Koronawirus: Minister Czarnek przewiduje rychły powrót do szkół

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek w resorcie, twitter Przemysław Czarnek

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek w resorcie, twitter Przemysław Czarnek

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek zapowiedział częściowy powrót uczniów do szkół już 30 listopada. Zastrzegł jednak, że ostateczna decyzja zależy od krzywej dziennych zakażeń koronawirusem – do tego czasu musi zostać wypłaszczona.

 

Uczniowie wrócą do szkół jeszcze w tym miesiącu?

Obowiązujące obecnie ograniczenia (wprowadzenie w szkołach wyłącznie nauki zdalnej) premier Mateusz Morawiecki zarządził w zeszłym tygodniu od 7. do 29. listopada. Uprzedził przy tym, że w przypadku wzrostu liczby zakażeń, wprowadzi „narodową kwarantannę”, która oznacza niemal całkowity lockdown. Wczoraj (12 listopada) szef rządu oświadczył jednak, że tej kwarantanny nie będzie choć uprzedził, że „dystans, jaki nas od niej dzieli, nadal jest niewielki”.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie. Rekord liczby zgonów w Polsce – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

“Liczymy, że przez te trzy tygodnie blisko będziemy mieli sytuację opanowaną w tym sensie, że ta krzywa zachorowań zostanie wypłaszczona, że nie będzie zwiększonej liczby dziennych zarażeń, bo to wszystko jest z sobą powiązane” – powiedział tego samego dnia minister Przemysław Czarnek. “Ostatecznie chodzi o utrzymanie wydolności systemu opieki zdrowotnej. Bo chodzi o zdrowie i życie Polaków” – wyjaśniał.

Szef MEiN wyraził przekonanie, że jeśli uda się wypłaszczyć krzywą zakażeń w ciągu tych kilkunastu dni, to “mamy szansę po 29 listopada przynajmniej stopniowo wracać do szkół”. Podkreślił, że ten ewentualny sukces będzie możliwy dzięki “zaangażowaniu wszystkich Polaków, nauczycieli, uczniów, rodziców, przestrzeganiu wszystkich obostrzeń i rygorów, które są wprowadzane, nie po to, by kogoś blokować, ale by ratować życie i zdrowie”.

Minister Czarnek z kolejnym wsparciem?

Niecały miesiąc po odwołaniu z funkcji ministra MNiSW (objął je po rezygnacji z udziału w rządzie szefa Porozumienia Jarosława Gowina, a opuścił w wyniku ostatniej rekonstrukcji rządu Mateusza Morawieckiego) Wojciech Murdzek ma objąć funkcję sekretarza stanu w nowym resorcie.

Wcześniej podobna sytuacja miała miejsce w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Odwołany w efekcie rekonstrukcji rządu minister Dariusz Piontkowski już zajmuje stanowisko sekretarza stanu w MEiN. “Jest to dla mnie wielki zaszczyt, że mogę kontynuować pracę na rzecz polskiej oświaty” – oświadczył Piontkowski odbierając w zeszłym miesiącu nominację od Czarnka.

Sekretarzem stanu w tym ministerstwie jest ponadto wieloletnia posłanka PiS, nauczycielka Marzena Machałek, pełnomocniczka rządu ds. wspierania „wychowawczej funkcji szkoły” i kształcenia zawodowego, a podsekretarzem stanu – w dalszym ciągu (od początku 2016 r.) Maciej Kopeć.

Koronawirus w rządzie – zaprzysiężenie przełożone na dziś

Zaprzysiężenie zrekonstruowanego rządu, które miało się odbyć wczoraj po południu, odbędzie się dopiero dziś. Z powodu zakażenia koronawirusem jednego z nowych ministrów Przemysława Czarnka, premier Mateusz Morawiecki zwrócił się do prezydenta Andrzeja Dudy o przełożenie tej uroczystości. 

Wcześniej za Maksymowicza do rządu wszedł Bernacki

To kolejne zmiany w resorcie nauki i szkolnictwa wyższego (poprzednie wynikały z połączenia Ministerstwa Edukacji Narodowej z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które dziś nazywa się Ministerstwo Edukacji i Nauki). Na początku tygodnia wiceministrem został bowiem senator Włodzimierz Bernacki (politolog, profesor nauk humanistycznych, nauczyciel akademicki, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego, był posłem PiS na Sejm VII i VIII kadencji, a teraz jest senatorem), który jest jednocześnie pełnomocnikiem rządu ds. monitorowania wdrażania reformy szkolnictwa wyższego i nauki.

Maksymowicz wraca do zawodu

Kilka dni później z tej samej funkcji w tym resorcie zrezygnował Wojciech Maksymowicz  uzasadniając swoją decyzję zamiarem powrotu do pracy w szpitalu (jest neurochirurgiem). “Widząc sytuację pandemiczną w Polsce, postanowiłem wrócić do swoich pacjentów, którzy obecnie potrzebują mnie bardziej niż kiedykolwiek” – wyjaśniał w zeszłym tygodniu. “Ojczyzna jest w potrzebie, najbardziej potrzebuje teraz lekarzy i pielęgniarek” – dodał były wiceminister podkreślając, że najpierw jest lekarzem, a dopiero potem politykiem. Teraz znów będzie operował nowotwory mózgu, zajmie się pracą w klinice Budzik, a także opieką lekarską na oddziale dla chorych na COVID-19.

Czy Zjednoczona Prawica przetrwa? Dziś może zapaść decyzja

Dziś przed południem zbiera się kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości, które może zdecydować o rozpadzie Zjednoczonej Prawicy.

Apel o odwołanie  niekompetentnego ministra

Nowy minister wzbudził wiele kontrowersji i zdążył się już narazić m.in. nauczycielom i uczniom, którzy protestowali przed budynkiem resortu edukacji, domagając się jego dymisji, a także polonistom z Uniwersytetu Jagiellońskiego i badaczom z Komitetu Nauk o Kulturze PAN, którzy domagają się tego samego. List otwarty w tej sprawie napisały także kobiety nauki, a podpisało go ponad 500 osób związanych ze środowiskiem akademickim.

Kolejnym apelem o odwołanie obecnego szefa resortu edukacji jest petycja podpisana przez ponad 340 naukowców, skierowana do prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego. Autorzy tego dokumentu przekonują, że Przemysław Czarnek nie ma kompetencji do kierowania polską edukacją i nauką (jego dorobek naukowy jest dość powszechnie kwestionowany), a ponadto jest „niegodny” stanowiska, które niedawno objął.

Czarnek: To absurdalne zarzuty i kłamstwa

Choć minister Czarnek przyznał, że petycji naukowców nie czytał i nie zamierza tego robić, to stwierdził jednak, że jest pełna absurdalnych zarzutów i kłamstw. “Jest ogromnie wiele środowisk akademickich, które wspiera działania Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. (…) Nie utożsamiajmy całego środowiska akademickiego z listem, jaki poszedł do pana prezydenta, zawierającym mnóstwo bzdur, fałszów i kłamstw” – powiedział wczoraj szef resortu edukacji i nauki w Radiu Wnet.

“Słyszałem wczoraj w jednym z wywiadów o jakichś absurdalnych zarzutach pod moim adresem o jakimś antysemityzmie, czy jakichś innych mizoginizmach, trudnych słowach. Ja bym prosił tych państwa, żeby najpierw wysłuchali moich wykładów i przeczytali moje artykuły, a później pisali bzdury, bo jeśli to robią osoby z tytułami naukowymi, to nie wypada, żeby podpisywać się pod bzdurami, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością” – oświadczył Czarnek. “Tyle mam do powiedzenia dla tych państwa” – dodał szef MEiN.

Protesty w Polsce wciąż trwają; 200 generałów ostrzega przed rozlewem krwi

W kolejnym dniu protestów niezadowoleni z wyroku TK ws. aborcji i rządów PiS blokowali główne ulice miast w całym kraju. Poprzedniego wieczora dwustu emerytowanych generałów i admirałów wyraziło niepokój rozwojem sytuacji w Polsce ostrzegając przed rozlewem krwi.

Szef MEiN: Więcej treści katolickich i patriotycznych w szkołach

Tymczasem minister Czarnek domaga się wprowadzenia zmian w kanonie lektur i w podręcznikach szkolnych, ponieważ uważa, że mało jest tam tematyki katolickiej, patriotycznej i niepodległościowej. “Trzeba zwiększyć wysiłki, żeby było ich więcej” – powiedział przedwczoraj  w Polskim Radiu. Jego zdaniem jest to możliwe jedynie poprzez zmianę kanonu lektur i gruntowne spojrzenie na podręczniki, zwłaszcza te do historii najnowszej, które dopiero będą tworzone.

Wśród nauczycieli i w środowiskach związanych z oświatą już wkrótce po nominacji nowego ministra pojawiły się obawy, że może dojść do zmian w podstawie programowej, wymiany podręczników na nowe, czy wprowadzenia innych tematów zajęć.

“Niepodległość została odzyskana dlatego, że Polacy przez wiele wieków byli świadomi swoich obowiązków, czyli podtrzymywania i rozwijania kultury polskiej” – tłumaczył tymczasem Czarnek w dniu Święta Niepodległości. Podkreślił też, że minister edukacji i nauki działa na podstawie obowiązujących przepisów prawa i zapowiedział, że wszelkie działania niezgodne z Prawem oświatowym i prawem powszechnie obowiązującym w Polsce będą musiały spotkać się ze sprzeciwem.