemniczo już po październikowym powrocie z Wuhan.

Europa nie miała „pacjentów zero”?

Wyniki analizy brytyjskich naukowców pokazują, że w przypadku Europy, po której dzięki unijnym przepisom można się w dużej mierze całkowicie swobodnie przemieszczać, ciężko mówić o koronawirusowych „pacjentach zero”, choć do rozprzestrzenienia się epidemii przyczyniają się tzw. superroznosiciele.

To osoby, które są w stanie zakazić bardzo wiele innych ludzi (kilkudziesięciu lub nawet kilkuset), choć same mogą nie mieć żadnych objawów i nie być świadome, że kogokolwiek infekują. Mechanizm ten nie jest do końca poznany, ale podejrzewa się, że główną rolę gra tu czynnik genetyczny.

Ale superroznosiciele nie muszą być osobami, które patogen do danego kraju przywlokły. Mogą się one zakażać już na miejscu od osób, które przybyły z podróży zagranicznej albo od kogoś, kto też zakaził się już w swoim kraju.

Dodatkowo, zakażać mogą także bezobjawowi nosiciele, a ci mogą nigdy nie dowiedzieć się, że w ogóle mieli kontakt z koronawirusem. To sprawia, że w przypadku Europy nie da się ustalić „pacjentów zero”. A głównie dlatego, że takich po prostu nie było.

Epidemia w Polsce na pewno nie zaczęła się od 60-letniego mężczyzny, który wrócił do naszego kraju z Bonn w Niemczech, gdzie odwiedzał rodzinę, a 4 marca okazał się być pierwszym w Polsce potwierdzonym chorym na COVID-19.

Choć w autobusie, którym jechał zakaziły się od niego kolejne osoby, to jednak patogen do Polski przywiozły też niezależnie kolejne osoby przyjeżdżające z Niemiec, Austrii czy Włoch. Nie wiadomo też czy ów mężczyzna (który już dawno wyzdrowiał) rzeczywiście był pierwszą zakażoną w Polsce osobą. Na pewno był natomiast pierwszą osobą, u której infekcję potwierdzono.

We Włoszech, a więc kraju, w którym pandemia koronawirusa jako pierwszym w Europie przybrała poważny przebieg, uważa się za „pacjenta zero” 38-letniego mieszkańca miasteczka Codogno w Lombardii, który w połowie lutego zgłosił się na miejscowe pogotowie z bardzo wysoką gorączką.

20 lutego potwierdzono u niego zakażenie SARS-CoV-2, a potem Codogno stało się obok Bergamo czy Brescii jednym z epicentrów włoskiej epidemii. Ale 38-latek nigdy nie był w Chinach. Koronawirusem zakaził się zapewne od znajomego, z którym zjadł kolację, a który był wcześniej w Państwie Środka. Ale od 38-latka zakazili się pracownicy pogotowia w Codogno, jego rodzina oraz znajomi.

We Włoszech zapewne było tego typu sytuacji więcej – niewykazujące objawów, albo mające tylko słabe symptomy osoby zakażały kolejne i wirus szybko zaczął się rozprzestrzeniać.

Koronawirus we Francji już w grudniu ubiegłego roku?

Koronawirus SARS-CoV-2 krążył we Francji o wiele wcześniej niż dotąd sądzono

Koronawirus w Europie już grudniu?

Pierwsze takie osoby mogły do Włoch przybyć z Chin jeszcze w styczniu albo nawet jeszcze wcześniej. Niedawno we Francji potwierdzono, że koronawirus pojawił się w tym kraju już w grudniu. Przeanalizowano bowiem próbki pobrane od hospitalizowanych jeszcze w ubiegłym roku osób, które wykazywały objawy charakterystyczne dla COVID-19.

U jednego z mężczyzn stwierdzono post-factum infekcję koronawirusem SARS-CoV-2. Podejrzewa się, że mógł się zakazić od swojej żony. Ona co prawda nie miała żadnych objawów, a także nikt od niej nie pobierał wówczas żadnych próbek, ale pracuje ona w sklepie tuż obok paryskiego lotniska Roissy, gdzie często podróżni przychodzą zaraz po lądowaniu.

Być może wtedy zakaziła się koronawirusem od kogoś, kto właśnie przyleciał z Chin. O objawach typowych dla COVID-19 mówili też sportowcy z Włoch i Francji, którzy pod koniec października wrócili z Wuhan z VII Światowych Wojskowych Igrzysk Sportowych.

Pandemia koronawirusa oficjalnie rozpoczęła się właśnie w Wuhan, a pierwsze przypadki nowej choroby stwierdzono tam w grudniu. Ale niedawna analiza przeprowadzona przez uczonych z Harvard Medical School wskazuje, że wszystko mogło się zacząć nawet w sierpniu.