Koronawirus na oceanicznym archipelagu Tonga. To jeden z ostatnich krajów na świecie, w których dotąd SARS-CoV-2 nie było

Na Tonga odnotowano pierwszy przypadek infekcji koronawirusem (Photo by Jovi Waqa on Unsplash)

Na Tonga odnotowano pierwszy przypadek infekcji koronawirusem (Photo by Jovi Waqa on Unsplash)

Koronawirus dotarł na rajski archipelag na Oceanie Spokojnym za sprawą turysty z Nowej Zelandii. Władze pacyficznego kraju zastanawiają się nad wprowadzeniem pierwszego od wybuchu pandemii lockdownu. Mniej niż co trzeci mieszkaniec Tonga jest bowiem zaszczepiony.

 

Koronawirusa SARS-CoV-2 po raz pierwszy zaobserwowano w Chinach na początku grudnia 2019 r. Od tamtego czasu patogen rozniósł się po niemal całym świecie. Tylko kilka krajów nie poinformowało dotąd o wykryciu na swoich terytorium pierwszych zakażeń.

Znajdują się na tej liście dwie azjatyckie satrapie – Korea Północna oraz Turkmenistan – ale obserwatorzy wątpią w to czy rzeczywiście kraje te są wolne od koronawirusa czy tylko ich władze okłamują świat i swoich obywateli.

Według ustaleń wywiadu południowokoreańskiego, do zachorowań na COVID-19 w Korei Północnej jednak dochodzi, choć sytuacja wydaje się być pod kontrolą, bo władze w Pjongjangu wprowadziły obostrzenia.

Z kolei w Turkmenistanie rząd istnienie koronawirusa neguje, a prezydent Gurbanguły Berdimuhamedow przekonuje, że na wszystkie choroby dobre są tradycyjne turkmeńskie mieszanki ziołowe i ruch na świeżym powietrzu.

Koronawirus pojawia się w Oceanii

Natomiast inaczej było w przypadku wyspiarskich państewek w rejonie Oceanii, które leżą z dala od tradycyjnych szlaków komunikacyjnych, a zamykając granice przed zagranicznymi turystami, skutecznie odgrodziły się od zmagającego się z pandemią świata.

Ale kolejne „oceaniczne twierdze” zaczęły padać wraz z przywracaniem ruchu turystycznego. Najpierw, w kwietniu bieżącego roku, koronawirus dotarł na Fidżi. I od tamtego czasu zakaziło się ponad 50 tys. mieszkańców tego 900-tysięcznego archipelagu. 673 z nich zmarło.

Teraz pierwsze zakażenie stwierdzono na pobliskim archipelagu Tonga. Pozytywny wynik dał bowiem jeden z testów wykonanych na grupie 215 turystów, jacy przybyli wczoraj (29 października) z Nowej Zelandii.

Zarówno zakażony turysta, jak i wszystkie osoby, które miały z nim kontakt, zostały już poddane kwarantannie w jednym z hoteli, ale władze Tonga obawiają się, że patogenu nie uda się już zatrzymać.

Na kwarantannę na wszelki wypadek wysłano też wszystkich pracowników lotniska, medyków oraz policjantów, którzy byli na służbie, kiedy wylądował samolot z Nowej Zelandii.

Tonga rozważa lockdown

Z kolei władze nowozelandzkie przypominają, że turysta, którego test dał pozytywny wynik po wylądowaniu na Tonga, zgodnie z tongijskimi przepisami był zaszczepiony podwójną dawką szczepionki Pfizer/BioNTech, a także jego zrobiony przed wylotem test dał wynik negatywny. Mężczyzna czuje się też dobrze.

Tonga jednak chce dmuchać na zimne i poważnie zastanawia się nad wprowadzenie na archipelagu lockdownu, a także wstrzymaniem ruchu turystycznego. Premier Pohiva Tu’i’onetoa poinformował, że decyzja w tej sprawie zostanie podjęta w poniedziałek (1 listopada).

Oceaniczny archipelag bardzo obawia się bowiem dominującego już na świecie wariantu Delta koronawirusa. Nie dysponuje bowiem odpowiednio rozbudowanym systemem opieki zdrowotnej, a ponadto transport chorych z oddalonych od siebie wysp byłby problematyczny.

„Ponadto tylko 31 proc. mieszkańców Tonga się zaszczepiło. Transport szczepionek nie bowiem łatwy, a wielu mieszkańców nie czuło dotąd zagrożenia” – wyjaśniał tongijski minister zdrowia Siale Akau’ola.

Gdzie jeszcze dotąd nie było koronawirusa?

Przypadki Fidżi i Tonga pokazują, że rejon Oceanii prawdopodobnie nie obroni się długo przed koronawirusem, jeśli nie zrezygnuje z przyjmowania zagranicznych turystów. A byłoby to trudne, bo turystyka jest jednym z najważniejszych źródeł PKB wyspiarskich krajów, choć w ostatnim czasie kraje takie jak Tonga czy Tuvalu zarabiają też na rejestracji swoich internetowych domen, ponieważ dysponują ich atrakcyjnymi marketingowo rozszerzeniami – odpowiednio .to i .tv.

Dotąd w rejonie Oceanii nie stwierdzono jeszcze koronawirusa właśnie na Tuvalu oraz w Nauru, Kiribati i Sfederowanych Stanach Mikronezji, a także na będących nowozelandzkimi terytoriami zależnymi Tokelau, Niue i Wyspach Cooka oraz stanowiącym brytyjskie terytorium zamorskie Pitcairn.

Poza Oceanią oraz dwiema satrapiami z Azji, koronawirusa nie odnotowano też na będącej brytyjską dependencją Wyspie Świętej Heleny, która znajduje się na Oceanie Atlantyckim między Afryką a Ameryką Południową.