Koronawirus: Nowa Zelandia boi się wariantu Delta. Jedno nowe zakażenie doprowadziło do lockdownu całego kraju

Pierwszy od ponad pół roku przypadek zakażenia koronawirusem w Nowej Zelandii odnotowano w największym mieście kraju - Auckland (Photo by Sulthan Auliya on Unsplash)

Pierwszy od ponad pół roku rodzimy przypadek zakażenia koronawirusem w Nowej Zelandii odnotowano w największym mieście kraju - Auckland (Photo by Sulthan Auliya on Unsplash)

Nowa Zelandia rozpoczęła dziś (17 sierpnia) trzydniowy lockdown na terenie całego kraju. To skutek wykrycia w Auckland pierwszej od pół roku infekcji koronawirusem. Tak zdecydowaną reakcję nowozelandzkich władz wywołało już samo podejrzenie, że może chodzić o wariant Delta.

 

Od dziś mieszkańcy całej Nowej Zelandii znajdują się w lockdownie. Bez odpowiedniego uzasadnienia – praca, zakupy lub uprawianie sportu – nie można wychodzić z domu. Zamknięte zostały szkoły, urzędy, lokale gastronomiczne, obiekty kulturalne oraz inne miejsca publicznego gromadzenia się ludzi.

Wszystko to w związku z wykryciem infekcji koronawirusem SARS-CoV-2 u 58-letniego mieszkańca Auckland, czyi 1,5-milionowego największego miasta Nowej Zelandii. W Auckland oraz pobliskim miasteczku Coromandel lockdown potrwa cały tydzień.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Kryzysowe posiedzenie rządu

Choć to tylko jeden przypadek zakażenia, premier Jacinda Ardern zwołała na dziś kryzysowe spotkanie rządu i możliwe są decyzje o dalszych przeciwepidemicznych restrykcjach. 58-letni mieszkaniec Auckland to bowiem pierwsza od lutego osoba, która koronawirusem zakaziła się na terenie Nowej Zelandii, która od półtora roku niezwykle restrykcyjnie podchodzi do wpuszczania cudzoziemców.

Nowozelandzkie Ministerstwo Zdrowia obawia się, że pierwszy od ponad pół roku chory na COVID-19 mieszkaniec kraju może być zakażony wariantem Delta koronawirusa, który potrafi szybciej rozprzestrzeniać się między ludźmi niż wcześniejszy warianty. Dlatego zareagowano aż tak zdecydowanie.

Dotąd Nowozelandczycy cieszyli się – w odróżnieniu od większości świata – całkowitą wolnością. Odbywają się w ich kraju nawet wielkie masowe imprezy na tysiące uczestników, jak np. koncerty muzyki pop. Nowozelandczycy jako niemal jedyni na świecie ponad osiem miesięcy temu witali 2021 r. tłumnie na wielkich pokazach fajerwerków.

Dobrze jest mieszkać na wyspie? Największe szanse przetrwania globalnej katastrofy mają m.in. Nowa Zelandia oraz Irlandia

Według badań Nowa Zelandia, Islandia, Australia, Wielka Brytania oraz Irlandia to miejsca, które mają największą szansę przetrwać „globalny upadek społeczeństwa”.

Program szczepień idzie powoli

Do tej pory przed rozniesieniem się po kraju koronawirusa władze walczyły z użyciem dwóch metod. Niemal całkowitym zamknięciem granic oraz wprowadzaniem natychmiastowych, ale krótkich lockdownów po wykryciu nowych rodzimych zakażeń. „Pokazaliśmy już, że ciężka praca i szybkie reagowanie działało” – mówił w telewizji premier Ardern.

Dlatego od początku pandemii wykryto w 5-milionowej Nowej Zelandii tylko ok. 2,5 tys. infekcji SARS-CoV-2 i tylko 26 zgonów z powodu COVID-19. Ale władze obawiają się, że te dane dają Nowozelandczykom złudne poczucie całkowitego bezpieczeństwa. Koronawirus kilkakrotnie już się do Nowej Zelandii przedostał, ale udało się jego rozprzestrzenianie się ograniczyć dzięki szybkiemu działaniu.

Jednocześnie program szczepień przeciw COVID-19 idzie w Nowej Zelandii bardzo powoli. Po pierwszej dawce preparatu jest dopiero co trzeci dorosły mieszkaniec kraju, a po dwóch – co piąty.