Koronawirus: Czy ibuprofen rzeczywiście szkodzi zakażonym?

Tabletki ibuprofenu, źródło: Flickr/mzuckerm (CC BY-NC-ND 2.0)

Przez media społecznościowe na świecie przewinęła się alarmistyczna wiadomość o rzekomej szkodliwości u osób zakażonych wirusem SARS-CoV-2 popularnej substancji przeciwzapalnej i przeciwgorączkowej ibuprofen. WHO początkowo zalecała ostrożność w stosowaniu tego leku, ale ostatecznie się z tego wycofała.

 

Ibuprofen to niestereoidowy lek przeciwzapalny, przeciwgorączkowy i przeciwbólowy, który jest pochodną kwasu propionowego. Znajduje się w wielu popularnych preparatach, często dostępnych bez recepty i poza aptekami. Opracowano go w latach 60. XX wieku w Wielkiej Brytanii. Pierwszy preparat na bazie ibuprofenu pojawił się natomiast na rynku w 1974 w USA.

Ponieważ chorobie Covid-19, którą wywołuje koronawirus SARS-CoV-19 występuje wysoka gorączka, często przekraczająca 39 stopni Celsjusza, pacjenci stosowali tradycyjne leki przeciwzapalne. Pojawiły się jednak doniesienia o tym, że podawanie ibuprofenu może zaostrzyć przebieg choroby.

Kolportowano je nie tylko w mediach społecznościowych. Przed stosowaniem ibuprofenu przestrzegał na Twitterze francuski minister zdrowia Olivier Véran. Również szwajcarski nadzór sanitarny wydał ostrzeżenie w tej sprawie. Innego zdania była natomiast portugalska minister zdrowia Graça Freitas.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) postanowiła więc wydać swoje oświadczenie w tej sprawie. Przekazała w nim, że nie zaleca stosowania ibuprofenu, ale zapowiedziała, że zbada sprawę. Do tego czasu zaleciła stosowanie paracetamolu, który również działa przeciwbólowo i przecigorączkowo, ale nie jest niesteroidowym lekiem przeciwzapalnym.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Winny enzym?

Zwolennicy tezy o szkodliwości ibuprofemu powoływali się na publikację w prestiżowym brytyjskim magazynie medycznym „Lancet”. Opisano tam sposób w jaki wirus SARS-CoV-2 wykorzystuje enzym konwertujący do zagnieżdżania się w płucach zainfekowanych ludzi. Produkcję tego enzymu mogą zaś wzmocnić niestereoidowe leki przeciwzapalne oraz niektóre leki na cukrzycę bądź nadciśnienie. Artykuł oparto na obserwacjach reakcji u pacjentów w Chinach.

Kilka dni później głos w tej sprawie zabrała jednak Europejska Agencja ds. Leków (EMA), czyli unijna agencja oceniająca produkty lecznicze, która stwierdziła, że dotąd nie ma żadnych naukowych dowodów, aby w początkowej fazie infekcji SARS-CoV-2 podawanie ibuprofenu było szkodliwe. Choć nie stwierdzono też, aby również szczególnie pomagało.

Niestereoidowe leki przeciwzapalne, jeśli są podawane w nadmiarze, mogą bowiem blokować wydzielanie cytokin, czyli białek istotnych w reakcji immunologicznej, np. interferonu. Zalecono więc, ale w odniesieniu do wszystkich infekcji wirusowych, aby nie stosować żadnych leków zbijających gorączkę, jeśli nie jest ona wyższa niż 38 stopni Celsjusza.

Ostatecznie WHO zweryfikowała swoje stanowisko. Również stwierdziła, że nie ma żadnych dowodów na to, aby ibuprofen czy inne niestereoidowe leki przeciwzapalne pogarszały we wczesnym etapie infekcję SARS-CoV-2. Rzecznik WHO Christian Lindmeier zapowiedział jednak, że organizacja będzie się jeszcze temu przyglądać i poinformuje, jeśli badania wykażą jakąś szkodliwość któregokolwiek z popularnych leków.

Liczba przypadków koronawirusa w USA wyższa niż w Chinach

W USA stwierdzono już więcej przypadków zakażenia koronawirusem niż w Chinach, gdzie pod koniec ubiegłego roku rozpoczęła się pandemia. Dziennie w Stanach Zjednoczonych stwierdzanych jest kilkanaście tysięcy nowych zakażeń i ponad 200 zgonów. Chińczycy notują kilkadziesiąt przypadków dziennie i tylko …