Koronawirus najbardziej zakaźny przez pierwsze 5 dni?

Osoby zakażone SARS-CoV-2 infekują innych najsilniej przez pierwsze 5 dni, twierdzą naukowcy ze Szkocji (Photo by CDC on Unsplash)

Osoby zakażone SARS-CoV-2 infekują innych najsilniej przez pierwsze 5 dni, twierdzą naukowcy ze Szkocji (Photo by CDC on Unsplash)

Badania naukowców ze Szkocji pokazują, że kluczowe dla walki z rozprzestrzenianiem się koronawirusa SARS-CoV-2 jest szybkie wykrywanie infekcji oraz izolowanie zakażonych osób. Patogen bowiem najmocniej rozprzestrzenia się przez pierwsze pięć dni od wystąpienia objawów.

 

 

Wyniki szeroko zakrojonej analizy porównującej dane z 79 badań nad zakażeniem SARS-CoV-2 (w sumie 5340 pacjentów) oraz 8 badań dotyczących zakażeń wirusem SARS-CoV-1 (wywołał epidemię w Azji w latach 2002-2003) i 11 badań nad wirusem MERS-CoV (wywołał epidemie na Bliskim Wschodzie w 2012 r. oraz w Korei Południowej w 2016 r.) pokazały, że osoby zakażone tymi koronawirusami infekują innych najmocniej przez pierwsze pięć dni od wystąpienia objawów.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Kluczowe pierwsze pięć dni

Badanie, którego opis opublikował magazyn medyczny „Lancet” jest bardzo istotne dla opracowywania planów walki z pandemią COVID-19. Jego autorzy zwracają uwagę, że potwierdza ono konieczność szybkiej identyfikacji osób zakażonych oraz izolowania ich nawet, jeśli nie ma jeszcze potwierdzenia zakażenia, ale występują już obawy.

Przez pierwsze pięć dni po zakażeniu objawy infekcji (o ile w ogóle występują) są zwykle dość łagodne – to zwykle zmęczenie, lekka gorączka i ból gardła. Dlatego część osób bagatelizuje je sądząc, że jest tylko przeziębiona lub przemęczona. Okazuje się jednak, że to wtedy chory zakaża innych najmocniej.

„Dzięki naszej meta-analizie i porównaniu badań dotyczących trzech typów najgroźniejszych dla człowieka koronawirusów wiemy już, że w przypadku SARS-CoV-2 wiremia (stan obecności we krwi wirusów zdolnych do namnażania się – przyp. red.) oraz stężenie wirusa w wydzielinach chorego są na początku dużo wyższe niż w przypadku dwóch innych koronawirusów. To tłumaczy dlaczego ten pierwszy patogen o wiele łatwiej się roznosi i trudniej nad nim zapanować” – mówiła jedna z autorek badania dr Müge Çevik z Uniwersytetu St Andrews w Szkocji.

Jak dodała, zebrane dane są także zgodne z wynikami dochodzeń epidemiologicznych w różnych krajach, które pozwoliły ustalić łańcuch zakażeń i drogę jaką na jakimś terenie rozprzestrzeniał się SARS-CoV-2. „W tym przypadku też pierwsze pięć dni okazywało się być kluczowych. Dlatego należy się poddawać samoizolacji od razu, gdy wystąpią pierwsze objawy” – przekonywała dr Çevik.

Badacze ze Szkocji ustalili też, że – o ile materiał genetyczny koronawirusa SARS-CoV-2 był obecny w kale czy ślinie pacjentów nawet przez wiele tygodni – o tyle żywe, zdolne zakażać wirusy stwierdzono najdalej dziewięć dni po wystąpieniu objawów.

To zdaniem dr Çevik oznacza, że obowiązujący w wielu krajach okres 10-dniowej samoizolacji jest wystarczający, aby powstrzymać dalsze infekcje. Oczywiście o ile nie przegapi się kluczowych pierwszych pięciu dni.

Szczepionka na koronawirusa opracowana w Oksfordzie też bezpieczna, ale działa trochę słabiej niż te Moderny i Pfizera

Opracowana przez naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego oraz koncernu Astra Zeneca szczepionka przeciw koronawirusowi SARS-CoV-2 okazała się bezpieczna, a jej skuteczność wynosi 70 proc. Tak wynika z opublikowanego właśnie raportu z badań klinicznych.

 

Ze szczepionką opracowywaną w Oksfordzie wiązano wielkie nadzieje, bo …

Osoby bezobjawowe zakażają równie mocno, ale zapewne krócej

Ale szkoccy naukowcy zastrzegają, że ich badanie może niestety mieć pewne luki. „Opieraliśmy się głównie na wynikach dotyczących osób hospitalizowanych. Ci o łagodnym przebiegu COVID-19 zostawali w domu. Wiele wskazuje jednak na to, że u nich okres wiremii mógł być nawet krótszy” – mówiła dr Antonia Ho z Centrum Badań nad Wirusami na MRC-University w Glasgow.

Jak również zastrzegła, hospitalizowanym pacjentom podawano różne leki  przeciwwirusowe (np. deksametazon czy remdesivir) lub immunomodulatory. U niektórych z nich mogły one spowalniać namnażanie się wirusa. „Trzeba jednak szeroko zakrojonych badań analizujących skuteczność takich substancji” – podkreśliła dr Ho.

Przyznała też, że niemożliwe jest odpowiednie przebadanie osób zakażonych bezobjawowo, ponieważ wiele z nich nie wie nawet, że przechodzi infekcję. „Dostępnych danych jest niestety zbyt mało. Ale te jakie mamy wskazują, że osoby bezobjawowe mogą krótko po zakażeniu infekować innych z taką samą siłą jak pacjenci z objawami, ale szybciej zwalczają wirusa, więc okres wiremii jest najkrótszy” – powiedziała współautorka badania.