Koronawirus: Tajlandia z dużym wzrostem liczby zakażeń. Koniec z otwarciem się na zagranicznych turystów?

Tajlandia bardzo obawia się powrotu epidemii COVID-19 (Photo by Florian Wehde on Unsplash)

Tajlandia bardzo obawia się powrotu epidemii COVID-19 (Photo by Florian Wehde on Unsplash)

W Tajlandii od kilku dni gwałtownie rośnie liczba nowych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2. W położonym w południowo-wschodniej Azji królestwie udało się opanować epidemię już w kwietniu m.in. dzięki zamknięciu się na przyjezdnych z zagranicy. Teraz jej nawrót zapewne pokrzyżuje plany ponownego otwarcia kraju na zagranicznych turystów.

 

 

Od 20 grudnia liczba odnotowywanych dziennie nowych zachorowań na COVID-19 w Tajlandii podskoczyła gwałtownie. Jeszcze 19 grudnia były to 34 przypadki, ale już dzień później aż 576, co było rekordowym wynikiem od początku pandemii. Kolejne dni przyniosły zaś 382 i 427 zakażeń.

W przypadającym w Tajlandii na przełom marca i kwietnia szczycie pandemii było to natomiast 100-130 przypadków dziennie, a zaledwie jednego dnia – 22 marca – 188 przypadków. Od połowy kwietnia były to już jednak liczby dwucyfrowe, a między majem a początkiem grudnia tylko kilka-kilkanaście przypadków dziennie.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Duże ognisko na targu ryb i krewetek

Obecny trzydniowy skok (dziś 23 grudnia było to już znów tylko 46 przypadków) wynika z wykrycia dużego lokalnego ogniska infekcji koronawirusem na wielkim targowisku ryb i owoców morza w prowincji Samut Sakhon sąsiadującej od południowego-zachodu ze specjalnym dystryktem obejmującym stołeczny Bangkok i jego bezpośrednie okolice.

Przy czym tajlandzkie władze – podobnie jak chińskie – oficjalnie zgłaszają tylko zachorowania na COVID-19, czyli tzw. objawowe przypadki koronawirusa. A tych wykryto dziś ponad 800, ponieważ w prowincji Samut Sakhon trwają masowe testy wśród osób związanych z targiem rybnym, gdzie znajdowało się ognisko zakażeń. W sumie przetestowanych ma być przynajmniej 40 tys. osób.

Większość zakażonych osób to przyjezdni z zagranicy robotnicy zajmujący się rozładunkiem towaru, przede wszystkim Birmańczycy i Chińczycy. Co prawda wszyscy cudzoziemcy przyjeżdżający do Tajlandii do pracy muszą mieć negatywny wynik testu na koronawirusa, ale tajlandzkie media podejrzewają, że z powodu braku rąk do pracy i za sprawą łapówek urzędnicy mogli przymykać oko na procedury sanitarne.

Tajlandia ogłasza koniec epidemii koronawirusa, ale szykuje się już na jej powrót

Tajlandzkie władze ogłosiły koniec epidemii COVID-19. Od 45 dni stwierdzono tam bowiem lokalnego zakażenia wywołującym tę chorobę koronawirusem SARS-CoV-2. Stwierdzane są tylko pojedyncze przypadki u przyjezdnych z zagranicy.

Więcej kontroli na granicach

Władze Tajlandii zapowiedziały więc wzmocnienie kontroli granicznych i wysłanie na granice wojska oraz wprowadziły restrykcje w poruszaniu się po prowincji Samut Sakhon. Zamknięto też w niej wszystkie szkoły czy lokale gastronomiczne i wprowadzono godzinę policyjną.

„Ponieważ sytuacja poza Tajlandią jest zła, największym ryzykiem jest obecnie przywleczenie choroby przez osoby przylatujące do kraju. Może to doprowadzić do tragedii naszej służby zdrowia i mieć katastrofalny wpływ na gospodarkę” – powiedział w telewizyjnym orędziu premier Tajlandii gen. Prayuth Chan-ocha.

Ale Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że spodziewa się, iż ognisko na targu rybnym będzie pokaźne. Widać to już po pierwszym dniu masowych testów, gdy wykryto bardzo dużo zakażeń bezobjawowych. „To jest dopiero początek testów. Na pewno wykryjemy o wiele więcej infekcji” – powiedział wiceminister zdrowia Kiattiphum Wongrajit.

Tajwan: Pierwszy rodzimy przypadek infekcji koronawirusem od 253 dni

Od początku pandemii zakaziło się tam koronawirusem SARS-CoV-2 tylko 770 osób, a zmarło z tego powodu jedynie 7.

Tajlandia znów ograniczy wjazd cudzoziemców

Pojawienie się dużego i potencjalnie największego do tej pory ogniska koronawirusa może przekreślić plany szerszego otwarcia kraju na zagranicznych turystów. Co prawda od października mogą oni przylatywać, ale wcześniej spełnić muszą restrykcyjne warunki.

Przede wszystkim muszą mieć świeżo wykonany test PCR pokazujący, że nie są zakażeni koronawirusem, a po przylocie odbyć 14-dniową kwarantannę w specjalnie przystosowanym do tego hotelu. To oraz brak bezpośrednich połączeń lotniczych do wielu miejsc na świecie sprawiło, że zagranicznych turystów przylatuje do Tajlandii niewielu.

Od początku grudnia stopniowo więc luzowano wobec nich restrykcje, ale sytuacja w prowincji Samut Sakhon doprowadzi do ich ponownego zaostrzenia, choć nie wiadomo jeszcze w jaki sposób. Premier Chan-ocha zapowiedział wydanie specjalnych rozporządzeń jeszcze w tym tygodniu.

Turystyka to bardzo ważna gałąź tajlandzkiej gospodarki. W 2019 r. 70-milionowy kraj odwiedziło aż 60 mln turystów z zagranicy. Największą wśród nich grupą – aż 11-milionową – byli Chińczycy. Turystyka w ostatnich pięciu latach generowała średnio 20 proc. PKB Tajlandii.