Koronawirus: Czy Słowacja znacznie zaostrzy restrykcje?

Rząd Igora Matovica, fot. Słowackie przedstawicielstwo przy ONZ [Twitter]

Rząd Igora Matovica, fot. Słowackie przedstawicielstwo przy ONZ [Twitter]

Słowacki rząd planuje wprowadzenie kolejnych radykalnych kroków, by zahamować rozwój pandemii. Najnowszy pomysł premiera, a więc całkowite zamknięcie kraju, spotkał się jednak z wieloma negatywnymi reakcjami.

 

20 marca prezydent Słowacji Zuzana Čaputova najpierw przyjęła dymisję rządu Petera Pellegriniego, a następnie (21 marca) mianowała jego następcę Igora Matoviča. Cała procedura odbyła się w nietypowych warunkach, ponieważ nowy rząd został desygnowany już w czasie epidemii. Przed nowym premierem od razu pojawiło się więc pierwsze poważne wyzwanie.

W odpowiedzi na postępujące zagrożenie koronawirusem Matovič postanowił o zamknięciu uczelni, szkół, przedszkoli, kościołów, barów, restauracji, obiektów sportowych i wypoczynkowych oraz obiektów kulturalnych. Teraz jednak nowy premier postanowił pójść  o krok dalej i zaproponował całkowite zamknięcie granic państwa.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Przeciwnicy pomysłu premiera

Zamknięcie kraju miałoby trwać od dwóch do trzech tygodni. Jednak pomysł jest przez niektórych ważnych słowackich polityków odbierany jako zbyt drastyczny. Buntują się nawet koalicjanci premiera reprezentującego partię Zwyczajnych Ludzi i Niezależnych Osobistości (OL’aNO). Swój sprzeciw już wyraził minister gospodarki Richard Sulík (SaS) zastrzeżenia ma również wicepremier Veronika Remišová, która argumentuje, że „już obowiązują dość surowe ograniczenia”.

Negatywne głosy podniosły się również w odniesieniu do propozycji premiera – zwolennika demokracji bezpośredniej – aby „zapytać obywateli”, co sądzą o jego pomyśle. Matovič nie sprecyzował, jak w praktyce miałoby to wyglądać. Skądinąd jednak wiadomo, że podoba mu się strategia stosowana na Węgrzech przez Viktora Orbana, polegająca na wysyłaniu do obywateli listów z pytaniami o ważne dla państwa kwestie.

Szef rządu wywiera więc presję na partnerach koalicyjnych, aby zgodzili się na jego pomysł. „Decyzję o zastosowaniu tego środka należy podjąć najpóźniej w ciągu dwóch tygodni. „Ludzie muszą wiedzieć wcześniej, aby mogli zaopatrzyć się bez paniki w niezbędne produkty”, przekonuje Matovič.

Słowackie rozwiązanie dotyczące „zamknięcia kraju” miałoby być kopią strategii przyjętych przez Hiszpanię (co najmniej do 9 kwietnia) i Włochy (co najmniej do 13 kwietnia). Doszłoby do „zamrożenia” gospodarki kraju. Pracowałyby tylko kluczowe sektory. Pozostali mieszkańcy musieliby w tym czasie pozostać w domach.

Koronawirus: Afryka następna po Europie?

Czy po chińskim Wuhan i Europie epicentrum wirusa przeniesienie się do Afryki?

Sytuacja na Słowacji

Na Słowacji nadal potwierdzonych jest stosunkowo mało zachorowań – 426 oraz 1 zgon. Od 12 marca w kraju obowiązuje stan nadzwyczajny.

”Sytuacja Słowacji i Polski jest podobna. Liczba osób zarażonych może być zdecydowanie większa. Wydaje mi się, że oba państwa przyjęły podobną do Chin metodę liczenia chorych, dlatego publikowane statystyki mogą nie do końca oddawać rzeczywistą sytuację. Za przykład niech służy zgon z 18 marca, gdy u kobiety wykryto koronawirusa, ale nie był uznany za przyczynę śmierci”, mówi w rozmowie z EURACTIV.pl Michał Zabłocki, były korespondent PAP w Pradze i Bratysławie, autor książki „To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach”.

Na Słowacji żyje 5,45 mln osób, siedem razy mniej niż 38-milionowej Polsce. W Polsce koronawirusa odkryto u 2692 osób – to 6,3 razy więcej niż u południowego sąsiada. Zakażenia zatem dotykają nasze państwa proporcjonalnie. Inaczej jeśli chodzi o liczbę ofiar śmiertelnych, która jest w Polsce stosunkowo niska i wynosi 1,89 (dla porównania w Niemczech to 1,22, we Francji 7,08), jednak ta słowacka jest wyjątkowo niska i wynosi tylko 0,23.