Koronawirus: Stan wyjątkowy w Czechach przedłużony mimo sprzeciwu parlamentu

Premier Czech Andrej Babiš, źródło: Facebook/Andrej Babiš (@AndrejBabis)

Premier Czech Andrej Babiš, źródło: Facebook/Andrej Babiš (@AndrejBabis)

Premier Czech przedłużył o kolejne dwa tygodnie stan wyjątkowy wprowadzony w związku z pandemią COVID-19. Oznacza to pozostanie w mocy większości dotychczasowych obostrzeń. Szef rządu zrobił to jednak na wniosek władz lokalnych, a pominął sprzeciwiający się temu parlament.

 

 

Poprzedni stan wyjątkowy, zakładający m.in. funkcjonowanie tylko sklepów sprzedających niezbędne codzienne towary, a zamknięcie lokali gastronomicznych, obiektów sportowych czy obiektów kulturalnych oraz zdalne funkcjonowanie szkół, wygasał wczoraj (14 lutego) o północy.

Rząd zawnioskował więc do parlamentu o jego przedłużenie o kolejnych 30 dni, ale Izba Poselska (izba niższa parlamentarna) w czwartek (11 lutego) nie zgodziła się na to.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Trudna sytuacja epidemiczna w Czechach

Tymczasem sytuacja epidemiczna w Czechach dalej jest trudna. W liczącym 10,7 mln mieszkańców kraju w dzienna liczba nowych zakażeń sięga prawie 10 tys., choć w weekend ta liczba spada, co jednak wynika z funkcjonującego wówczas w sposób ograniczony systemu testowania i raportowania o wynikach. Ale wiadomo, że coraz powszechniejsza w kraju jest tzw. brytyjska, a więc bardziej zakaźna wersja koronawirusa SARS-CoV-2.

Dlatego premier Czech Andrej Babiš uznał decyzję parlamentu za nieodpowiedzialną. Wielu posłów głosowało jednak przeciw przedłużeniu stanu wyjątkowego, argumentując, że dłuższe tak głębokie zamrażanie gospodarki będzie mieć zbyt poważne skutki.

Opozycja argumentowała, że rząd woli skorzystać ze stanu wyjątkowego, zamiast opracować nowe regulacje, które bardzo konkretnie potraktowałyby każdą z branż i pozwoliły w możliwie bezpieczny sposób otworzyć choć część z nich.

Jednak w obliczu wygaśnięcia w niedzielę o północy większości obostrzeń, premier Babiš zdecydował się pominięcie parlamentu i przedłużenie stanu wyjątkowego na wniosek hejtmanów, czyli urzędników stojących na czele krajów samorządowych (odpowiedników polskich województw).

30 lat Grupy Wyszehradzkiej. Jakie wyzwania czekają kraje V4 w kolejnych latach?

Współpraca Polski, Czech, Słowacji i Węgier trwa już 30 lat.

Wniosek hejtmanów zamiast regionalnych stanów zagrożenia

Ostatecznie wniosek poparli wywodzący się zarówno z ugrupowań rządowych, jak i opozycyjnych hejtmani wszystkich 13 krajów samorządowych oraz burmistrz stanowiącej tzw. miasto wydzielone Pragi – Zdeněk Hřib z Czeskiej Partii Piratów.

Hřib był wśród samorządowców głównym przeciwnikiem przedłużania stanu wyjątkowego, ale ostatecznie poparł wniosek do premiera o jego przedłużenie. Alternatywą wobec takiego wniosku było bowiem skorzystanie z ustawy o stanie zagrożenia, pozwalającej wprowadzać lokalne obostrzenia właśnie przez hejtmanów oraz burmistrza stolicy.

Przepisy te stworzono do stosowania głównie w razie klęsk żywiołowych (np. powodzi lub huraganów) lub w celu przygotowania się na nie. I można na ich mocy zamykać lokale gastronomiczne czy szkoły.

Burmistrz Pragi ugiął się – jak sam tłumaczył – w obawie przed sytuacją, w której do otwartych już w Pradze centrów handlowych czy restauracji i klubów nocnych zaczęliby masowo przyjeżdżać ludzie z krajów samorządowych, w których nadal obowiązywałyby obostrzenia.

Koronawirus: Po szczepieniach liczba zachorowań na COVID-19 spadła w Izraelu o 94 proc.

Wśród tych, którzy mimo podania preparatu zachorowali – odnotowano ogromy spadek przypadków ciężkiego przebiegu choroby.

Premier broni pominięcia parlamentu

Ostatecznie stan wyjątkowy w Czechach przedłużono zatem formalnie na wniosek hejtmanów. Ustalono jednak, że potrwa 14 dni, a w tym czasie rząd przedstawi projekt nowej ustawy o stanie pandemii, która ma być skrojona specjalnie pod obecną sytuację. Ma też przeprowadzić konsultacje w sprawie nowych przepisów z parlamentarzystami.

Premier Babiš przekonywał, że obejście decyzji parlamentu było jedynym wyjściem. „Gdyby nie doszło do przedłużenia stanu wyjątkowego, nastałby totalny chaos i doszłoby do zapaści służby zdrowia. Stan wyjątkowy jest jedynym narzędziem pozwalającym rządowi walczyć z COVID-19. Bez niego nie możemy kierować wojskowych lekarzy do cywilnych szpitali, a wiele obostrzeń straciłoby podstawę prawną” – mówił.

Zapewniał też, że rząd będzie dążył do jak najszybszego ponownego otwarcia stacjonarnego nauczania w szkołach. A już teraz obostrzenia nieco złagodzono. Działalność mogą wznowić biblioteki, choć jedynie na zasadzie bezkontaktowego wypożyczania książek i bez czynnych czytelni. Także urzędy, zamiast tylko dwa dni w tygodniu, będą obsługiwać petentów stacjonarnie od poniedziałku do piątku.

Koronawirus: Polska odsprzeda szczepionki przeciw SARS-CoV-2 Ukrainie?

Z jakiej puli mają pochodzić szczepionki dla Ukrainy?

Parlamentarzyści mówią o złamaniu konstytucji

Ale wielu posłów i senatorów uważa, że rząd nie tylko ominął parlament, ale nawet konstytucję. Wywodzący się z opozycyjnej konserwatywnej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) przewodniczący Senatu Miloš Vystrčil wysłał nawet do premiera oficjalny list, w którym ostrzegł go przed wprowadzeniem niekonstytucyjnych działań.

Zwrócił w nim bowiem uwagę, że przedłużenie stanu wyjątkowego bez zgody parlamentu oznacza złamanie zasady kontroli władzy ustawodawczej nad wykonawczą. Podobne zdanie wyraża też wielu czeskich konstytucjonalistów, ale Babiš te zarzuty odrzucił.

Stan wyjątkowy w Czechach może zostać wprowadzony przez rząd na 30 dni, ale potem o każdorazowym jego przedłużeniu musi zdecydować parlament. Obecny stan wyjątkowy trwa już 133 dni i był przedłużany pięciokrotnie. Zabrakło jednak zgody posłów na jego szóste przedłużenie.

Podczas pierwszej fali pandemii – wiosną ubiegłego roku – stan wyjątkowy trwał zdecydowanie krócej, bo tylko 66 dni.